Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Zdolność kredytowa a dzieci czyli całkiem prorodzinne banki w Polsce

1 komentarz

„Albo kredyt albo dziecko” twierdzą niektórzy. Zwłaszcza, jeśli odnosi się to do kredytu hipotecznego. Niewątpliwie przyniesienie przez bociana dziecka to pojawienie się dodatkowych wydatków dla rodziny. Bocianowi nie płaci się za przyniesienie dziecka, ale wychowanie dziecka oczywiście kosztuje a to oznacza oczywiście, że mniej pieniędzy pozostanie na spłacanie rat ewentualnie zaciągniętego kredytu. A jak postrzegają tę kwestię banki formalnie – przy ocenie zdolności kredytowej?

Banki zdają się wychodzić (słusznie) z założenia, że nawet jak w momencie ubiegania się o kredyt małżeństwo jeszcze nie ma potomstwa, to zapewne jednak przyjdzie ono na świat prędzej lub później – w czasie spłacania kredytu (hipotecznego). Być może właśnie na wielu bankach nie czyni negatywnego 😉 wrażenia gdy małżeństwo zgłasza się po kredyt nie ukrywając, że już mają dziecko a nawet dwoje dzieci. Innymi słowy, nie należą do rzadkości przypadki w których młode małżeństwo bezdzietne i małżeństwo posiadające nawet dwoje dzieci na utrzymaniu, są tak samom traktowane przy ocenie zdolności kredytowej to znaczy, że nieposiadanie / posiadanie dzieci nie wpływa na ocenę zdolności kredytowej.

Generalnie dopiero trzecie dziecko (niepełnoletnie albo jeszcze niepracujące – np. student) może rodzicom nabruździć 😉 w papierach składanych do banku i spowodować, że przez nie kwota przyznanego kredytu będzie niższa nawet o kilkanaście procent a o kilka na pewno. Sporo tu zależy od polityki prowadzonej w tym zakresie przez dany bank.

Są jednak i takie banki, dla których nawet tylko jedno dziecko w rodzinie już czyni różnicę.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 1 Ocena średnia: 5]

20/12/2014

kategoria: kredyty hipoteczne

1 komentarz do 'Zdolność kredytowa a dzieci czyli całkiem prorodzinne banki w Polsce'

Subscribe to comments with RSS

  1. Idąc tym tokiem rozumowania to rzadko kto dostawałby kredyt.
    Dziecko/dzieci ma 90% małżeństw, samochód/samochody również, a to też koszt comiesięczny.
    Do tego dołóżmy koszty życia samych kredytobiorców i wychodzi na to, że nie zostaje nic. Zwłaszcza przy polskich zarobkach.
    O trójce i więcej dzieci nie mówię bo to już kosmos.

    Mike

    22 Lut 15 10:24

Skomentuj