Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

„WNIOSEK O NIEZWŁOCZNE USUNIĘCIE WPISU” (z internetowej giełdy wierzytelności)

komentarze 24

No, wygląda na to, że znów szykuje mi się korespondowanie z GIODO a może i wzywanie mnie na policję / do prokuratury. Takie bowiem pismo otrzymałem od prawnika dłużnika:

WNIOSEK O NIEZWŁOCZNE USUNIĘCIE WPISU

Działając w imieniu SK, powołując się na udzielone mi pełnomocnictwo dołączone do niniejszego pisma, niniejszym wnoszę o niezwłoczne usuniecie wpisu dotyczącego mojego Mocodawcy znajdującego się na Państwa stronie internetowej pod adresem: http://rejestr. pamietnikwindykatora.pl/dluznik-…

W przedmiotowym wpisie zamieściliście Państwo ofertę sprzedaży zadłużenia mojego Mocodawcy wynikającego z prawomocnego wyroku z dnia 26 czerwca 2012 r. wydanego przez Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej V Wydział Gospodarczy. Oferta ta zawiera pełne dane osobowe mojego Mocodawcy, w tym datę jego urodzenia oraz dokładny adres, na opublikowanie których nie wyraził on zgody.

W związku z powyższym uznać należy, że opublikowanie przez Państwa danych osobowych mojego Mocodawcy stanowi naruszenie art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. O ochronie danych osobowych (Dz.U.2002.101.926 z późn. zm.). Przy czym przetwarzanie przez Państwa danych osobowych mojego Mocodawcy nie może zostać uznane za dopuszczalne na podstawie przepisów wyżej wskazanej ustawy, w tym w szczególności art. 24 ust. 4 pkt 2 w zw. z 24 ust. 1 pkt 5 tejże ustawy. Czym innym jest bowiem dozwolone przez prawo do przetwarzania danych osobowych w celu dochodzenia roszczeń z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej polegające m.in. na gromadzeniu i wykorzystywaniu danych osobowych koniecznych do dochodzenia roszczeń w postępowaniu sądowym, egzekucyjnym, itp., w tym także pozyskiwanie ich od innych administratorów danych, a czym innym publikowanie tych danych bez zgody zainteresowanego na ogólnodostępnych portalach internetowych. Za ugruntowany uznać należy bowiem pogląd orzecznictwa, zgodnie z którym dochodzenie roszczeń jest prawnie usprawiedliwionym celem administratora danych w związku z czym przetwarzanie danych (udostępnienie) jest dopuszczalne jako niezbędne do realizacji tego celu pod warunkiem jednak, że nie narusza to praw i wolności osoby, której dane dotyczą (por. przykładowo: wyrok NSA z dnia 16 grudnia 2004 r., OSK 829/04, opubl. w LEX nr 171174)

W przypadku nie zastosowania się do powyższego wezwania i nie usunięcia danych osobowych mojego Mocodawcy z Państwa strony internetowej, w terminie 7 dni od daty odbioru wezwania, zostałem zobowiązany do złożenia skargi na naruszenie prawa mojego Mocodawcy do ochrony jego danych osobowych do Generalnego Inspektora Danych osobowych.

Ponadto pragnę zauważyć, że przetwarzanie w zbiorze danych osobowych, których przetwarzanie nie jest dopuszczalne albo bez stosownego uprawnienia, zgodnie z treścią art. 49 ust. 1 wyżej cytowanej ustawy, stanowi występek zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 2.

Pan mecenas zdaje się udawać, że nie wie o tym, iż publikowanie długu celem sprzedaży tegoż jest właśnie dochodzeniem roszczenia w jedyny możliwy sposób zważywszy na to, że komornicze postępowanie egzekucyjne przeciwko temu typowi zostało umorzone jako bezskuteczne. A tak w ogóle, to od dawna prawnicy (i nie tylko) wiedzą o tym, że można zbyć czyjeś zobowiązanie bez jego – dłużnika zgody a żeby zbyć, to muszę się z tym ogłosić podając dane dłużnika. Potencjalny nabywca bowiem nie jest zainteresowany jakimkolwiek długiem kogokolwiek tylko właśnie danego dłużnika.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 1 Ocena średnia: 5]

17/10/2014

kategoria: rejestry długów

Komentarze do '„WNIOSEK O NIEZWŁOCZNE USUNIĘCIE WPISU” (z internetowej giełdy wierzytelności)'

Subscribe to comments with RSS

  1. Jest prawomocny wyrok, typek komuś nie zapłacił i taki ch.j uważa jeszcze że ma jakieś prawa. To nasze Państwo ma go jeszcze chronić? Ma jedno prawo – zapłacić a wtedy wpis zniknie/

    Michał

    18 Paź 14 19:46

  2. Otóż to.

    admin

    18 Paź 14 20:35

  3. Po pierwsze to nie ” taki chuj”, bo każdemu należy się minimum szacunku. Autor jak mniemam nie zna osobiście klienta (jak większości, bo działa zdalnie) i w związku z tym dzielenie ludzi na chujów i nie_chujów jest mocno nie na miejscu.
    Po drugie czy Pan mecenas zabronił Tobie sprzedaży długu? Zwrócił jedynie uwagę na totalne przegięcie jakim jest publikacja danych mocno wrażliwych jak data urodzenia, dokładny adres zamieszkania dłużnika. W czym te dane są Ci potrzebne do sprzedaży wierzytelności?
    Ano poza presją psychologiczną na dłużniku w niczym. Lecisz po prostu po bandzie z braku laku.
    Nie pień się zatem na prawnika, który zasadnie wyłuszczył Ci to, co powyżej.

    Mike

    20 Paź 14 08:09

  4. Sprawa już kompletnie poboczna przy tym całym temacie to kwestia przyczyn z jakich ów dłużnik nie zwraca pieniędzy.
    Ulubiony argument firm windykacyjnych to właśnie argument umyślnego nieoddawania. Wtedy oczywiście jest jakby lżej moralnie, bo następuje autousprawiedliwienie swoich działań.

    Mało, który windykator, firma podchodzi do sprawy w sposób nazwijmy to (kontrowersyjnie) empatyczny. Czyli zrozumienie przyczyn powstania długu i nie oddawania w dalszym ciągu. Zaręczam, że niekiedy rozmowa w przyjaznym tonie z dłużnikiem (choćby na początku) otwiera ścieżkę do dalszych działań i finalnie odzyskania długu.
    Niestety windykacja ma w zwyczaju na dzień dobry „wpadać z buta”, od razu grozić. Natura ludzka jest tak skonstruowana, że agresję zwalcza agresją. Jeżeli zatem taki dłużnik nie ma pieniędzy na oddanie, a windykacja w jego stronę stosuje „niekonwencjonalne działania” to taki dłużnik sobie myśli, że ok jak chcecie walczyć to powalczymy bo i tak nic nie mam do stracenia. Dosłownie i w przenośni.
    Wielokrotnie są to ludzie przyzwoici, którzy przez jeden głupi ruch stracili wszystko lub dużo. Mają honor i ambicję i być może na drodze dialogu dałoby radę odzyskać dług w ratach.
    A tak, to zrobisz taki numer jak wyżej wymieniłeś, dłużnik już Cię znienawidzi i od tego momentu pójdzie z Tobą na noże i z czystej przekory Ci udowodni, że nie odda. Nawet jak będzie już miał. Znam 2 takie przypadki, gdy sprawa długu toczyła się już siłą rozpędu spowodowaną prywatnymi scysjami między dłużnikiem, a windykacją. Wierzyciel mógłby już w międzyczasie dostać pieniądze, a nie dostał, bo windykacja postanowiła grać „niekonwencjonalnie”.

    Mike

    20 Paź 14 08:23

  5. Ja nie piszę, że dłużnik to ch…j. A podawanie dokładnych danych (ale przecież nr PESEL nie podaję) ma służyć dookreśleniu dłużnika, aby nikt nie miał wątpliwości, że to ten. A jak ktoś zadzwoni i zapyta (przyjmując, że nie podąłem dokładnego adresu) to co? No będę musiał mu podać, nie? To po co ta hipokryzja? Po drugie, osoba o takim samym imieniu i nazwisku i miejscowości zamieszkania może się czuć szykanowana, prawda? Bo nikt nie będzie wiedział, przeczytawszy wpis, czy aby to nie o niego chodzi. Pomyślcie więc i o tej stronie medalu.

    Jest w GIODO skarga na mnie w podobnej sprawie i jakoś na razie instytucja ta, po wymianie korespondencji nie kwapi się z zobowiązaniem n ie do usunięcia niektórych danych z wpisu.

    Bezskuteczna egzekucja przeciwko spółce, bezskuteczna przeciwko niemu (a przecie był wzywany do dobrowolnej zapłaty długu) i ja mam z nim rozmawiać… Daj spokój.

    admin

    20 Paź 14 09:02

  6. 1) Wystarczy napisać Jan Kowalski, ul. Śliska – prawdopodobieństwo zbieżności imion i nazwisk na tej samej ulicy jest znikome,

    2)Podanie daty urodzenia to już sporo. Np. T-Mobile jak weryfikuje telefonicznie abonenta to prosi o adres i datę urodzenia. Potem już możesz do woli wprowadzać zmiany na koncie abonenckim, uzyskać info o płatnościach etc.

    3) Poza tym w gruncie rzeczy to co interesuje potencjalnego kupca na etapie ogłoszenia dane osobowe dłużnika? Liczy się wartość wierzytelności i cena zakupu (śmieszna zapewne).

    Mike

    20 Paź 14 09:21

  7. 1. Niekoniecznie znikome, zwłaszcza gdy ulica ma wielu mieszkańców. Miałem też dłużnika którego syn miał to samo imię. Przed parunastu minutami miałem telefon z pytaniem czy pewna dłużniczka z giełdy długów której dokładny adres też podajemy, to ta dłużniczka o którą mu chodzi. I poprosił mnie o jej PESEL,m oczywiście podałem. W umowie cesji też musiałbym podać / udostępnić mu wyrok i postanowienie o bezskutecznej egzekucji a zawsze może się wycofać z kupna…

    2. Czyli np. T-Mobile jest do dupy z tym. Może kolega z klasy podać dane kolegi z data urodzenia…

    3. No właśnie zwykle ktoś jest zainteresowany długiem właśnie tej osoby a nie jakiejkolwiek. Zwykle chodzi o to, że chce dokonać potrącenia albo ma wiedze o majątku tejże osoby albo chce ją zdyskredytować w środowisku, co mnie nie musi interesować.

    admin

    20 Paź 14 10:05

  8. 1) Masz w firmie jakiekolwiek normy w zakresie przetwarzania danych osobowych? Tzn. pytanie jest chyba retoryczne, bo nie masz żadnych norm. Zasadniczo na podstawie wpisów na tym blogu można Ci wytoczyć proces cywilny. Nie masz prawa przypadkowym osobom, zwłaszcza telefonicznie podawać PESEL-u. Jaką masz pewność, że to nie podpucha, próba wyłudzenia danych osobowych do jakiegoś bliżej nieokreślonego celu?
    Jak podpisujesz umowę to wtedy podajesz ale też masz przed sobą człowieka, jego dowód osobisty, jego podpis na umowie. Inna bajka.

    2) Uwierz, że nie tylko T-mobile. Jedynie banki drobiazgowo weryfikują typu PESEL, nazwisko panieńskie matki.

    3) Ty w tej sytuacji oczywiście możesz mieć to głęboko w tyłku ale nie powinieneś tego tak wprost okazywać udostępniając dane osobowe każdemu i zawsze.

    Mike

    20 Paź 14 10:20

  9. Normy określa prawo a nie ja. Podpuchą może być też stawienie się niby zainteresowanego nabywcy do podpisania umowy cesji. przecież nie podpisze nie znając nr PESEL i jak napisałem, może się wycofać.

    I nasuwa się myśl, że cała ta ustawa to że ta powiem „pier…olenie kotka za pomocą młotka”.

    admin

    20 Paź 14 10:33

  10. Naprawdę jesteś taki bezradny w tej kwestii czy tylko udajesz na potrzeby tej dyskusji?

    Jak się ktoś stawia na podpisanie umowy i mówi, że nie podpisze póki nie zobaczy PESEL-u to już śmierdzi na kilometr.

    Pierwsze wyjście masz takie, że prosisz takiego „kupca” o podanie PESEL-u dłużnika, którego masz wierzytelność na sprzedaż. Musi go mieć, znać skoro Ciebie pyta o PESEL. Musi je porównać przecież.
    Więc prosisz o podanie, jak facet Ci poda to mu mówisz, że tak, to ten PESEL albo nie, TO NIE TEN PESEL i wówczas nie podajesz – proste.

    Drugie wyjście masz takie, że prosisz o dowód osobisty, legitymujesz klienta, notujesz sobie w CRM przy sprawie, że taki, a taki ktoś pytał o PESEL. Wówczas w razie problemów, że np. ktoś dłużnikowi nabruździ, a ten podejrzewać będzie Ciebie, podajesz mu kto pytał o te dane osobowe.

    Możliwości sporo, tylko trzeba chcieć zachować te normy ustawowe.
    Ty jako firma windykacyjna patrzysz tylko na zarobek, na nic więcej. I proszę nie baw się w altruizmy typu, że nie chcesz skrzywdzić osób trzecich o takich samych personaliach. Przecież masz to w dupie, Tyś nie Matka Teresa.

    Mike

    20 Paź 14 10:56

  11. A dlaczego z kolei on ma mi podawać nr PESEL kogoś tam? To, operując Twoimi argumentami takie same nadużycie”.

    A on przekaże komuś innemu PESEL DO nabrużdżenia, i co…

    Tak, mam to gdzieś jak i „krzywdzenie” dłużnika ale my tu o prawie i możliwościach piszemy a nie o tym, co ja osobiście o tym myślę.

    admin

    20 Paź 14 11:01

  12. Ponieważ to on wykazuje interes prawny w poznaniu PESEL-u, a nie Ty. Ty go znasz.

    W związku z tym, jeżeli on ma interes to powinien zrobić to o co go prosisz, a raczej czego żądasz w tym wypadku.

    Jeżeli zna czyiś PESEL to po co do Ciebie dzwoni? A jak się chce upewnić to krótka piłka – Pan mi poda, a ja potwierdzę lub zaprzeczę.

    To takie trudne? Otóż nie, nie trudne. Ty zwyczajnie robisz to specjalnie, bo wywierasz presję na dłużniku.
    Jak znam branżę to zapewne ofertę sprzedaży długu wysyłasz wcześniej w formie kopii dłużnikowi, a co najmniej plakatujesz jego okolicę. Tak, by o tym wiedział.

    Czemu firmy windykacyjne cały czas próbują wmawiać ciemnemu ludowi, że giełda długów ma na celu sprzedaż długu?
    Przecież to zwykły rejestr długów mający na celu zdyskredytowanie dłużnika.

    Mike

    20 Paź 14 11:16

  13. Nie, po prostu udostępnia mi dane osobowe a nie powinien też (idąc Twymi argumentami). Ja nie znam jego dłużnika i znać danych nie powinienem.

    Plakatanie czy giełda długów formalnie ma ten sam cel. A nieformalnie jest to presja, to przecież nie będę się tego wypierał. Tylko, że mam prawo i już a na ile mam zamiar sprzedać dług a na ile zmusić dłużnika do zapłaty, to wara każdemu od tego w tym sądowi.

    Dłużnika ostrzegam przed upublicznianiem tak jak i wymagane jest ostrzeżenie przed wpisem np. do KRD.

    admin

    20 Paź 14 12:18

  14. Ależ idziesz w zaparte, że nie wiesz o co chodzi.

    Naprawdę mam pisać jak dziecku? Ok… Proszę:

    Dzwoni klient i chce się upewnić, że Jan Kowalski to ten sam, o którym on myśli. W tym celu chce potwierdzić PESEL.

    W tym celu Ty pytasz go czy ma PESEL dłużnika, on mówi, że ma.

    Prosisz zatem o przedyktowanie. Udzielasz odpowiedzi tak lub nie.

    Co tym skomplikowanego?

    Mike

    20 Paź 14 13:34

  15. Tylko, że do sprzedaży długu nie potrzeba upubliczniać danych osobowych (pełnych) dłużnika.
    Wystarczy imię, nazwisko, ulica (wg. mnie nawet bez ulicy wystarczy), kwota długu, kwota sprzedaży i okres przeterminowania długu dla oszacowania szans na ściągnięcie.

    Cała reszta danych to już radosna twórczość windykatorów, która nie ma nic wspólnego ze sprzedażą. Dobry adwokat w sądzie Ci to wyjmie i tym Cię położy.

    Mike

    20 Paź 14 13:38

  16. Ja zakładam sytuację w której publikuję dokładny adres dłużnika. Po to, aby potencjalny nabywca nie miał wątpliwości i nie zrezygnował z kontaktu ze mną myśląc że „to na pewno nie ten Jan Kowalski”. Proste? Ja chcę naj najszybciej odzyskać pieniądze, choć część, sprzedawszy dług i chcę wystawić ofertę bez wątpliwości, kogo dotyczy. Jednocześnie nie chcę zaszkodzić komuś innemu o takim imieniu, nazwisku, miejscowości i ulicy przy której mieszka co może się zdarzyć.

    Napisz mi, co z tego, że ktoś nawet niezainteresowany, w internecie znajdzie dłużnika Jana Kowalskiego z dokładnym adresem? Przecież nie zlinczuje go, bo ja pisze tylko że to dłużnik a nie np. pedofil, gwałciciel.

    admin

    20 Paź 14 14:01

  17. A tak poza tym, to nie każdy zna nr PESEL dłużnika (którego dług chciałby kupić).

    admin

    20 Paź 14 14:05

  18. 1.Admin podales tam tylko imie nazwisko,ulice bez numeru i miasto ? Czy jeszcze cos?

    2. Mozna tak wprost dluznikowi mowic,ze jak splaci dlug to przestaniesz publikowac oferte sprzedazy zadluzenia?

    Misiek

    23 Paź 14 13:45

  19. Imię, nazwisko, ulica, nr budynku, numer mieszkania, rok urodzenia dłużnika.

    Oczywiście że możesz mu powiedzieć / napisać, że ma możliwość zapłacić Ci i wtedy dług z giełdy usuniesz, bo już będzie nieistniejący. Sam to powinien wiedzieć.

    admin

    23 Paź 14 15:01

  20. Zastanawialem sie nad tym bo chyba pisales kiedys,ze formalnie nie mozesz mu powiedziec ze przestaniesz publikacji jak dlug splaci ,bo sad moze to zinteerpretowac jako zastraszanie czy cos takiego

    Misiek

    23 Paź 14 15:47

  21. Nie. Śmiało możesz napisać, dłużnik to powinien wiedzieć bez pouczania go o tym. Jak spłaci, to masz obowiązek usunąć wpis gdyż dług już nie istnieje.

    admin

    23 Paź 14 16:14

  22. tak z ciekawosci za takie akcje nigy nie miales „odwiedzin” w biurze nerwowego dluznika ?

    Misiek

    23 Paź 14 20:53

  23. Nie. Ja gorsze rzeczy robiłem i nie miałem odwiedzin. A za to o czym piszemy? To przecież cham musiałby mieć tupet.

    admin

    23 Paź 14 20:56

  24. DLuznicy sa rozni,ale jak tu odzyskiwac pieniadze.
    Nawet szkoda fatygi na wniosek do komornika miejscowego bo znajac zycie napisze,ze przedmioty nie maja wartosci sprzedazowej,zostaje tylko sprzedaz dlugu tak naprawde

    Misiek

    23 Paź 14 23:47

Skomentuj