Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Lokata Timingowa – czy przyniesie zyski?

skomentuj

Jakiś czas temu modne było lokowanie swoich oszczędności na lokatach timingowych, oferowanych przez Open Finance. Reklamowane one były jako jeden z najbardziej optymalnych sposobów inwestowania bez zbędnych formalności. Minimalna wpłata opiewała na wysokość pięciu tysięcy złotych, a oprocentowanie tej trzymiesięcznej lokaty wynosiło osiem procent, co można zaliczyć do bardzo atrakcyjnej propozycji. Kapitał był dzielony na połowę, z czego pięćdziesiąt procent stanowiła lokata promocyjna, a pozostałe pięćdziesiąt procent fundusz inwestycyjny, który można było wybrać z podanej ówcześnie listy.

Ważnym aspektem były warunki zerwania umowy przedterminowo. Wiązało się to bowiem z utratą całości odsetek, jakie były do tej pory naliczone. Dodatkowo, jeśli zdecydowaliśmy się ulokować w banku przynajmniej pięćdziesiąt tysięcy złotych, otrzymywaliśmy prezent w postaci aparatu fotograficznego. W dodatku gwarantowane oprocentowanie naliczane było w skali roku, nie zaś w skali czasu trwania umowy, a więc trzech miesięcy. To jednak zostało już zapisane drobnym druczkiem. W związku z tym rzeczywisty zysk wynosił nie osiem procent, a niespełna dwa procenty, w dodatku od połowy kwoty kapitału, gdyż pozostała połowa wpłacana była na wybrany fundusz inwestycyjny. Ważnym również jest, iż podczas wpłaty środków pieniężnych na fundusz pobierana była opłata manipulacyjna w wysokości czterech procent, natomiast w przypadku kwot wyższych od stu pięćdziesięciu tysięcy opłata ta była nieco mniejsza.

Natomiast fundusze zostały dopasowane w sposób praktycznie uniemożliwiający obniżenie wspomnianej opłaty. Znacznym ograniczeniem był również fakt braku wypłaty odsetek podczas zerwania umowy przedterminowo. Jak widać, oferta posiadała wiele niekorzystnych cech, o których początkowo klient nie miał żadnego pojęcia, a które w większości wiązały się z nieplanowanymi kosztami. Warto także dodać, że szumnie reklamowany aparat fotograficzny, który miał być prezentem ze strony banku, był tak naprawdę gadgetem, wartym zaledwie niespełna dwieście złotych. Można zatem przypuszczać, że jeśli kogoś stać na założenie lokaty wysokości stu pięćdziesięciu tysięcy złotych, raczej nie zadowoli go tego rodzaju gratis. Wielu ludzi dało się niestety skusić na skorzystanie z tej lokaty, przypuszczalnie głównie z niewiedzy. Wysokość oprocentowania była bowiem podawana w reklamach w sposób, mający dać klientowi wrażenie, że jest on w stanie na lokacie zarobić osiem procent. To, że jest ono naliczane w skali roku wiadome było dopiero po przeczytaniu umowy, co niestety nie każdy czyni. Dodatkowo dopiero na spotkaniu z pracownikiem banku klient dowiadywał się o opłacie prowizyjnej naliczanej za zakup wybranego funduszu inwestycyjnego. Przy odpowiedniej argumentacji doradcy finansowego, klient jest w stanie przeboleć ten fakt i uiścić powyższą opłatę.

Niewiele osób jednak wie, że aktualnie możemy nabywać fundusze inwestycyjne bez konieczności uiszczania żadnych opłat, na przykład za pośrednictwem mBanku. W związku z opłatą manipulacyjną tracimy już tak naprawdę na początku inwestycji, nawet jeśli do zysków wliczymy cenę wspominanego aparatu fotograficznego, bowiem zysk z tytułu lokaty jest niższy niż prowizja zakupu funduszu inwestycyjnego. Zdecydowanie lepiej byłoby wpłacić całą sumę na standardową, niżej oprocentowaną lokatę, unikając przy okazji różnego rodzaju opłat manipulacyjnych i innych. Jednakże nie każdy analizuje dokładnie warunki umowy, co niestety ma przełożenie na późniejsze straty finansowe.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

21/09/2014

kategoria: depozyty bankowe

Skomentuj