Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Ma odpowiedzialność za publikacje „pantoflowe” czyli psychiczna pani prezes znów się odezwała…

komentarzy 10

Kontynuacja sprawy sygnalizowanej przeze mnie w wątku: „Groziło mi” pół bańki odszkodowania. Przedwczoraj znów maila otrzymałem od niej:

Panie Grabowski,
Po raz ostatni upominam o usunięcie wszystkich wiadomości szkalujących moja osobę i firmę. Jeżeli Pan nie usunie do 3 dni szkalujących linków wnoszę pozew do sądu i nie tylko sprawę cywilną ale też karną. Jest to nic innego tylko recydywa karana podwójnie.
http://pl.biznes.narkive.com/…
Urszula …

Ja do niej w odpowiedzi:

Niechże Pani mnie nie obraża; recydywa to chyba Pani jest (doprowadziłem do skazania jej za naruszenie praw pracowniczych mego klienta – przyp. admina). Ja już Pani odpisałem; nie odpowiadam za to, że ktoś sobie te artykuły na swój portal skopiował. Ja ich na tym portalu NIE UMIESZCZAŁEM! Usunąłem link z grzeczności.

DOTARŁO?

Robert Grabowski

Ona do mnie:

Panie Grabowski,
Proszę nie udawać „głupa” bo żarty się skończyły. Po nakazie sądowym nic Pan nie wycofał ze stron internetowych. Jeśli dzisiaj Pan nie usunie tych wszystkich szkalowań, pozew trafi na wokandę sądową w Sosnowcu. Niezależnie od tego jest już powiadomiona Kancelaria Prezydenta RP, która bada dokumenty sprawy.

(tu wyszczególniła jeszcze kilka linków do „serwisu” narkive.com „szkalujących” ją i jej firmę; teksty mojego autorstwa ale ja ich tam nie zamieszczałem).

Żadnego nakazu sądowego nie było, tylko ugoda w której zobowiązałem się usunąć wpisy z tych tylko stron, na których je opublikowałem; i usunąłem. Ja do niej:

No to już. Niech pani zaczyna.

Robert Grabowski

Ostatecznie jednak dla świętego spokoju wystosowałem do wiadomego „portalu” pismo mailem z prośbą o usunięcie jeszcze i tych pozostających linków które mi wskazała a do niej kolejny mail:

Z grzeczności i aby dała mi Pani spokój, zawnioskowałem mailem o usunięcie tych pozostałych linków. Jak nie poskutkuje to, wówczas proszę napisać do rejestratora domeny / właściciela serwisu, bo jak już Panią informowałem, ja na tym serwisie NIC NIE ZAMIESZCZAŁEM i nie odpowiadam za to, że kiedyś sobie skopiowali te wpisy z innych stron, gdzie już dawno je na mój wniosek usunięto. Dane do kontaktu ma Pani poniżej:

Robert Grabowski

Dzisiaj widzę, że wszystkie wątki do których linki ona mi wskazała, zostały na mój wniosek już usunięte. Tak w ogóle jednak wcale nie mam pewności co do tego, że sąd oddaliłby jej powództwo / uniewinnił mnie, choć moim zdaniem powinien. Wiecie, ja w ugodzie z nią mam tak, że usunę wszystkie wpisy których dokonałem. I usunąłem. To oznacza, że nie muszę usuwać wpisów których ja nie zamieszczałem czyli skopiowanych przez kogoś na swój portal. Jeżeli ona twierdzi, że i na tych portalach to ja też osobiście umieściłem wpisy o niej, to niech to udowodni.

Weźmy taki przykład. Dajmy na to, że strułem się w restauracji i u siebie w domu na szybie okna umieściłem ostrzeżenie, że w restauracji X podają nieświeże potrawy i dodatkowo podałem mój adres e-mail aby inni struci kontaktowali się ze mną. Sąsiedzi podchwycili to i u siebie w oknach też powiesili takie ostrzeżenie, słowo w słowo. A restaurator oskarżył mnie z art. 212 kk i zawarliśmy ugodę, że ja zdejmę ogłoszenie z okna w moim domu. A zatem mam tylko usunąć ostrzeżenie w moim domu a nie chodzić do sąsiadów i żądać aby oni też usunęli. Niechże restaurator sam się z nimi użera i oskarża ich. No tak?

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

10/08/2014

kategoria: upublicznianie

Komentarze do 'Ma odpowiedzialność za publikacje „pantoflowe” czyli psychiczna pani prezes znów się odezwała…'

Subscribe to comments with RSS

  1. Przyznaj się, przestraszyłeś się Kancelarii Prezydenta RP :).

    dino

    10 Sie 14 22:04

  2. Przyznaj, że sama prosi się swą natarczywością i głupotą, aby jej dopiec. 🙂

    admin

    10 Sie 14 23:01

  3. Myśle że to usuwanie to już nic nie da tylko pogorszy sprawe.
    Kancelaria Prezydent RP uzna to za mataczenie i usuwanie dowodów w sprawie którą już prowadzi a wręcz jest na jej ukończeniu, ale głowa do góry cięzkie roboty na Sybirze też są dla ludzi 😉

    Zdziś Marchewka

    11 Sie 14 09:25

  4. W trakcie sprawy ugodowej sędzia zauważyła po jej wyglądzie i zachowaniu, że coś jest z nią nie tak… Tak sama do siebie (albo zwracając się w myślach do niewidzialnej osoby trzeciej) lekko wskazała na nią palcem, wiecie nie wyciągając ręki i wyraz twarzy miała w tym momencie dość wymowny.

    Sędzina w wieku około 30 lat. Nie mogła powstrzymać śmiechu (po trosze do siebie samej a po trosze do mnie), gdy zawarłem z panią prezes ugodę taką, iż pousuwam wpisy i najmniejszą czcionką bez ramki w lokalnej krakowskiej gazecie opublikuję przeprosiny – jedno zdanie… (którego chyba nikt nie przeczytał z zainteresowanych). Za totalne zdyskredytowanie jej w branży i nie tylko, bo w instytucjach krakowskich też. 🙂

    Pani prezes chyba dopiero po podpisaniu ugody „obudziła się” – zdała sobie sprawę jaką to „super” ugodę zawarła. 🙂 Zaczęła błędnie i nerwowo rozglądać się po sali a sędzia szyderczy uśmiech (dla sędzi to wielka ulga jak strony ugodę zawrą i nie musi męczyć się na procesie, uzasadnienia potem pisać…). A na wycofanie się z ugody już było za późno – podpisy zostały złożone.

    A ja wychodząc z sali, naprawdę bez złej intencji powiedziałem, „I przepraszam Wysoki Sąd” – wiecie, za to, że przeze mnie fatygowałem, sąd – sędzi. A sędzia na mnie z doceniającym skinieniem głowy, wiecie, że można było odnieść (być może mylne) wrażenie że gdyby w przyszłości za coś mnie sądziła i pamiętała, to mógłbym liczyć na nieco pozytywnej subiektywności z jej strony. Jak napisałem jednak, nie było to moją intencją.

    Tym niemniej, pani prezes zauważyła to i jej gęba wyglądała tak, jakby korupcję / niedozwolone koneksje odkryła i była oburzona (a przecież do ugody nikt jej nie zmuszał, to była jej i moja inicjatywa). Spojrzała dziko na sędzię i sędzia wyglądała naprawdę na przestraszoną i bliską płaczu z obawy przed wariatką (która jednak nie rzuciła się na sędzię).

    Ja zobaczywszy to, uśmiechnąłem się sam do siebie i sędzia to zauważyła i ewidentnie odniosła wrażenie, że specjalnie tak zrobiłem żeby podjudzić wariatkę. 🙂 I widziałem że sędzia sobie mnie w tym momencie zakarbowała negatywnie na przyszłość. 🙂

    admin

    11 Sie 14 10:04

  5. Przykład restauracji jest tu nietrafiony. Twoi sąsiedzi, to Twoi sąsiedzi. Widzisz ich okna, przechodząc codziennie i nie musisz niczego nigdzie szukać, sprawdzać czy aby ktoś nie podchwycił Twojej negatywnej opinii i jej nie powiela.

    Przypadek, który w tej chwili masz czyli rzekoma Pani prezes i jej „problemy” to sprawa zgoła odmienna.
    Po pierwsze na 99% Twój wpis umieścił i powielił gdzie indziej jakiś robot. To tak jak z ogłoszeniami. Ostatnio ogłaszałem się z wynajmem mieszkania – na OtoDom i Gratce. Po 2 tygodniach po wpisaniu mojego nr tel. w google wyskoczyło mi to ogłszenie na jakichś nieznanych mi portalach, czasem lokalnych (na drugim końcu kraju). Słowo w słowo ale bez zdjęć. Robota robota 😉

    Nie masz na to wpływu jak się to rozlewa po internecie i Pani niech idzie z tym do sądu, gdzie na Twój wniosek sąd powoła biegłego z zakresu informatyki i niech potwierdzi, że opinie zostały rozprzestrzenione bez Twojej wiedzy i zgody.
    Inaczej z babą będziesz się motał w nieskończoność.

    Mike

    11 Sie 14 11:06

  6. Zgadza się, słowo „sąsiedzi” wystarczy zastąpić słowem „ludzie” (w Sosnowcu i nie tylko).

    Ja już nic nie usunę, jeśli zwróci się do mnie o to.

    admin

    11 Sie 14 11:14

  7. A jednak znalezienie tych wpisów pod warunkiem że są już w indeksie Google, jest bardzo proste, prostsze niż wypatrzenie okien u sąsiadów w których wisi ostrzeżenie. Wpisujesz fragment tekstu z ostrzeżenia w okienku wyszukiwarki biorąc ten fragment w cudzysłów. Klikasz i masz wszystkie strony na których jest to ostrzeżenie.

    admin

    11 Sie 14 11:19

  8. A tak poza tym, to pozwolę sobie dodać, że baba popełnia przestępstwo – straszy mnie bezprawnie:

    Art. 191. § 1. Kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

    Albowiem przypomnijmy, co pisze do mnie:

    Jeżeli Pan nie usunie do 3 dni szkalujących linków wnoszę pozew do sądu i nie tylko sprawę cywilną ale też karną. Jest to nic innego tylko recydywa karana podwójnie.

    Usiłuje nastraszyć mnie wprowadzając mnie w błąd, co do rzekomych prawnych konsekwencji. No, cholera, znowu korci mnie, jak przed laty… Jeszcze tylko musiałbym wykazać, że groźba wzbudza we mnie obawę a w to mogą mi nie uwierzyć.

    admin

    11 Sie 14 11:42

  9. Nie zrozumiałeś. Ja nie piszę, że znalezienie takiego wpisu jest trudne. Tak jak piszesz jest bardzo łatwe, łatwiejsze, niż znalezienie kartki za oknem sąsiada. Ale problem polega na czym innym.
    Otóż zobaczyć kartkę za oknem sąsiada możesz mimochodem, w ogóle tego nie planując. Ot, przechodzisz tam kilka razy dziennie i chcąc nie chcąc to widać.
    Ale znaleźć taki wpis w internecie MUSISZ CHCIEĆ. Czyli musisz najpierw wpaść na to, że oprócz Twojego wpisu ktoś to powielił i napisał u siebie na portalu/stronie.
    A co jak nie wpadniesz? Bo stwierdzisz, że Ty to zmajstrowałeś, Ty to już usunąłeś więc sprawa zamknięta.

    Mike

    11 Sie 14 12:03

  10. Ja zakładam sytuację w której w moim interesie powinienem wszystkie wpisy usunąć. Tutaj ostatecznie uznałem, że więcej usuwał wpisów nie będę, bo nie muszę skoro ich nie publikowałem.

    Przy okazji, dzisiaj znowu do mnie napisała:

    Do dnia dzisiejszego nie usunięto wszystkich linków ze strony narkive.com, w związku z czym piszemy do administracji strony. Jeżeli w dniu dzisiejszym linki nie znikną ze strony, łącznie z zapisami w google, wnosimy pozew do Sądu przeciwko Panu solidarnie z administratorami stron.
    Urszula …

    admin

    11 Sie 14 12:20

Skomentuj