Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

I jeszcze jedno pismo od psychicznej pani prezes

komentarzy 10

Po napisaniu ostatniego wpisu „Groziło mi” pół bańki odszkodowania przypomniało mi się, że „fajnych” pism od niewypłacalnej pani prezes niewypłacalnej spółki (od której ja jednak odzyskałem pieniądze) otrzymałem co najmniej kilka. Poszperałem w archiwum i znalazłem na przykład to:



straszenie

Jak są kłopoty z odczytaniem (klient powiedział, że pani prezes nie potrafi obsługiwać komputera), to macie przepisane:

Panie Grabowski!

Proszę nie szukać naszej firmy i nie utrudniać pracy, bo działa Pan na niekorzyść naszych wierzycieli. Ponadto informuję Pana, że Pana „szpieg” – kobieta którą podstawił Pan w dniu 16.08.2005 r. rozmawiała z naszą sprzątającą. Celowo podała informacje nieprawdziwe. Firma nic nie zamawia, od 10-ciu lat nie bierze żadnych kredytów i ze względu na Pana nie zatrudnia nikogo nawet absolwentów z urzędów pracy, aby do firmy nie przedostał się szpieg, który mógłby jeszcze dużo wynieść z naszej firmy. Nie sprowokuje mnie Pan i nie odpłacę się Panu tym samym. Poczekam na rozstrzygnięcie i sprawiedliwy wyrok na moja korzyść.

P.S. Jeżeli uda się Panu uniknąć kary w sądzie, są jeszcze kary losowe. Pieniędzy proszę szukać u takich pracowników jak … oraz u naszych spółek konkurencyjnych.

To było bodaj jedyne zlecenie moje odzyskania wynagrodzenia za pracę (czyli nie było umowy cesji). Pani prezes atakowała prokuraturę fałszywymi zawiadomieniami przeciwko mnie. Raz pokazałem pani prokurator to powyższe pismo i zapytałem, czy to o tych „karach losowych” można traktować jako groźbę bezprawną. Nie powiedziała nic tylko gest taki dłonią uczyniła, że wicie, „na pograniczu”.

Klienta mego oskarżała o szpiegostwo gospodarcze a mnie o to, że z nim współdziałam i że niszczę polskie firmy… Szkalowała klienta, na przykład zatelefonowała (podstępem zdobywszy nr telefonu) do jego nowego pracodawcy.  W sumie miło tę sprawę wspominam, ubaw był po same pachy.

Kredytów owszem, raczej nie brała bo żaden bank nie udzieliłby jej firmie, ale kontrahentów coraz to nowych oszukiwała, zgłaszali się do nas znajdując moje wpisy o niej i jej firmie.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

26/07/2014

kategoria: zastraszanie

Komentarze do 'I jeszcze jedno pismo od psychicznej pani prezes'

Subscribe to comments with RSS

  1. Umiejętności kaligrafii w narodzie nie istnieją 🙂

    Przemek | Blog o egzekucji

    26 Lip 14 13:22

  2. E, no, całkiem nieźle (w porównaniu do moich).

    admin

    26 Lip 14 13:53

  3. Tylko, że Ty (jak mniemam) nie wysyłasz do nikogo odręcznie napisanych wezwań…

    Przemek | Blog o egzekucji

    26 Lip 14 14:24

  4. Ano nie wysyłam. Koperty też rad bym adresować drukarka ale jakoś się nie da.

    admin

    26 Lip 14 14:28

  5. Serio? Ja mam drukarkę taką zupełnie „do użytku domowego”, do tego leciwą i jakoś koperty drukuje aż miło.

    W najgorszym wypadku możesz drukować nalepki adresowe.

    Przemek | Blog o egzekucji

    26 Lip 14 15:08

  6. Kiedyś próbowałem i coś nie działało mimo, że na ekranie wyświetlała się koperta.

    admin

    26 Lip 14 15:14

  7. Generalnie jako szkoleniowiec z zakresu windykacji (dziś teoretyk, kiedyś praktyk) podpowiem Ci, że taki feedback zawsze świadczy o skuteczności działań, które podejmujesz.
    Jeżeli dany „klient” zaczyna się rzucać o np. zapowiedź oplakatowania okolicy lub opisania w internecie, giełdy wierzytelności to mamy sygnał, że nasze działania są skuteczne i należy podążać tą drogą.
    Analogicznie jeśli klient ma w dupie, nie reaguje na tego typu sugestie o rozpoczęciu takich, a takich działań to możesz być prawie pewien, że jego stopień zobojętnienia na swoje długi jest już tak wysoki, że możesz mu jego dług na czole mu wytatuować, a on tak pójdzie w niedzielę na mszę bez skrępowania.
    Po prostu jest pewien nazwijmy to pułap w posiadaniu długów, od którego już nie interesuje dłużnika czy ktoś sie dowie czy nie. W ogóle wtedy dłużnik nie myśli już kategoriami wstydu.

    Mike

    1 Sie 14 11:37

  8. Pułap albo wrodzona odporność na to właśnie.

    admin

    1 Sie 14 11:44

  9. Ja ze swojego doświadczenia wiem, że nie istnieje coś takiego jak wrodzona odporność na tego typu problemy.
    Każdy duży dług był kiedyś małym długiem.
    Każdy dłużnik, który dziś jest niewypłacalny i nieściągalny, tonie w długach był kiedyś wypłacalny , a długi zaczęly mu się rolować stopniowo.

    I właśnie do tego zmierzam. Mianowicie na początku jak komuś się dopiero długi pojawiają, to bardzo mocno chce jak najszybciej je spłacić, najlepiej właśnie po cichu, bez rozgłosu. Wtedy jeszcze jest wręcz przekonany, że to zrobi i nikt z zewnątrz się nie dowie. Wtedy właśnie niekonwencjonalna windykacja jest najskuteczniejsza.

    Ale z biegiem czasu jak długi go powoli przykrywają, wierzyciele dzwonią codziennie po kilka/naście razy to najpierw pojawia się zwykła irytacja, potem przeradza się w to we wkurwienie i opierdalania wierzycieli przez telefon. Następnie powoli zbliża się etap zobojętnienia, telefonów już się nie odbiera lub podstawia osoby trzecie, które mówią, że szefa nie ma, a one same nic nie wiedzą.
    To jest już ostatni etap przed totalnym – ja to nazywam – WNW – wyjebanizmem na wszelkie działania windykacyjne.

    Z tym wrodzonym zwisem jest podobnie jak z wrodzonymi cechami zabójcy. Nikt nie rodzi się zabójcą, bo każdy z natury rzeczy rodzi się dobry i bez ukształtowanych żadnych cech osobowościowych. Dopiero środowisko w jakim się obraca, sytuacja życiowa tego typu postawy kreuje.

    Mike

    1 Sie 14 12:07

  10. Tak też bywa ale są i tacy ludzie, którzy wstydu mają mniej od innych. To też może zależeć od środowiska w którym przebywa, wychował się.

    admin

    1 Sie 14 12:09

Skomentuj