Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

„Groziło mi” pół bańki odszkodowania

komentarzy 11

Sprawa sprzed dziewięciu lat tzn. wtedy się zaczęło. Zwindykowałem taką jedną a w zasadzie jej spółkę z o.o., co to komornicy sobie nie mogli z nią poradzić. Egzekucje z ruchomości, z kont firmowych, z innych wierzytelności bezskuteczne (przejąłem sprawę po bezskutecznej egzekucji komorniczej). Co ciekawe, spółka działa do dnia dzisiejszego jak widać z poniższego pisma i założyłbym się o duże pieniądze, że przez cały ten czas oszukuje kolejnych kontrahentów. Zmienia też adresy siedziby gdyż z każdego wcześniejszego jest wyrzucana za niepłacenie czynszu. Ot i w tym piśmie (ale musiałem zamazać dane identyfikujące) jest przekreślony adres i dopisany nowy długopisem. :-). No dobra, ale zanim więcej napisze, to najpierw owe pismo dzisiaj otrzymane.

wezwanie

Przy okazji informuję, że baba jest chyba od lat niespełna rozumu; dla przykładu, zerknijcie gdzie niby wysłała odpisy tego pisma. 🙂

Pieniądze odzyskałem od niej dokonując mnóstwa wpisów na forach internetowych o niej jako o oszustce, rozsyłałem też maile. Kasa została odzyskana ale wiecie, już nie chciało mi się wpisów z forów usuwać. 😉 No i zrobiła mi sprawę karną z prywatnego oskarżenia z art. 212 kk. W sądzie zawarłem ugodę; zamieściłem w gazecie najdrobniejszym drukiem przeprosiny, co mnie kosztowało może równowartość średniej jakości butelki wina. Miałem też usunąć wpisy z for internetowych. No i tam, gdzie zamieściłem te wpisy, to usunąłem ale wiecie, niektóre serwisy czy tam portale przejmują treść od innych i tych wpisów namnożyło się jak grzybów po deszczu. :-). Ja uważam, że nie ponoszę odpowiedzialności za to, że ktoś taki wpis kopiuje (automatyczne zasysanie treści jak mniemam) i nie mam obowiązku tego usuwać. I tak jej odpisałem i chyba sama usuwała te wpisy.

Jednak dzisiaj owe pismo otrzymałem ale bez wskazania linków do wpisów. Powpisywałem w Google hasła kluczowe o niej i jej firmie i udało mi się znaleźć jeden „przechwyt” sprzed dziewięciu lat. Nie dziwota, że nie mogła sobie z tym poradzić, bo żadnych info o redakcji, o właścicielu domeny (narkive.com). Musiałem znaleźć whois na własną rękę i na szczęście były zarówno dane rejestratora domeny jak i właściciela. Włochy. Napisałem zatem w międzynarodowym języku (rzadko już przeze mnie używanym) „Thread removing request”:

Dear Sirs,

Please, remove the following thread:
http://pl.praca.dyskusje.narkive.com/VQ43IIjc/(…)

offending one Polish person (Mrs Urszula …)

The content of this thread is surely taken from some other source. Please treat this matter as urgent.

Thanks in advance,

Best regards,

Robert Grabowski

No, i muszę stwierdzić, że gdy po kilku godzinach sprawdziłem, to wątku już nie było…

Oczywiście bez udokumentowania szkody baba nie wygrałaby w sądzie żadnej kasy ode mnie, to tak na marginesie.

25/07/2014

kategoria: odszkodowania

Komentarze do '„Groziło mi” pół bańki odszkodowania'

Subscribe to comments with RSS

  1. 500.000 zł? Ale kobiecie nieźle odstrzeliło 🙂

    Przemek | Blog o egzekucji

    26 Lip 14 11:40

  2. Poczekaj, jutro lub pojutrze zamieszczę inne jej pismo (z 2005 r.) z komentarzem.

    admin

    26 Lip 14 11:50

  3. P.S. Poza tym myli naruszenie dóbr osobistych ze stratami materialnymi z powodu „szkalowania” firmy.

    admin

    26 Lip 14 11:52

  4. P.S. II jakbyś ją zobaczył, to nie dziwiłbyś się…

    admin

    26 Lip 14 11:59

  5. „myli naruszenie dóbr osobistych ze stratami materialnymi z powodu „szkalowania” firmy”

    To akurat fakt, który najlepiej wykazała pisząc o „odszkodowaniu za naruszenie dóbr osobistych”. Żeby takie cuś mogło istnieć, musiałoby owo naruszenie dóbr osobistych mieć charakter majątkowy (odszkodowanie należy się za szkodę majątkową), czego jakoś nie mogę sobie wyobrazić.

    Przemek | Blog o egzekucji

    26 Lip 14 12:26

  6. W sądzie (miałem pisać w którym i kto, ale jeszcze kilka miesięcy się wstrzymam) jest dalej sędzia co za coś podobnego zasądziła ode mnie 5 tys. zł. mimo że nawet nie próbował powód żadnych szkód wykazać. (proces o ochronę dóbr osobistych i zapłatę). Oczywiście w apelacji upier…oliłem to. Celowo obrażała prawo ale na razie dajmy temu spokój, temat niebawem wróci w związku z inną sędzią i podejrzeniami korupcji / obrażaniem obywateli – stron – bezczelną złośliwością. W obu przypadkach po stronie przeciwnej występowali prawnicy z Warszawy. A sprawy toczyły się w śląskich sądach.

    admin

    26 Lip 14 12:40

  7. Admin, ja na Twoim miejscu podpuściłbym panią prezes aby wytoczyła takie powództwo o 500 tyś. Ty wiesz jaki by musiała najpierw wpis zapłacić ? Przy odrobinie szczęścia może komornikowi udałoby się go przechwycić zanim ona by go uskładała w całości i przelała do kasy sądu :)))

    Szalony Kefir

    26 Lip 14 14:04

  8. Wiesz, z tymi sądami i skorumpowanymi / złośliwymi (wobec windykatorów) sędziami… lepiej unikać. W końcu taka jedna z drugą zgnoję jak na to zasługują ale co się nadenerwujesz wcześniej, to „Twoje”.

    admin

    26 Lip 14 14:30

  9. Może trzeba by tak od jednego czy drugiego sędziego pożyczyć kasę i potem mu pokazać figę. Niech mu koledzy wydadzą nakaz zapłaty a komornik umorzy egzekucję. Wtedy może spojrzą innym okiem na windykatorów.
    Dawno, dawno temu jedna pani sędzia z sądu rodzinnego była nad wyraz łagodna dla nieletnich złodziejaszków co na potęgę kradli radia z samochodów. Do czasu aż jej ukradli 🙂

    Szalony Kefir

    26 Lip 14 15:40

  10. Nie tędy droga.

    admin

    26 Lip 14 15:44

  11. Oczywiście że nie tędy. Sędzia powinien być profesjonalistą i nie kierować się żadnymi emocjami tylko prawem, swoją wiedzą, doświadczeniem życiowym i zwykłą sprawiedliwością (żadną tam „społeczną”, „dziejową” czy jeszcze inną – jest jedna sprawiedliwość). Tyle że kiedy państwo jest tylko „teoretyczne” (jak raczył wspomnieć jeden z ministrów przy kielichu), to i jego wymiar sprawiedliwości istnieje tylko w teorii. A zatem albo trzeba go zmienić, albo wychować 🙂

    Szalony Kefir

    26 Lip 14 17:26

Skomentuj