Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Żądanie od dłużnika zwrotu kosztów windykacji, np. prowizji zapłaconej firmie windykacyjnej

komentarzy 13

Założyłem ten wątek, ponieważ wypadałoby chyba skorygować (na pewno?) to, co niektórzy napisali w komentarzach do wpisu: Niby że od kwietnia zeszłego roku można przerzucić koszty windykacji na dłużnika? W tym momencie składam podziękowania dla Użytkownika „Michał”, który w komentarzu napisał:

Oczywiście, że można dorzucić więcej niż 40 Euro kosztów windykacji Lechu…

Art. 10 ust. 2 omawianej ustawy mówi, że „W przypadku gdy koszty odzyskiwania należności poniesione z tytułu opóźnień w zapłacie w transakcji handlowej przekroczą kwotę, o której mowa w ust. 1, wierzycielowi przysługuje zwrot tych kosztów, w tym kosztów postępowania sądowego, pomniejszonych o tę kwotę.”

Przecież stąd wprost wynika, że wystawić można więcej niż 40 Euro.

No, tak, nie sposób zaprzeczyć. Tylko nasuwa się pytanie o maksymalną wysokość kosztów windykacji którą dłużnik musi ponieść. Albowiem jeśli takiej granicy ustawodawca nie ustalił, to przykładowo ja mogę umówić się z klientem na prowizję w wysokości 50% od odzyskanego długu wynoszącego 100 tysięcy złotych którą się później podzielę z nim odzyskawszy ją od dłużnika, no i co? Po odzyskaniu długu dodatkowo mogę ścigać dłużnika o zapłatę 50 tysięcy złotych kosztów windykacji? Już to widzę, jak sąd uwzględnia takie powództwo, wolne żarty… 😉 Zasada bodaj współżycia społecznego kłania się. Albo np. ktoś mi zleca do windykacji 5 tysięcy złotych a ja żądam odeń 2 tysiące złotych opłaty wstępnej (też umawiamy się na fifty fifty), czyli od razu mogę windykować od dłużnika 7 tysięcy złotych, bo mój klient już poniósł ten koszt 2 tysięcy złotych.

Jakiś windykator, co już w praktyce przerabiał to, wypowie się tu może? Zapraszam, można przy okazji za darmo zareklamować swą firmę windykacyjną w komentarzu.

A tak z innej nomen omen beczki 🙂 to powiem Wam, że miewam cholerne awersje do pisania na tym blogu. Może nie tyle awersje, co nie wiem, w jakim stylu zacząć, jakich słów dobrać. Jednak tylko do czasu taki stan trwa a mianowicie do czasu wypicia ok. 1/4 butelki wina. Po czym umysł staje się lotny i Bachus sam steruje moimi palcami na klawiaturze. No, da się przeczytać ten wpis? Sam widzę, że da się. Aha, w trakcie pisania cały czas piję.

23/05/2014

kategoria: windykacja

Komentarze do 'Żądanie od dłużnika zwrotu kosztów windykacji, np. prowizji zapłaconej firmie windykacyjnej'

Subscribe to comments with RSS

  1. Pamiętaj jednak iż każde lekarstwo w nadmiernej ilości może stać się trucizną. Przez wzgląd na fakt iż bardzo lubię Twój blog, nie wskażę dawnego tematu w którym owa teza znalazłaby swoje odzwierciedlenie 🙂
    A co do tematu głównego to masz rację. Powinny być jakieś regulacje by nie mogło dochodzić do takich sytuacji. I być może są. Ktoś je może wskazać ? Moim skromnym zdaniem dłużnik powinien płacić za faktyczne i bezsporne koszty, jakie poniosła firma windykacyjna. To odciążałoby wierzyciela, który płaciłby pewnie mniej, o ile owe koszty dałoby się ściągnąć z dłużnika. Natomiast faktyczne wynagrodzenie netto dla firmy windykacyjnej powinien jednak moim zdaniem ponosić wierzyciel a nie dłużnik.

    Szalony Kefir

    23 maja 14 13:37

  2. Dziękuję. Wino zacząłem „używać” z osiem miesięcy temu i po okresie euforii tym odkryciem ostatnio już rzadko kiedy przesadzam z dawką. Dzisiaj „do wpisu” z pół butelki i koniec (choć mam zapas i butelka otwarta), po czym wody mineralnej z pół butelki wypiłem, polecam.

    admin

    23 maja 14 14:05

  3. Pół butelki…. Kiedyś pewien mój znajomy poinformował mnie że „język prawniczy powinien być językiem ścisłym”. Więc jak o tę ścisłość chodzi, to pamiętam iż było swego czasu takie wino pn „Sangria” sprzedawane bodaj w 3 litrowych czy nawet 5-cio litrowych butelkach. Speszę dodać że mnie ono nigdy nie smakowało więc nie wiem czy w ogóle są dziś takie butelki z nim na rynku. Mnie zaś kiedyś lekarz zalecił jeden, góra dwa kieliszki czerwonego wina dziennie, jeśli nie zamierzam być abstynentem. Kupiłem więc stosowny kielich….o pojemności 0,75 l. 🙂 Dlatego Twoje oświadczenie o wypiciu połowy butelki, z całym szacunkiem, ale może być dość mylące :))))

    Szalony Kefir

    23 maja 14 17:31

  4. Kieliszek wina to standardowo jakieś 125 ml. Takie mniej więcej pojemności są podawane w wielu artykułach o wpływie wina na zdrowie.

    admin

    23 maja 14 18:03

  5. „Standardowo”….. Ilość stosunków płciowych na tydzień Europejczyków w wieku 20-50 lat to wg statystyk rząd wielkości między 3 a 46. A wg artykułów pornograficzno-sensacyjnych górna granica to nawet i 220. Na temat wpływu seksu na zdrowie też napisano wiele artykułów. Czy zatem ja, przeciętny „stosunkowicz” ze średnią 7/7 mam się czuć dowartościowany czy też wręcz przeciwnie ? I czy mam się już zacząć martwić o swoje zdrowie ? 🙂

    To tak byś się admin nieco rozluźnił. I zachowywał pewne rzeczy dla siebie, zwłaszcza te, które są różnie postrzegane przez różnych ludzi 🙂

    Szalony Kefir

    23 maja 14 18:32

  6. Inaczej to ujmę więc. Wedle mojej wiedzy zaczerpniętej ze źródeł w których operuje się wprost mililitrami wina / jednostkami alkoholu, optymalna (maksymalna) zdrowa ilość wina to 2/5 – 1/2 butelki. Dziennie.

    admin

    23 maja 14 20:06

  7. Na szczęście istnieją na świecie herosi, którzy wymykają się wszelkim statystykom 🙂

    Szalony Kefir

    23 maja 14 21:07

  8. Mi się wydaje, że wszystko jest kwestią dowodzenia.
    Tu ciekawie jest to opisane.
    http://www.kancelarialexliderio.pl/artykuly/windykacja-naleznosci-na-koszt-dluznika-zwrot-kosztow-windykacji

    milew

    23 maja 14 23:00

  9. Robimy rzut oka na ustawę i wychodzi, że ustawa tyczy się transakcji między firmami.

    milew

    23 maja 14 23:09

  10. Art. 4. Użyte w ustawie określenia oznaczają:
    1) transakcja handlowa – umowę, której przedmiotem jest odpłatna dostawa towaru lub odpłatne świadczenie usługi, jeżeli strony, o których mowa w art. 2, zawierają ją w związku z wykonywaną działalnością;

    milew

    23 maja 14 23:11

  11. Raczej nic nowego (dla nas) nie piszą na stronie do której link wkleiłeś. Ponadto asekurują się „wydaje się”. Pytanie o maksymalne koszty pozostaje bez odpowiedzi. Czy umowna prowizja w wysokości 50% zapłacona firmie windykacyjnej może być odzyskiwana od dłużnika? Czy szef / pracownicy firmy windykacyjnej będą wzywania do sądu aby udokumentować, że „narobili się” tak że ta aż 50% prowizja naprawdę im się należała? A jeżeli ja pobieram tylko 10% ale w danej sprawie wystarczyło tylko pisemne wezwanie do zapłaty od nas i dłużnik od razu zapłacił? No, np. (miałem takie przypadki), że jednym wezwaniem do zapłaty odzyskałem 50 tysięcy złotych i skasowałem 5 tysięcy złotych prowizji. Bardzo rzadkie przypadki, może dwa, trzy w mej „karierze”, zwykle trzeba się o wiele bardziej napracować. No tak, ale jeśli jakiś sędzia chciałby się przyczepić o to, to powinien mieć na względzie, że zostanie zapytany, dlaczego nie przyczepia się do komorników którzy jednym pismem – zajęciem konta kasuję nieraz też grubą forsę z konta dłużnika i biorą też sporo – 8%.

    admin

    24 maja 14 05:14

  12. 1. Bo koszty komornicze wynikają z przepisów i są sztywne
    2. Nawet wówczas sąd ma możliwość je zmiarkować

    Może nie jestem na bieżąco, ale dla mnie zawsze koszty windykacji były problemem wierzyciela.

    Lech

    26 maja 14 08:57

  13. Wynikają, ale ktoś może rzec, że te przepisy krzywdzące są. I rzeczą tak masy, jak zapewne wiesz. Wiele już otrzymałem w różnych sprawach odpisów skarg dłużnika na komornika w przedmiocie kosztów, ale jeszcze w żadnym przypadku nie było zmiarkowania. Tak swoja drogą, to zastanawiam się, po mi odpisy takich skarg i postanowień sądów przesyłają; obchodzi mnie to tyle co nic.

    admin

    26 maja 14 12:59

Skomentuj