Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Wniosek o sprawdzenie autentyczności dyplomu r. pr. XX

komentarzy 41

Moje dzisiejsze pismo do Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie:

Chodzi o osobę r.pr. XX będącego wspólnikiem w podmiocie: …

Mam prawo podejrzewać, że w.w. prawnikiem nie jest. Oto poniżej opis kwestii która najbardziej nasuwa podejrzenie.

Toczę sądowy spór z właścicielem firmy ochroniarskiej a zarazem ochroniarzem który w umowie o ochronę oświadczył, że posiada doświadczenie bojowe (oświadczenie pod rygorem kary umownej). Po zakończeniu kontraktu podejrzewając iż oszukał mnie m.in. we tej właśnie kwestii, wezwałem go do udokumentowania doświadczenia bojowego. Bez odzewu. Podniosłem więc ten zarzut w procesie sądowym.

Reprezentujący go XX stwierdził w piśmie procesowym (co podtrzymuje po dziś dzień), że to na mnie spoczywa ciężar dowodu w takiej sytuacji, czyli że to ja powinienem wykazywać, że jego mandant nie posiada doświadczenia bojowego. Rozumieją Państwo, że niby to ja powinienem na całym świecie zbierać dowody na to, że „taki tu nie walczył, że służby nie pełnił”. W Afganistanie, w Czadzie, na dyskotece np. w Pułtusku, w agencji detektywa Rutkowskiego, itd. itp.

Na podstawie powyższego ja mam prawo podejrzewać, że XX nie jest prawnikiem a tylko podszywa się pod prawnika, gdyż wyżej poruszona kwestia powinna być oczywista nawet dla studenta pierwszego roku prawa, ba, dla licealisty. Piszę do wiadomości w.w.

Jeżeli w.w. zaprzeczy, to proszę o info; prześlę dowody.

Z poważaniem,

Robert Grabowski

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 1 Ocena średnia: 5]

21/05/2014

kategoria: prawnicy

Komentarze do 'Wniosek o sprawdzenie autentyczności dyplomu r. pr. XX'

Subscribe to comments with RSS

  1. Ei incumbit probatio qui dicit, non qui negat – Ciężar dowodu spoczywa na osobie, która wygłasza daną tezę. Oczywiście taki żart 😀

    Anonim

    21 maja 14 10:32

  2. Robert, nudzi ci się, co?

    Nie masz racji.

    Jurek

    21 maja 14 10:42

  3. Nie, nie nudzi mi się, uwypuklam, co się dzieje „w palestrze”. Mam rację. Podobnie jak np. jeśli ktoś deklaruje w umowie że ma wyższe wykształcenie, to jeśli ja go wezwę do wykazania tego, to ma grzecznie dyplom przedstawić a nie ja mam wydzwaniać do uczelni całego świata (zresztą spławiliby mnie wszędzie z racji ochrony danych osobowych). Zresztą to nie jest najlepszy przykład o tyle, że teoretycznie na wszystkich uczelniach można sprawdzić a braku doświadczenia bojowego nie, wiesz co mam na myśli.

    admin

    21 maja 14 11:10

  4. Aha, a jeżeli faktycznie ma doświadczenie bojowe, ale nie jest w stanie tego wykazać bo np. wszyscy koledzy – świadkowie z jednostki specjalnej (w której nigdy nie był, to już pewne) wyginęli, 😉 to niech nie twierdzi w umowie, że ma. Sorry Mister.

    admin

    21 maja 14 11:19

  5. Tego Pana nie łączy już z Tobą żadna umowa, więc nic nie musi nikomu udowadniać.

    Ale jak tam sobie chcesz.

    Jurek

    21 maja 14 12:11

  6. Musi, bo na przykład spór dotyczy tego, czy miałem prawo wypowiedzieć mu umowę bez zachowania okresu wypowiedzenia. Jeżeli któreś z oświadczeń (jak to odnośnie rzekomego doświadczenia bojowego) jest nieprawdziwe, to w świetle postanowień umowy, miałem prawo.

    Ponadto, jeżeli któreś z oświadczeń jest nieprawdziwe, to mam prawo dochodzić kary umownej. Jak zapewne domyślasz się roszczenie z tytułu kary umownej mogę kierować nie tylko w trakcie trwania umowy…

    admin

    21 maja 14 12:35

  7. Własnie, ale to ty musisz to udowodnić. Jak, nie mam pojęcia. Nie on ma udowadniać że miał doświadczenie bojowe (czy co tam), tylko ty, że należy ci się kara umowna, bo on nie miał. On może sobie stać i patrzeć co robisz, nie kiwnąc palcem.

    Jurek

    21 maja 14 12:55

  8. Nie. Jeśli on, pod jakimś rygorem oświadcza w umowie, że coś posiada, to musi udowodnić to, gdy ja zechcę to sprawdzić.

    admin

    21 maja 14 13:05

  9. No cóż, czas pokaże czy masz rację.

    Jurek

    21 maja 14 13:25

  10. X: Załóż się że mam słonia w trampkach.

    Y: OK, o stówę.

    X: OK.

    Y: No to gdzie masz tego słonia w trampkach. Wskaż albo płać, bo już tydzień czekam.

    X: To Ty udowodnij że nie mam, to Ci zapłacę.

    Wolne żarty. 😉

    admin

    21 maja 14 13:28

  11. Przecież to oczywiste że jak gostek twierdzi że ma uprawnienia a klient podejrzewa że nie ma to gostek ma się wykazać kwitami. Bądźmy poważni. Klient ma sprawdzać po firmach szkoleniowych czy przypadkiem w którejś uprawnień nie zrobił? Zamknij Pan tą dyskusję bo to żenada.

    kubson

    21 maja 14 14:38

  12. To, czy ktoś posiada doświadczenie bojowe czy nie posiada tegoż można stwierdzić tylko poprzez wezwanie go do wykazania tegoż. Chyba, że wiadomo z mediów, że jest to jakiś komandos, antyterrorysta itp. A ten człowiek na pewno nie jest żadnym takim.

    Jeśli jest sposób na wykazanie braku / doświadczenia bojowego, to ja jako strona mam prawo do wykorzystania tego czyli do wezwania tego człowieka to wykazania doświadczenia bojowego. Jest to jedyny sposób.

    admin

    21 maja 14 15:01

  13. P.S. Skoro facet pozywa mnie o zapłatę za okres po wypowiedzeniu umowy, to twierdzi że umowa była wykonywana zgodnie z ustaleniami. A skoro ja podejrzewam, ż nie bo wydaje mi się że nie ma on doświadczenia bojowego, to on powinien wykazać, że ma i tyle.

    admin

    21 maja 14 15:18

  14. Zobaczymy co ci sąd powie.

    Jurek

    21 maja 14 19:15

  15. Korzyść prawną z tego faktu wywodzi Pan, Panie Robercie, dodatkowo umowa już nie obowiązuje.
    Powoływanie się na niewłaściwe świadczenie umowy bez wcześniejszego wezwania do świadczenia umowy w sposób prawidłowy niestety kosztuje tyle że ciężar dowodu spoczywa na Panu.
    życzę powodzenia ale znając sądy, nawet miernej jakości adwokacina wybroni sprawę.

    albert

    21 maja 14 19:23

  16. I co z tego, że umowa już nie obowiązuje? A w umowie jest jasno sprecyzowane że nieprawdziwe oświadczenie uprawnia mnie do rozwiązania umowy w trybie natychmiastowym i żądania kary umownej. Nic nie ma o wzywaniu do prawidłowego wykonania umowy.

    Chcę wiedzieć, czy wprowadził mnie w błąd, czy aby nie przepłacałem myśląc, że jest to ochroniarz – komandos zaprawiony w walkach gdyż wszystko wskazuje na to iż jest hochsztaplerem – „harcerzykiem” bez żadnego doświadczenia bojowego. Jakże mam to sprawdzić? Przecież mam prawo sprawdzić?

    admin

    21 maja 14 19:51

  17. P.S. Tam były jeszcze inne uchybienia które na jaw wyszły. Np. miał być samochód w leasingu (mial podpisac umowę leasingu dla potrzeb kontraktu) a nie było tylko prywatny należący do jednego z ochroniarzy (ja płaciłem właścicielowi za leasing którego nie było… I co? Też ja miałbym wykazywać że samochód nie jest leasingiem? Nie przysługuje mi prawo do zażądania od niego aby przedstawił umowę leasingu?

    admin

    21 maja 14 20:02

  18. Z pewnością ma Pan wystarczającą wiedzę prawną by odpowiedzieć sobie na te pytania. Proponuję jednak zrobić to z dystansu.
    Po mojemu należałoby stwierdzić co doprowadziło do zerwania umowy, czy któraś z przytoczonych wyżej okoliczności czy coś zupełnie innego.
    Podczas świadczenia umowy należało mimo iż nie jest to nigdzie napisane wezwać do spełnienia świadczenia w należyty sposób.
    Co do leasingu też nie byłbym taki pewien czy moze to być okoliczność zasługująca na karę umowną. Sąd będzie musiał zbadać jak fakt niepodpisania umowy leasingowej wpłynął na świadczenie umowy zawartej między Panem a tamtym przedsiębiorcą. tutaj raczej zwrot nienależnego świadczenia o ile rzeczywiście umowa jednoznacznie klasyfikuje nalezność pt „leasing samochodu”
    Daleko mi do Pańskiego doświadczenia jednak w świetle tego co Pan w tym wątku napisał nie zadbał Pan o pozory. Komu jak komu ale Panu nie musze tłumaczyć jak ważne są właśnie pozory w sprawach cywilnych.
    Ilekroć nie chcę komuś za coś płacić bo nie podoba mi się jakość świadczonych przez niego prac lub czuję się oszukiwany przez tego kogosia szukam „kwadratowych jaj” wszystko załatwiając pisemnie.
    Sam Pan najlepiej wie że w sądzie żadne słowo nie waży tyle co dokument… to przecież nie sąd rodzinny
    Oczywiście to co piszę jest oparte jedynie na wrażeniach jakie mam po spojrzeniu na sprawę przez pryzmat kilku słów jakie Pan napisał.
    Nie znam jej i mozliwe że obraz jaki mam jest zupełnie odmienny od rzeczywistej sytuacji.

    albert

    21 maja 14 20:37

  19. Moim zdaniem sprawa jest jasna i dziwi mnie bardzo, co Pan pisze, ale dziękuję. Przekażę prawnikowi który mnie reprezentuje. Konkludując: to on póki co, jak Pan napisał, wywodzi korzyść prawną, więc powinien udowodnić, że umowę wykonywał zgodnie z ustaleniami i zapłata się należy, zwłaszcza gdy poddaję to w wątpliwość. Czyli, m.in. udowodnić powinien, że ma doświadczenie bojowe. Nie ma znaczenia, w świetle postanowień umowy, waga nieprawdziwego oświadczenia i zdroworozsądkowo, zgodnie z postanowieniami umowy, mam prawo wypowiedzieć od razu widząc że oszukuje czyli nie jest godzien zaufania. „drugą szansę” można (trzeba) dać dziecku własnemu, tudzież żonie a nie w takim przypadku. Przypominam o swobodzie kształtowania umów.

    I jeszcze dwa porównania akurat tu nie jestem pewien czy trafione, ale myślę że tak.

    Jak w sądzie twierdze, że pożyczki udzieliłem i zapłaty dochodzę, to wywodzę korzyść prawną i muszę udowodnić, że kwotę pożyczki przekazałem. Nie pozwany ma udowadniać, że nie przekazałem 9paranoja) tylko ja, że przekazałem, jeśli on to zakwestionuje.

    I jeszcze takie porównanie mi przyszło do głowy, przy czym teraz załóżmy że odnosimy to do sytuacji gdy jak pozywam tego ochroniarza o zapłatę kary umownej (za nieprawdziwe oświadczenia w umowie).

    Porównanie: Pozywam kogoś o zapłatę faktury czyli wywodzę korzyść prawną, jeśli dobrze rozumiem. Pozwany zarzuca mi w procesie, że usługa nie została wykonana. To ja wnoszę o przeprowadzenie dowodu z ksiąg. Jak Pan zapewne wie i jak zapewne Ty Jurek wiesz, nie muszę włamywać się do biura rachunkowego pozwanego, tylko wnioskuję do sądu o zobowiązanie go do przedstawienia księgi rachunkowej. I sąd go zobowiązuje. ALBOWIEM PODOBNIE JAK W SPRAWIE DOŚWIADCZENIA BOJOWEGO, INACZEJ SIĘ NIE DA.

    admin

    21 maja 14 21:02

  20. A mój prawnik w temacie tak:

    Z komentarza S. Rudnickiego do k.c.:

    „W myśl ogólnych zasad na powodzie spoczywa ciężar udowodnienia faktów uzasadniających jego roszczenie (tak też SN w wyroku z 3 października 1969 r., II PR 313/69, LexPolonica nr 317731, OSNCP 1979, nr 9, poz. 147), a na stronie pozwanej obowiązek udowodnienia okoliczności uzasadniających jej wniosek o oddalenie powództwa (tak SN w wyroku z 20 kwietnia 1982 r., I CR 79/82, LexPolonica nr 318337). Ogólnie można stwierdzić, że ciężar dowodu faktów tworzących prawo podmiotowe, na podstawie których powód wywodzi swoje roszczenie, spoczywa na powodzie; dotyczy to także faktów uzasadniających jego odpowiedź na zarzuty pozwanego. Natomiast ciężar dowodu faktów uzasadniających żądanie oddalenia powództwa spoczywa na pozwanym.”

    Inne podejście do tej kwestii byłoby absurdalne – w jaki sposób miałby Pan wykazać doświadczenie bojowe agentów ochrony innych niż X, Y czy „Pan Grzegorz”, skoro nawet nie zna Pan ich personaliów (a wiemy, że inni agenci byli, potwierdzają to też zeznania X)?

    admin

    22 maja 14 09:33

  21. Robercik, ale my ci wszyscy tu dobrze życzymy.

    Nie ekscytuj się tak i poczekaj co powie sąd.

    Mnie nie musisz przekonywać, mi to rybka.

    Jurek

    22 maja 14 10:24

  22. Własne sprawy zawsze nadmiernie ekscytują i nie ma nic w tym dziwnego.

    Zdzis Marchewka

    22 maja 14 11:32

  23. Ekscytuje a raczej irytuje mnie to, że niektórzy twierdzą, iż może być inaczej w tej kwestii niż ja i prawnik mój twierdzimy. Nie dlatego, że to moja sprawa ale nie ma w tych twierdzeniach logiki. To jakaś paranoja i koszmar.

    admin

    22 maja 14 11:41

  24. Dzień dobry 😉
    W orzecznictwie które Pan przytacza jasno stoi:
    „Natomiast ciężar dowodu faktów uzasadniających żądanie oddalenia powództwa spoczywa na pozwanym.” Ja jakbym był Pana przeciwnikiem w Sądzie tego właśnie bym się przyczepił.
    Jak pisałem wyżej, nie znam sprawy, możliwe że jest zgoła odmienna od moich wyobrażeń.
    Możliwe że ma Pan rację czego Panu życzę
    pozdrawiam

    albert

    23 maja 14 06:06

  25. Tylko że to on wywodzi iż zapłata mu się należy, że umowę wykonał zgodnie z zapisami. Niechaj więc wykaże, że ma doświadczenie bojowe skoro ja w to powątpiewam. A jeśli nawet to ja mam udowadniać, że nie ma, to jedynym sposobem jest, jak napisałem wcześniej, wezwanie go do wykazania, iż ma doświadczenie bojowe. Podobnie jak z dowodem w postaci ksiąg rachunkowych, czy faktura została zaksięgowana (mam na myśli przykład który też wcześniej podałem).

    admin

    23 maja 14 07:28

  26. Poza tym, jakoś nie twierdzą że to ja mam wykazywać że leasingu nie było i że nie opłacił polisy OC która miał mieć. A powinni być konsekwentni nieprawdaż? Powinni stwierdzić, że to ja mam udowodnić że leasingu nie było i że składka za polisę nie była opłacona. 🙂

    admin

    23 maja 14 07:38

  27. No a co rozumiemy pod pojęciem „doświadczenie bojowe” ? Bo dla jednego oznacza ono udział w jakichś wojskowych czy policyjnych akcjach z użyciem broni, a dla innego oznaczać może np udział w zadymach na stadionie piłkarskim i to niekoniecznie w roli policjanta 🙂
    Mam nadzieję że umowa to precyzowała. Bo dla sędziego, zwłaszcza takiego z biustem i blond grzywką, ta kwestia może być trochę niejasna…..
    Admin, więcej chłodnego dystansu do sprawy.

    Szalony Kefir

    23 maja 14 11:14

  28. Doświadczeniem bojowym może być zakup wszystkich trzech telewizorów na otwarcie supermarketu z obniżką 80%. Wtedy wystarczy tylko faktura zakupu 😉

    Zdzis Marchewka

    23 maja 14 11:28

  29. Ależ ja dystans mam. Definicja słownikowa pojęcia „bój” jest taka: „Starcie zbrojne walczących stron”.

    Jak chcecie, to zadymy i zakup telewizorów w promocji podciągniemy pod „doświadczenie bojowe” ale jest jeden problem zupełnie innej natury. Sprawa została skierowana do sądu jeszcze wówczas gdy obowiązywała tzw. prekluzja dowodowa. Oznacza to w tym konkretnym przypadku to, że skoro ja przed procesem kwestionowałem pisemnie posiadanie przez niego doświadczenia bojowego, to on, wnosząc pozew, powinien od razu ustosunkować się do tego zarzutu. skoro tego nie zrobił, to w tym momencie jest pozamiatane – uznaje się że doświadczenia bojowego nie wykazał i już nie będzie mu dane wykazać.

    admin

    23 maja 14 11:34

  30. P.S. Ależ to pierwszorzędne wino to Vallado. Za jedyne 29,99 zł. w Biedronce.

    admin

    23 maja 14 11:37

  31. Zawsze jeszcze można przeprowadzić na sali sądowej dowód z braku lub też z posiadania doświadczenia bojowego przez pozwanego kopiąc go np niespodziewanie w genitalia gdy będzie składał zeznania 🙂

    Szalony Kefir

    23 maja 14 12:08

  32. A tak odbiegając nieco od tematu: Nie wiecie nic o jakiejś dobrej, europejskiej bazie danych o dłużnikach, z której korzystają w UE ? Chodzi mi o to, że jak np dłużnik przebywa w UK gdzie chce się urządzić, to ktoś sprawdzający jego wiarygodność w tym kraju może go w takiej bazie sprawdzić ? Np tamtejsze banki. Byłby to fajny bacik na tych co pożyczają kasę w Polsce, po czym ulatniają się bez jej spłacenia poza nasze granice.

    Szalony Kefir

    23 maja 14 12:13

  33. Nie znam takiej bazy. Powiem tak, że najlepszy, ogólnoświatowy rejestr długów to po prostu internetowa giełda wierzytelności której zasoby są zaindeksowane przez wyszukiwarkę Google. Czyli wprost – Google jest taką baza. Jeżeli wpiszesz w Polsce dłużnika np. Jose Masrtinez a ktoś w Chile będzie chciał go sprawdzić w Google to mu wyskoczy.

    Problem ewentualnie w tym, że banki przynajmniej w Polsce może nie sprawdzają w Google choć już dwa razy do mnie dzwoniono – raz z Banku Spółdzielczego i raz z komercyjnego w sprawie dłużnika opublikowanego na mojej giełdzie wierzytelności. Znaleźli ich w Google. To pocieszające. Może więcej bankowców znalazło dłużników u mnie na giełdzie tylko że nie dzwonili a może nikt już nie sprawdzał. Szkoda, bo jak chodzi o wiarygodność, to przecież mogą poprosić mnie o np. skan tytułu wykonawczego, że taki dług faktycznie jest – bezsporny.

    admin

    23 maja 14 12:30

  34. Tyle że chyba trzeba by płacić za pozycjonowanie. Nie jestem fanem UE, ale skoro ona już istnieje, a my do niej należymy i robimy interesy nie tylko z Polakami, taka baza powinna być dostępna. Tym bardziej że na mniej potrzebne rzeczy idzie kupa europejskich podatków, a na takie coś, przecież potrzebne też choćby bankom mającym swoje filie w wielu krajach, to już nie ma. Jak zarobię odpowiednią ilość pieniędzy, sam założę taką europejską bazę i rozreklamuję ją od Bałtyku po Zatokę Biskajską 🙂

    Szalony Kefir

    23 maja 14 13:25

  35. Wcale nie trzeba pozycjonować. Wpisze ktoś np. „dłużnik Jose Martinez” i znajdzie w Google odnośnik do wpisu a nawet jak samo „Jose Martinez” to pewnie też, jak nie na pierwszej, to na drugiej stronie wyników.

    admin

    23 maja 14 14:03

  36. Wpis na giełdzie wierzytelności z setkami lub więcej innych wpisów poradzi sobie świetnie bez pozycjonowania.

    masta

    23 maja 14 14:11

  37. To Ty mi rzeknij ile sobie winszujesz za to bym mógł umieścić moich dłużników na Twojej giełdzie . Oczywiście z zachowaniem wszystkich reguł, czyli prawomocnym nakazem Nie musi być publicznie, może być na maila 🙂

    Szalony Kefir

    23 maja 14 17:17

  38. My umieszczamy tylko tych, przeciwko którym windykacje prowadzimy.

    Wpisz w Google hasło np. „bezpłatna giełda wierzytelności”.

    admin

    23 maja 14 18:05

  39. Jak coś jest „bezpłatne”, to od razu budzi moje najgorsze podejrzenia. Ale to pewnie jakieś moje psychiczne skrzywienie 🙂 Dzięki za odpowiedź.

    Szalony Kefir

    23 maja 14 18:38

  40. Możesz też po prostu np. na blox.pl założyć darmowego bloga i pro forma jakiś wpis np. „moje perypetie z dłużnikami” a osobne wpisy to ich długi. Też powinny być wysoko w wynikach.

    admin

    23 maja 14 20:12

  41. Nie będę Ci robił „blogowej” konkurencji 🙂 Lubię Twojego bloga. Osobna sprawa to fakt że nie mam go wpisanego w jakieś „ulubione”. Ot, wrzucam w przeglądarkę „windykacja blog” i mam Cię już na pierwszej stronie na samym szczycie.

    Szalony Kefir

    23 maja 14 21:11

Skomentuj