Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Korespondencja z upublicznianym dłużnikiem

komentarzy 6

Wczoraj około 600 maili do firm z jego branży. Niedawno został prezesem spółki z o.o. a wcześniej pod tym samym adresem w Olsztynie prowadził jednoosobową działalność gospodarcza i jako taki przedsiębiorca”zrobił” dług. Upubliczniamy z tytułem „sprzedam dług prezesa firmy …”

Ktoś z adresatów mu wysłał poprzez „prześlij dalej” nasze ogłoszenie, i szacowny dłużnik (załączając ogłoszenie) napisał do mnie:

Witam,

w związku z tym że nie po to chodziłem do szkoły żeby byle kto sobie mną gębę wycierał, zwracam tu uwagę że zawód windykatora nie cieszy się powszechnym społecznym uznaniem, jutro z samego rana osobiście się zajmę sprawą, skorzystam z wszelkich prawnych sposobów żeby zapłacił mi Pan 14307,10PLN (to kwota jego długu – przyp. admin) za ten spam, mailing itp. W woli wyjaśnienia dług względem nijakiego Pana C. jest sporny, był to przekręt mojego byłego pracownika z wspomnianym Panem C., niestety z przyczyn losowych (pożar firmy) sprawa mi uciekła i nie została do końca wyjaśniona.

Pozdrawiam

A ja do niego:

Byle kto to prędzej Pan niż ja (zważywszy na ostatnie Pana „dokonania”). Działamy zatem dalej. Gęby sobie nie wycieram Panem tylko publikuje dozwolone informacje. A „spam” proszę potraktować jako monit.

Jutro zbierzemy bazę kilku tysięcy maili i roześlemy informację wiadomą. Pański sprzeciw został odrzucony więc bajeczki o sporności są żałosne, proszę Pana. Jak przekręt, to prędzej chyba Pana niż jego.

Robert Grabowski

On do mnie już grzeczniej:

Widzę że jest Pan lekko skrzywiony przez charakter swojej pracy. Z tą fakturą było jak powiedziałem, o koniec sprawy się nie martwię bo wiem jak faktycznie było. A jak Panu chce się tracić czas to życzę powodzenia.

I ja do niego:

Mamy prawomocny nakaz zapłaty i informacje, że przeniósł Pan majątek na spółkę ( i ma inne długi) wobec czego egzekucja komornicza może nie być skuteczna. Dlatego podejmujemy alternatywne działania, po prostu.

No, dzisiaj dzwoni jakaś Pani i mówi że chce kupić jego dług. Wpisuję w trakcie rozmowy jej nr. tel. w Google i pokazuje się w kontekście jego – dłużnika Spółki z o.o. czyli dzwoni pracownica. 😉 Mówię jej o tym, co widzę i muszę przyznać, że nie zmieszała się tylko powiedziała „że naprawdę chce ten dług kupić, mam swoje rozrachunki z szefem”. Mówię że OK, nie ma problemu, cena wynosi 100% należności podstawowej plus koszty procesu, zarobi Pani na całości odsetek. Miała się zastanowić, ale już się nie odezwała, zgodnie z przewidywaniami. Może chcieli wykazać, że to upublicznianie to jest tylko pod pretekstem zamiaru sprzedaży długu i że takiego zamiaru wcale nie mam i że chodzi mi tylko o zdyskredytowanie dłużnika. Zebrawszy „materiał dowodowy” mógłby próbować wytoczyć mi sprawę o ochronę dóbr osobistych (na przykład).

09/04/2014

kategoria: upublicznianie

Komentarze do 'Korespondencja z upublicznianym dłużnikiem'

Subscribe to comments with RSS

  1. A ja myślę, że mogła rzeczywiście chcieć to kupić. Gdyby chcieli takie coś z dłużnikiem wykazywać, to pewnie by jakiś starter za 5 zł kupili i nic byś z numeru nie sprawdził 🙂

    Przemek | blog o egzekucji

    9 Kwi 14 22:51

  2. a za ile bys sprzedal? 😀

    ryszard ochódzki

    10 Kwi 14 02:19

  3. Ja myślę, że chciała mnie przetrzymać niby udając zainteresowanie, żebym nie upubliczniał dłużnika. Jej po prostu do głowy nie przyszło, że numer w internecie wpisałem; wielu klientów dziwi się skąd wiem, kim są. Gdy mówię że wpisałem ich nr. telefonu w Google i pokazały si dane ich firmy, to się dziwią.

    Za ile bym sprzedał? No za 100% należności podstawowej i kosztów procesu.

    admin

    10 Kwi 14 05:15

  4. ale dla mnie jaka cena? 😀

    ryszard ochódzki

    10 Kwi 14 07:03

  5. a poza tym to co, tych udziałów mu zająć nie możesz czy może nie na niego zapisane?

    ryszard ochódzki

    10 Kwi 14 07:04

  6. Dla każdego cena 100%

    Sprawdziłem i o dziwo jest zarazem jedynym wspólnikiem czyli udziały zając można. Konkretnie to zyski z udziałów, bo na pewno nie zapłaciłbym kupę kasy biegłemu rewidentowi na ich wycenę, po czym nikt (prawdopodobne) nie zechce tych udziałów kupić.

    A zajęcie udziałów w zyskach już kilka razy ćwiczyłem z komornikami i jakoś nic za każdym razem z tego nie wyszło. Może spółki były już padłe, nie wiem.

    admin

    10 Kwi 14 07:34

Skomentuj