Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Szczery oszust

komentarzy 8

I znowu mail:

Mam z mężem dłużnika w Chojnicach na kwotę 4500zł plus odsetki liczone od 15 sierpnia 2010 roku. Dług był zaciągnięty pomiędzy osobami prywatnymi – nie firmą. Nasz dłużnik zobowiązał się zrobić nam kuchnię i wpłaciliśmy mu na konto 4500zł. Po jakimś czasie gdy dłużnik zwlekał ze zrobieniem tej kuchni porozmawialiśmy z nim i przyznał się, że on nie ma tych pieniędzy które mu daliśmy a kuchnie nie miał zamiaru zrobić. Podpisaliśmy z nim umowę 15 sierpnia 2010 roku w której się przyznaje że nie zrobił nam tej kuchni i wziął od nas 4500zł. Oddaliśmy sprawę do sądu i dostaliśmy wyrok że dłużnik powinien oddać pieniądze. Wyrok jest już prawomocny. Od momentu podpisania z nami umowy dłużnik nie odbiera telefonu od nas i nie mamy z nim żadnego kontaktu. Sprawę oddaliśmy do komornika jednak on nie potrafił nic zrobić. Pomimo nakazu sądowego nie mamy nadal pieniędzy. Czy byliby Państwo zainteresowani odkupieniem naszego dłużnika? Przesyłam w załączniku skan nakazu sądowego.

Nagrywajcie rozmowy z (potencjalnymi) dłużnikami, oczywiście tak, aby dłużnik o tym nie wiedział. I uwaga: macie prawo do nagrywania w takiej sytuacji, nie słuchajcie tych, co twierdza ze nie macie prawa. Gdyby zostało to nagrane, że on przyznaje iż nie miał zamiaru tej kuchni wykonać, to myślę że prokurator nie miałby innego wyjścia, jak zarzut oszustwa dłużnikowi przedstawić. A z relacji wielu innych klientów wiem, że w wielu przypadkach dłużnicy bywają podobnie szczerzy a na dodatek kpią sobie (co też ich obciążyłoby gdyby zostali nagrani). Przed złożeniem zawiadomienia o oszustwie można by mu puścić takie nagranie i wytłumaczyć, że jak prokurator to usłyszy to weźmie się za niego nie na żarty.

Oczywiście zawiadomienie o oszustwie można złożyć i bez nagrania ale nie podskoczysz prokuratorowi który napisze np. „Z zeznań (oszusta – przyp. admin) wynika iż nie miał zamiaru oszukać”. I nic nie zrobisz. A z takim nagraniem, to nawet największy ignorant – arogant prokuratorski (policyjny) raczej nie śmiałby tak napisać – umorzyć postępowania.

19/03/2014

kategoria: wyłudzenie

Komentarze do 'Szczery oszust'

Subscribe to comments with RSS

  1. Z nagraniami jest o tyle problem, że sądy dość często je odrzucają jako dowód, nie chcąc się bawić w biegłych i podobne historie. Jeśli mamy z dłużnikiem kontakt osobisty dobrze zrobić nagranie z obrazem, choćbyśmy nagrywali to nawet telefonem komórkowym, jest to zacznie trudniej podważyć. W przypadku nagrań samego dźwięku ważne by zachować nagranie na nośniku, na którym jest nagrywane. W przypadku gdy zgramy to sobie na płytkę i zaniesiemy, znam przypadek gdy biegły nie był w stanie ocenić autentyczności nagrania z uwagi na brak nośnika.

    Ja

    19 Mar 14 06:53

  2. Jest jeszcze inny problem a przynajmniej był w roku bodaj 2007. Otóż na ekspertyzę nagrania rozmowy telefonicznej w sprawie karnej trzeba by czekać … dwa lata.

    Jednak w tytułowej sprawie jest, jak widać, dwoje świadków – małżeństwo. Poza tym, dłużnik może po okazaniu przyznać się, że to jego słowa. Co prawda, „ma prawo” kłamać ale mimo wszystko.

    admin

    19 Mar 14 07:26

  3. No tutaj akurat wyłudzenie jest ewidentne. Dłużnik potwierdza na piśmie, że nic nie zrobił a kasę wziął. Dodatkowo nie oddał ani grosza, jeśli prokurator się tym nie zajmie to… się nie zdziwię 😉 W każdym razie po ewentualnej skardze na prokuratora do sądu na pewno przejdzie, sądy na szczęście przynajmniej czytają to co się do nich pisze

    Ja

    19 Mar 14 07:52

  4. Muszę się nie zgodzić jak chodzi o praktykę prokuratorsko – sądową w takich sprawach. Wzięcie zaliczki, niewywiązanie się z umowy i niezwrócenie zaliczki często nie nosi znamion oszustwa według ww. organów.

    admin

    19 Mar 14 08:00

  5. Kwestia okoliczności, jeśli to fima, która później popadła w tarapaty finansowe to owszem. Jeżeli jednak to osoba fizyczna jak tutaj, robiąca to w ramach umowy o dzieło to nie ma nic na swoją obronę.

    Ja

    19 Mar 14 08:10

  6. Osobom fizycznym też się udaje. Nie zawsze, ale często. To jest raczej kwestia lenistwa / rzetelności organów ścigania albo / i „bajer” oszusta (któremu prawnik poradził co mam mówić lub własnej inwencji). Ot np. zezna, że miał zamiar wykonać tą kuchnię ale wydarzyło się coś nieprzewidzianego, musiał te pieniądze przeznaczyć na coś innego. Skoro rzekomo to coś wydarzyło się później, to nie można mówić o oszustwie gdyż zamiaru z góry powziętego rzekomo nie miał. Tak na szybko wymyśliłem, wyobraźnia ludzka nie zna granic. Do tego zezna, że odda te pieniądze i prokurator sprawę umorzy (dodając, że pokrzywdzony może dochodzić zapłaty na drodze cywilnej).

    admin

    19 Mar 14 08:19

  7. Czas pokaże, jak mówiłem nie takie rzeczy już widziałem, więc nic już mnie nie zdziwi.

    Ja

    19 Mar 14 08:24

  8. Niestety, w takich sprawach policja i prokuratura są najczęściej sojusznikiem oszusta a nie pokrzywdzonego. Dlatego, że nie chce im się robić: zarzutu, aktu oskarżenia. Sądowi też nie chce się robić sprawy, wiec jest też ich sojusznikiem – uwali zażalenie pokrzywdzonego.

    Czasem jednak. jeżeli są zmęczeni kolejnymi zawiadomieniami przeciwko oszustowi (z których dotąd wszystkie umorzyli), to bardziej kalkuluje im się w końcu zastopować oszusta i wtedy owszem, przedstawią zarzut itd. żeby przestał, żeby więcej nie mieli zgłoszeń i roboty z przesłuchiwaniem.

    admin

    19 Mar 14 08:35

Skomentuj