Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Policja pobrała próbki pisma mego…

komentarzy 14

Zastanawiałem się i zastanawiam, że to jawa czy sen. Zlecenie z Lublina, dłużnik spod Lublina, niezapłacona faktura. Umowę – cesję podpisaliśmy korespondencyjnie. Uzyskałem prawomocny nakaz zapłaty, sprawę prowadził komornik, egzekucja bezskuteczna. Klient a dokładniej dwóch wspólników spółki cywilnej wielokrotnie kontaktowało się ze mną w trakcie prowadzenia sprawy, czasem marudzili, ja zaproponowałem w końcu (zgodny z prawem acz kreatywny) sposób na dłużnika. Przez jakiś czas cisza, po czym wzywają mnie z sekcji PG Policji sosnowieckiej.

Przyszedłem, padają pytania o sprawę, odpowiadam na wszystko (nie mówią o co chodzi a ja nie pytam, już się przyzwyczaiłem).  W szczególności ksero umowy cesji przekazałem, oryginał w sądzie, sygnaturę akt wskazałem (zresztą oczywiście jest w nakazie zapłaty i w pismach od komornika). Przekazałem też wydruki korespondencji mailowej — jak doszło do rozpoczęcia współpracy, czyli ich zapytanie, skany dokumentów od nich do sporządzenia umowy. I na koniec pada retoryczne pytanie od zdziwionej policjantki: „To dlaczego oni twierdzą, że żadnej sprawy Panu nie zlecali?”

Odpowiadam, że nie wiem, że już nie mam nawet siły się dziwić, że chcę o sprawie zapomnieć w takiej sytuacji…

Niestety, w środę ostatnią znowu dzwoni policjant i grzecznie mówi, że tamci jednak utrzymują iż podpisy ich na umowie są sfałszowane i prosi abym przyszedł, bo będą musieli pomęczyć mnie z pół godziny. Jak przyszedłem (w piątek), to policjant ogląda akta i mówi że według niego są to ich podpisy (czyli już od nich musieli próbki pisma pobrać) ale muszą i ode mnie pobrać próbki pisma.

Ja pier…ole… najpierw musiałem całą kartkę zapisać zdaniami o czym mi się żywnie podoba…  Później skserował umowę cesji i korektorem usunął pismo (podpisy ich i moje oraz daty i miejscowość). Skopiował to z 50 razy i musiałem pisać za nich i za siebie. Ich podpisy, że Lublin i data, moje…. Na miękkim podłożu (na wielu kartkach), na twardym (bezpośrednio na blacie), grubym długopisem, cienkim długopisem, flamastrem… Na siedząco ku…wa i na stojąco… Później też z 50 razy podpis każdego z nich na małych karteczkach. Dłoń mnie prawa napie…ala, bo mam kontuzjowaną od siłowni a tu pisać trzeba, bo do grafologa to zostanie zaniesione. Zlany potem wyszedłem z tej Policji.

Ja nie wiem, jakby to był tylko jeden z nich, to pomyślałbym, że jest chory psychicznie, że ma zaniki pamięci ale ku…wa ich dwóch zgodnie zawiadomienie przeciwko mnie złożyło. Nie ku…wa, ja tego tak nie zostawię, jak sobie jaja robią, to ja ich oduczę tego jeśli Policja im nie przedstawi zarzutów składania fałszywych zeznań / fałszywych zawiadomień o popełnieniu przestępstwa. Tak się wkur…iłem, że trzy wina w domu wypiłem.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

12/01/2014

kategoria: grafolog

Komentarze do 'Policja pobrała próbki pisma mego…'

Subscribe to comments with RSS

  1. nie denerwuj się.
    Prawnika przecież masz?

    Jak sprawę umorzą to jedziesz z zawiadomieniem o fałszywym oskarżeniu.
    Ta sprawa może być nawet wynikiem tego, że dług został najpierw zapłacony, a potem scedownay na Ciebie i to ich sposób obrony przed wściekłym dłużnikiem.

    prawnik

    13 Sty 14 07:37

  2. A po co mi prawnik do tego? Jak ma się nie denerwować, skoro czas tracę i dłoń sobie nadwerężam.

    Jeżeli grafolog stwierdzi, że to ich pismo, to organy ścigania sami powinni się nimi zająć, bez mojej interwencji.

    Po pierwsze jednak, jakiś prokurator może stwierdzić, że to „niska szkodliwość” i odpuścić im. Podobno takie numery odpier…alaja niektórzy z nich, bo im się nie chce robić. Słyszałem tak od jednego policjanta. Policja kieruje sugestię przedstawienia zarzutów za składanie fałszywych zeznań, a prokurator mimo tego umarza…

    Po drugie zaś, grafolog może się pomylić – oni tak mogą twierdzić (dobrze wiedząc, że to oni pisali). I zastanawiam się, co wtedy.

    Ta sprawa może być nawet wynikiem tego, że dług został najpierw zapłacony, a potem scedownay na Ciebie i to ich sposób obrony przed wściekłym dłużnikiem.

    Fantazji to Ci nie brakuje…

    admin

    13 Sty 14 09:48

  3. A tak w ogóle to nie wiem, czy oni złożyli zawiadomienie przeciwko mnie. Mogli np. napisać, że podejrzewają iż to jakiś pracownik podszył się pod nich. Jednak myślę że i w takiej sytuacji mogę skarżyć się jako dotknięta strona, na składanie fałszywych zawiadomień.

    admin

    13 Sty 14 09:55

  4. Mimo wszystko nie masz pewności, że ktoś się pod nich przy podpisywaniu umowy nie podszył.

    Lech

    13 Sty 14 10:00

  5. adminie, to nie jest kwestia fantazji, a doświadczenia.
    Miałem sytuację, gdy zapłacony dług został scedownay na rzecz firmy windykacyjnej, albo że scedowano go na dwie firmy…

    prawnik

    13 Sty 14 10:05

  6. Pewności nie mam ale to dziw, że wcześniej są ze mną w kontakcie miesiącami i gadamy telefonicznie tudzież mailujemy o sprawie. No, oczywiście i tu ktoś mógł się cały czas podszywać pod nich.

    admin

    13 Sty 14 10:07

  7. @prawnik, gdyby tak było, gdyby takie głupstwo zrobili, to dłużnik prawdopodobnie zareagowałby jak nie na wezwanie do zapłaty to na nakaz – sprzeciwem, albo na egzekucję komornicza – protestem. Nawet jak nic na siebie nie ma (bo nie ma), dla zasady.

    admin

    13 Sty 14 10:09

  8. Różnie bywa.
    U mnie nie zareagowali 🙂

    prawnik

    14 Sty 14 07:17

  9. Jeszcze będziesz badany pod kątem krzyżujących się linii. Trzy lata ponad walczę mając pokwitowanie odbioru pieniędzy. Najpierw wierzyciel twierdzi, że to nie jego podpis, później (po grafologu) stwierdza, że jego ale podpisał inblanco, po krzyżujących liniach (podpis na treści a nie pod treścią), że podpisał ale nie wiedział co. 36 miesięcy…podejrzewam, że jeszcze wariograf w to wejdzie…a komornik łoi kasę miesiąc w miesiąc.

    Rysiek

    21 Sty 14 09:51

  10. Nie sądzę, aby po raz trzeci wzywali mnie.

    Tak to bywa (Twoja sytuacja), gdy pieniądze przekazuje się z ręki do ręki zamiast przelać z konta lub na poczcie wpłacić.

    admin

    21 Sty 14 10:31

  11. Klasyk przy umowach zawieranych korespondencyjnie.

    Podpisujesz umowę z Kowalskim, Kowalski daje do podpisu koledze mówiąc mu „napisz tu Kowalski” po czym odsyła.

    Jak przyjdzie co do czego to rżnie głupa.

    Dlatego też ja zawsze podpisuję umowy osobiście albo oczekuję podpisu potwierdzonego notarialnie. W ostateczności kurier ze sprawdzeniem dowodu.

    Piotrek

    8 Lut 14 17:37

  12. Tak, tylko jakim cudem umowa wysłana na adres Kowalskiego trafiła w ręce osoby trzeciej. Ciśnie się myśl, ze Kowalski ją odebrał i dał koledze do podpisu a skoro tak, to może nie ujdzie mu to na sucho – nie uwolni się od skutków umowy (gdybam). Na może ze dwa tysiące umów, to pierwszy taki przypadek miałem. A na policję doniosłem wydruki maili od klienta – jednego ze wspólników, w których ustalamy warunki , w których pyta mnie o stan sprawy… Policja sobie powinna sprawdzić, czy ten mail jest faktycznie jego, skąd były maile wysyłane. na razie cisza jednak.

    admin

    8 Lut 14 18:51

  13. Właśnie o tym mówię, że jest to celowe. Dać osobie trzeciej do podpisu a potem się wyprzeć.

    Piotrek

    8 Lut 14 20:10

  14. Ja wiem, że celowe ale chodzi mi o to, iż jest to wątpliwe że bez jego wiedzy i namowy osoba trzecia dostała w ręce umowę i podpisała.

    admin

    8 Lut 14 20:50

Skomentuj