Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

„Wadliwe” wezwania do zapłaty

skomentuj

Taki mail:

Proszę o przedstawienie Państwa oferty na odzyskanie należności w kwocie 30 500 zł brutto. Opis wykonanego zlecenia: Nasz zakres jest niewielkim elementem dużego zlecenia obejmującego wentylację garażu wielopoziomowego w Centrum Handlowym … (kwota ta jest mi znana z rozmów telefonicznych i wynosi ok. 700 000 zł). Wykonaliśmy modernizację rozdzielnic zasilająco-sterowniczych dostarczonych wraz z systemem wentylacji, tak aby współpracowały z systemem zarządzania budynkiem …. Praca została przez nas wykonana w marcu. Zgłosiliśmy wykonanie zlecenia telefonicznie. Nie doszło do podpisania protokołu odbioru tych prac (nie było rozmów o takim protokole – nie wiem czy to nie jest przypadkiem błąd z naszej strony) Wystawiliśmy fakturę VAT i została ona przyjęta (podpisana kopia została nam odesłana). Odprowadziliśmy VAT i zapłaciliśmy podatek. W kwietniu i w maju już po terminie płatności kontaktowaliśmy się ze Zleceniodawcą telefonicznie i mailowo z prośbą o uregulowanie płatności (padła tylko raz obietnica, że należność zostanie uregulowana do końca kwietnia, w kolejnych rozmowach Zleceniodawca tłumaczył się już tylko, że czeka aż jemu zapłacą). Obecnie sprawa wygląda tak, że nasz Zleceniodawca nie sprzedał swojego zakresu ponieważ zarzucają mu wady (np. brak naklejki na drzwiczkach szafy sterowniczej itd. – tak przynajmniej twierdzi). Nasz zakres jest jednak od marca tego roku wykonany w 100% i nie jest przyczyną wstrzymywania płatności. W załączniku dokumenty: 1. Wezwania do zapłaty wysłane na dwa adresy (w mailach zlecający podawał zmiany adresów we Wrocławiu ) 2. Potwierdzenia nadania 3. Zlecenie 4. Podpisana kopia faktury VAT 5. Korespondencja mailowa P.S. Prawdopodobnie nasze wezwania do zapłaty częściowo mogą być wadliwe (co wynika z naszego braku doświadczenie w tej kwestii). Mianowicie ostrzegliśmy, że przekażemy informację do Krajowego Rejestru Długów jednak później dowiedzieliśmy się, że aby tego dokonać trzeba podpisać umowę z KRD, a my takiej na dzień dzisiejszy nie posiadamy.

Ja myślałem czytając, że Bóg wie jaką wadę zawierały te Wasze wezwania do zapłaty, aż tu nagle Pan o takiej pierdółce pisze, że nie macie umowy z KRD a zapowiedzieliście dłużnikowi dopisanie do tego rejestru. Zawsze wszak możecie umowę z KRD podpisać i wówczas nie będziecie musieli ponownie zapowiadać dłużnikowi że go tam umieścicie; ta zapowiedź już przesłana mimo że nie mieliście z KRD umowy, jest że tak powiem – w mocy. Na marginesie dodaję, że takie straszenie KRD i to bez ich firmowej pieczęci czy choćby bez logo KRD na wezwaniu, robi wrażenie może na 0,01% dłużników. Każdy se może napisać do kogoś, że go wpisze do KRD. Zresztą, dopisanie do KRD i potwierdzenie o dopisaniu wysłane dłużnikowi z KRD, też nie grzeszą skutecznością, delikatnie ujmując. 😉

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

13/02/2013

Skomentuj