Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

…że prawo polskie nie chroni interesów wierzycieli…

komentarze 3

Taki mail: Dzisiaj otrzymałam od komornika we Wrocławiu pismo zatytułowane „wysłuchanie wierzyciela przed zawieszeniem lub umorzeniem postępowania egzekucyjnego”. Komornik daje w nim do zrozumienia że dłużnik (któremu udzieliłam przyjacielskiej nieoprocentowanej pożyczki) nic na siebie nie ma, nigdzie nie pracuje i już prowadził przeciwko niemu kilka postępowań egzekucyjnych zakończonych tak jak moje czyli zupełnie bezskutecznie. Komornik zapowiada że umorzy egzekucję. A ja tylko dodatkowe koszty poniosłam oprócz samej pożyczki, bo i prawnikowi zapłaciłam za uzyskanie nakazu zapłaty i jeszcze prawie 300 zł. kosztów egzekucyjnych. Może podpowiedzą mi Państwo, co jeszcze mogę zrobić, żeby spróbować odzyskać tę pożyczkę? Bandytów wynajmować nie chcę, chodzi mi o prawne metody.

Napisała Pani, że dowiedziała się z pisma komorniczego, iż przeciwko dłużnikowi już były prowadzone bezskuteczne postępowania egzekucyjne z wniosków innych wierzycieli. Czyli, że mógł już być niewypłacalny zaciągając u Pani pożyczkę. Jeżeli był niewypłacalnym dłużnikiem w innych sprawach to można domniemywać że wiedział (zaciągając pożyczkę u Pani) iż nie zwróci tej pożyczki. Jeżeli tak to można uznać że popełnił na Pani szkodę oszustwo czyli przestępstwo określone w artykule 286 Kodeksu karnego, zagrożone karą pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do ośmiu lat. Może więc Pani złożyć stosowne zawiadomienie do Prokuratury albo na Policję. Możliwe, że dłużnik wystraszy się po wszczęciu postępowania odda Pani jeśli nie całość pożyczki to chociaż część. Jeżeli nie, a do sądu trafi akt oskarżenia i zostanie skazany powiedzmy na karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania, to sąd dodatkowo często zasądza obowiązek naprawienia szkody w okresie próby. To też często motywuje dłużników do zapłaty gdyż jeśli tego nie zrobią, wówczas sąd może odwiesić wykonanie kary pozbawienia wolności. Nie trzeba też od razu zakładać, że dłużnik nie posiada (nawet ukrytego) majątku. Sądząc po kwocie jaka podała Pani że poniosła tytułem opłat egzekucyjnych, wśród tych poniesionych kosztów jest też opłata za poszukiwanie majątku przez komornika i takie poszukiwanie art. 797 (1) Kodeksu postępowania cywilnego. Jednak czynności przeprowadzane w ramach tej procedury (raczej) nie doprowadzają do ujawnienia ukrytego majątku dłużnika, jeżeli dłużnik chce uniknąć skutecznej egzekucji długu. Dlatego można jeszcze skorzystać z usług profesjonalnej wywiadowni gospodarczej albo detektywa, jednak i w tym wypadku może nie dojść do ujawnienia ukrytego majątku (może dłużnik rzeczywiście po prostu go nie ma) a poniesie Pani dodatkowe koszty. Może Pani dopisać swego dłużnika np. do Krajowego Rejestru Długów albo umieścić go w internecie na giełdzie wierzytelności. Jeżeli wyżej wymienione sposoby nie przyniosą efektu, to po pewnym czasie może Pani ponownie skierować do komornika wniosek egzekucyjny, może dłużnik wówczas już będzie pracował, posiadał jakieś mienie. Jest to jednak raczej wątpliwe czyli prawdopodobnie nie odzyska Pani swoich pieniędzy.

Niektórzy w takich przypadkach mówią, że prawo w Polsce nie zabezpiecza interesów wierzycieli, nie chroni ich własności, nie umożliwia skutecznego egzekwowania należności itd. Osoby wypowiadające takie opinie zbyt wiele oczekują od państwa i prawa. Wierzyciel bowiem może (powinien sam) zabezpieczyć swą wierzytelność zastawem bądź jeszcze lepiej hipoteką – prawo to umożliwia. Jeżeli potencjalny pożyczkobiorca nie jest wstanie lub nie chce zaoferować zabezpieczenia, to pożyczki nie udzielamy i już albo po zweryfikowaniu wypłacalności pożyczkobiorcy udzielamy (na wyższy procent niż przy zabezpieczeniu) i mamy adrenalinę, jak gracz giełdowy. Co to ku…wa, państwo (czyli także ja) ma być z urzędu poręczycielem lekkomyślnych prywatnych pożyczek i innych umów, transakcji na giełdzie? To tak, jakby ktoś miał pretensje do państwa o to że, nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa obywatelowi który (bez przygotowania) ma zamiar walczyć w klatce.

27/12/2012

Komentarze do '…że prawo polskie nie chroni interesów wierzycieli…'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to '…że prawo polskie nie chroni interesów wierzycieli…'.

  1. z tym art286kk to więcej straszenia niż to działa, dłużnik smutnym głosem mówi w sadzie że nie ma, ale będzie spłacał po 50zł miesięcznie, sąd uznaje że dłużnik wykazuje dobrą wolę i pozamiatane

    cezar

    10 Sty 13 21:00

  2. Od pazdziernika 2012 staram sie odzyskac swoje pieniadze od osoby, ktora zameldowana jest we Wroclawiu ale obecnie mieszka i pracuje w Niemczech ( adres nieznany na chwile obecna gdyz caly czas sie przeprowadza!). Na chwile obecna dlug wynosi €1,500.000 (bez odsetek). Prosze mi powiedziec jak mam szanse na odzyskanie dlugu, jakie sa procedury waszego dzialania oraz stawka za jego odzyskanie??

    Z niecierpliwoscia oczekuje na Panstwa odpowiedz.

    mara

    23 Mar 14 13:15

  3. Jeżeli pod adresem w Polsce przebywa ktoś z rodziny, to można by „pohalasować” tam, aby członek rodziny powiadomił o tym dłużnika. Jeżeli nie, to trzeba by uzyskać nakaz zapłaty w polskim sadzie i wszcząć
    egzekucje. Możliwe ze dłużnik ma rachunki w bankach na terenie Polski, możliwe też, że sprzęty ma w mieszkaniu Wrocławiu.

    admin

    23 Mar 14 15:32

Skomentuj