Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

…bo wstyd nie ufać znajomym…

1 komentarz

Taki mail: Piszę do Państwa z Głogowa, ponieważ zostałam oszukana przez swoją księgową i w żaden sposób nie mogę od niej odzyskać swoich pieniędzy. Od początku prowadzenia działalności gospodarczej dawałam jej pieniądze na opłacanie różnych rzeczy związanych z prowadzeniem firmy. Pod moją nieobecność (wyjeżdżałam często za granicę) i oczywiście za moją zgodą ( była to moja „dobra znajoma”, która pomagała mi stawiać pierwsze kroki w świecie biznesu ), miała zajmować się takimi płatnościami jak ZUS, US, stoen, a także spłata karty kredytowej w banku GE. Na wszystkie te rzeczy dostawała pieniądze – niestety nie wpłacała ich na odpowiednie konta, tylko bezprawnie przywłaszczała sobie. Kilkukrotnie próbowałam odzyskać od niej wszystko to, co jej dawałam, ale za każdym razem słyszałam tylko „za tydzień, za tydzień, za tydzień”. Dodatkowo, z racji tego, że była to „dobra znajoma”, która nigdy w życiu by mnie nie oszukała, na wszystkie te kwoty (oprócz składek na ZUS do pewnego momentu) nie mam żadnego dokumentu – nie kazałam przecież podpisywać niczego znajomej, która chce pomóc.

Jeśli chodzi o ZUS, to załączam dokument, który jako jeden udało mi się od niej wywalczyć. Na resztę pieniędzy (które dawałam jej „do ręki”) nie mam żadnego pokwitowania. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie uda mi się odzyskać całej kwoty, jaką jej w sumie dałam, ale mam nadzieję na choćby część pieniędzy. Jak się Państwo domyślacie, zadłużenie w takich instytucjach jak ZUS i US albo Stoen, nie tylko nigdy nie podlegają przedawnieniu, ale również wzrastają z każdym dniem. Oczywiście chcę to wszystko spłacić, żeby nie żyć do końca swoich dni ze strachem w oczach (mam nauczkę na całe życie albo i dłużej), ale oczywistym jest również to, że nie mam tylu pieniędzy, żeby móc zacząć nawet spłacać zadłużenie. Dlatego proszę Państwa o pomoc – wiem, że Państwo skupujecie długi, a mi na prawdę szybko potrzebne są te pieniądze. Biorąc pod uwagę, że wiele musiałam się „nacierpieć” i „nadenerwować” przez tą całą sytuację, doliczając również odsetki które muszę zapłacić, oraz koszty które już poniosłam z tytułu wyjaśniania całej sytuacji w urzędach, kwota, którą chciałabym odzyskać od księgowej (czyli kwota za którą chciałabym sprzedać dług księgowej) to nie mniej niż 10 tysięcy złotych (biorąc pod uwagę również te pieniądze, które jej dawałam, ale nie mam tego udokumentowanego). Będę czekać z niecierpliwością na jakąkolwiek wiadomość od Państwa, bo nie ukrywam, że na prawdę muszę odzyskać te pieniądze jak najszybciej. Czekam również na Państwa ewentualne propozycje ceny, za którą możecie Państwo kupić ode mnie dług.

Nie skupujemy długów tylko windykujemy. I z pewnością nikt nie kupi długu który jest „potwierdzony” tylko słowem wierzyciela, jak w Pani przypadku (część kwoty). Nieprawda jest też i to, że zobowiązania z tytułu składek ZUS, podatków oraz wobec Stoen nie przedawniają się. Kto Pani takich głupot naopowiadał? Przedawnienie roszczeń ZUS i US to pięć lat a wobec Stoen (za energię elektryczną) po trzech latach. W ogóle Pani wydaje się być jakąś niedojdą zważywszy na powyższe dwa aspekty jak i to, że nie założyła Pani konta z którego wygodnie mogłaby spłacać wymienione przez Panią zobowiązania. A co do zaufania znajomym i wstydu przed żądaniem pokwitowania za przekazane pieniądze, to uszy nam więdną od wysłuchiwania telefonów od przekręconych – ktoś znajomemu przekazał pieniądze bez pokwitowania, komuś znajomemu pożyczył pieniądze nie sprawdziwszy, czy jest wypłacalny, bez zabezpieczenia. Aha, jeszcze jedno, jaki przelicznik zastosowała Pani za „wiele musiałam się „nacierpieć” i „nadenerwować” przez tą całą sytuację, doliczając również odsetki które muszę zapłacić, oraz koszty które już poniosłam z tytułu wyjaśniania całej sytuacji w urzędach”? Ja mogę przyjąć sprawę tylko w zakresie potwierdzonych pokwitowaniami kwot.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

17/12/2012

kategoria: przywłaszczenie

1 komentarz do '…bo wstyd nie ufać znajomym…'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to '…bo wstyd nie ufać znajomym…'.

  1. Niestety chyba właśnie najczęściej tak „zyskujemy” dłużników, poprzez pożyczanie pieniędzy zaufanym osobom, z którymi łączą nas dosyć bliskie relacje. Czasami dajemy im pieniądze niemal bez zastanowienia, chcemy pomóc, nie bierzemy nawet pod uwagę tego, iż nasz dobry znajomy może nam nie oddać gotówki. Słyszałam o takich sytuacjach mnóstwo razy, sama pożyczyłam chłopakowi 1500 zł, mój znajomy swojej cioci 5000 zł. A kto wtedy też myśli o spisaniu umowy? Bo nie wypada… Bo jesteśmy pewni tej drugiej osoby…

    pożyczka znajomemu

    24 Sty 13 10:07

Skomentuj