Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Warszawski sznyt?

skomentuj

Przesyłkę z policji listonosz mi dzisiaj wręczył. Zdziwiłem się, bo ostatnio nikogo nie zabiliśmy. Otwieram a tu wezwanie w charakterze świadka w sprawie o wyłudzenie, podana nazwa firmy która nic mi nie mówi. Gdyby dopisał policjant „sp. z o.o.” to może już zacząłbym kojarzyć ale jak nie dopisał, tylko podał P.P.H.U. i nazwa firmy (ani s.c., ani sp.jawna, ani S.A. ani właśnie sp. z o.o.) to pomyślałem, że chodzi o osobę fizyczną prowadzącą działalność gospodarczą. Policjant podał swój nr telefonu służbowego więc dzwonię i proszę o jakieś szczegóły mówiąc, że nie wiem, o co chodzi a chciałbym przygotować się do przesłuchania.

Gdy powiedział, że sprawa tyczy złożonego przeze mnie zawiadomienia do prokuratury w Warszawie z … 2004 roku (sic!) i gdy podał nazwisko pokrzywdzonej, to już sobie przypomniałem. Tak, ku…wa, złożyłem zawiadomienie osiem lat temu i żadnej informacji nie otrzymałem, ale pomyślałem sobie że może poczta nawaliła, albo zaginęło w prokuraturze i nie interesowałem się tym. Nie interesowałem się, bo już po wysłaniu zawiadomienia dowiedziałem się, że dłużnikiem jest spółka z o.o. która została zakupiona tuż przed zaciągnięciem zobowiązania które windykowałem i wyłudziła towar od wielu firm, czyli typowy słup – szukaj wiatru w polu. A spółkę sprzedał oszustom były policjant / milicjant czyli poprzedni jej udziałowiec. Nie ważne, natomiast jest to rekord – owe osiem lat od złożenia zawiadomienia do wezwania na przesłuchanie. Ba, jest to rekord chyba nie do pobicia zważywszy, że do tej pory w innych sprawach maksymalny czas od złożenia zawiadomienia do wezwania na przesłuchanie to kilka miesięcy. Z tym, ze było to do tej pory jedyne zawiadomienie złożone przeze mnie do prokuratury w Warszawie. Może ktoś mnie oświeci, czy to standard w Warszawie?

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

13/12/2012

kategoria: prokuratorzy

Skomentuj