Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Oszustwo nie istnieje!

komentarze 3

Taki mail:

Witam, mam ogromny problem z człowiekiem któremu zleciłem odrestaurowanie mojego starego samochodu. Sprawa wygląda następująco. Znajduje w Internecie ofertę na kompleksowe odrestaurowywanie pojazdów zabytkowych w korzystnej cenie, dzwonie do człowieka raz, drugi, rozmowa układa się bardzo dobrze, proszę go o przesłanie dotychczas zrobionych aut, zdjęcia mi przesyła jest dobrze. Wysyłam mu zdjęcia mojego auto, opisuje mu w meilu dokładnie co i jak chce zrobić, co chcę mieć w samochodzie i proszę o wycenę prac przy aucie. Otrzymuje ofertę meilową bardzo korzystną, więc cóż podejmuje decyzje aby wziąć w banku kredyt i auto z Radomska wieźć ponad 500km do Wejherowa, na miejscu u człowieka zawozimy auto do garażu, wracamy do domu spisujemy Umowę o Dzieło i dostaje zaliczkę w kwocie 5tyś pln. Auto zawiozłem w styczniu miało być gotowe w połowie lipca, między czasie oczywiście telefonuje do niego jak idzie, co już zrobił i proszę o zdjęcia z postępu prac, zdjęcia otrzymuje zaraz na początku a później już nic, wysyłam kasę mu na konto bankowe na potrzebne materiały, na tapicerkę tym sposobem  dostał 15 tys zł, auto miało kosztować 17-19tyś, chciał resztę nie wysłałem, i od czerwca zaczęły się schody, nie odbierał telefonu, twierdził że ma chorą córkę, jego niby żona okazuje się konkubiną, miejsce gdzie mieszkają okazuje się wynajęta i problemu rosną. Wsiadam w auto i jadę zobaczyć co i jak, zajeżdżam i jest du…a, nic przy aucie nie zrobione a jego konkubina twierdzi że wygoniła go z domu, w garażu oczywiście też wynajętym auto stoi rozebrane, rozkradzione są części i nic więcej. Od człowieka który wynajmował mu garaż dowiaduje się że jemu też nie płacił, za prąd też nie płacił, ludziom też nie płacił i wtedy sobie uświadamiam swój błąd, ale cóż za późno coś trzeba robić. Idę do prawnika piszemy pismo do sądu o wszczęciu postępowania z urzędu, oczywiście odp brzmi „Zleceniodawca powinien wziąć to ryzyko pod uwagę” piszemy zażalenie i cóż nic. Gdyby zginęła paczka fajek z państwowego to by znaleźli złodzieja a tu masz babo placek. I tak schodzi schodzi ale trzeba się dobrać koledze do d…py.

Prócz mnie mam też kolegę którego oszukał, założył mu kolega sprawę, ma wyrok sądu i nic mu nie może komornik zrobić, więc sprawa jest ciężka. Proszę mi powiedzieć czy jest w ogóle jakaś szansa podejmować działania celem odzyskania chociaż części kasy??

Dłużnik oczywiście nie jest nigdzie zarejestrowany, podejrzewam że nic na niego nie figuruje. Myślałem wysłać mu pismo do podpisania aby rozłożyć mu dług na raty, ale wątpię aby się poczuł choć trochę. Czekam na odp od Państwa jak to widzicie i jakie ewentualne koszta musiałbym ponieść abyście zaczęli działać.

Wyście z prawnikiem chyba do prokuratury pisali a nie do sądu. I jak rozumiem, postępowanie zostało umorzone (albo nawet odmówiono wszczęcia) z uzasadnieniem „Zleceniodawca powinien wziąć to ryzyko pod uwagę”. Jest to kolejne „ciekawe” uzasadnienie umorzenia / odmowy wszczęcia postępowania karnego, chyba najciekawsze z jakim spotkałem się do tej pory. Z uzasadnienia tego wynika moim zdaniem, że art. 286 Kodeksu karnego należałoby zamazać korektorem w kodeksie. Otóż bowiem w przypadku każdej umowy należy liczyć się z ryzykiem tego, że druga strona nie wywiąże się i kasy nie zwróci. I nie ważne, że druga strona chce Cię zrobić na cacy – już ma taki zamiar przed zawarciem umowy.

My to widzimy tak, że ewentualnie windykacja bezpośrednia mogłaby go nakłonić do zwrócenia pieniędzy. My to robimy w granicach prawa ale pomyślałem sobie, że przecież dłużnik który tak postąpił też „powinien wziąć to ryzyko pod uwagę” czyli że po ryju oberwie od windykatorów. Zmierzam do tego, że zawiadomienie o pobiciu – o wymuszeniu zwrotu wierzytelności prokuratura też powinna umorzyć i należałoby też wymazać korektorem art. 191 par. 2 Kodeksu karnego. 🙂

01/12/2012

kategoria: wyłudzenie

Komentarze do 'Oszustwo nie istnieje!'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Oszustwo nie istnieje!'.

  1. To tak jak z tym żartem o małej szkodzie społecznej („Po czym poznać małą szkodliwość społeczną? Po dużej szkodzie prywatnej”). A argument o ryzyku rzeczywiście paradny.

    Lech | blog o wekslach

    1 Gru 12 14:01

  2. windykacja bezpośrednia to w granicach prawa czy na granicy prawa?

    QbaBezdomny

    1 Gru 12 21:53

  3. Może być w, na oraz poza. 😉

    admin

    1 Gru 12 22:56

Skomentuj