Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

I znowu – roboty budowlane bez umowy, czyli przestroga

komentarzy 5

Taki mail:

Witam serdecznie i bardzo proszę o pomoc.

Razem z mężem prowadzimy firmę budowlaną (mąż jest właścicielem). W lipcu rozpoczęliśmy współpracę z człowiekiem (jako podwykonawcy) ze Szczytna, który od samego początku robił problemy z przelewami – przelewał nam należną sumę ratami, z opóźnieniem, trzeba było chodzić i się prosić o należne nam pieniądze, kręcił, kłamał, nie przelewał nam pieniędzy na czas, a naszym pracownikom mówił, że już dawno mamy te pieniądze.. Ostatnia faktura, jaką mu wystawiliśmy opiewała na niecałe 80 tys. zł.  Do dnia dzisiejszego nie dostaliśmy ani grosza (faktura była wystawiona w grudniu 2011). W tej chwili nie współpracujemy już z tym człowiekiem. Wysłaliśmy mu pismo „ponagleniowe”, ale jak na razie zero odzewu (było to jakieś 3 tygodnie temu). Wiemy, że sami nie wywalczymy tych pieniędzy – jest to człowiek, z którym trudno dojść do porozumienia, stosował wobec nas wielokrotnie swoje metody „zastraszające” nas w pewien sposób. Mąż powtarzał, że jeśli nie otrzymamy należnej nam sumy to zejdzie z budowy, bo z dnia na dzień przez jego zwłokę narażaliśmy się na problemy. Po czym dostawalismy od niego telefon, niby łagodny, proszący nas o wytrwałość, ale tak naprawdę sugerujący, że jak zejdziemy z budowy to obciąży nas kosztami za coś, za co nie byliśmy odpowiedzialni, za opóźnienia w budowie itp, (rzeczy kompletnie wyssane z palca, bo budowa szła zgodnie z planem, mąż inwestował w nią nawet swoje pieniądze – zależało nam po prostu na tym, żeby nie stracić naszych pracowników do momentu znalezienia następnego zlecenia). Wreszcie któregoś dnia dostaliśmy pismo, że zostajemy obciążeni za zniszczenie szalunków itp, za co tak naprawdę mąż nie odpowiadał. W piśmie była informacja o konieczności stawienia się męża w siedzibie firmy w ciągu kilku dni. Mąż oczywiście spotkał się z tym człowiekiem, ale nie doszło do porozumienia. Okazało się, że była to kolejna próba pewnego rodzaju zastraszenia nas. Ważną informacją w tej kwestii jest fakt, że nie mieliśmy z tym człowiekiem podpisanej żadnej umowy. Mąż wielokrotnie próbował podpisać z nim umowę, ten jednak zawsze zwlekał, odmawiał, wykręcał się. Aż wreszcie na „odchodne” powiedział, że „jakby co” to on będzie się trzymał wersji, że to mój mąż za wszelką cenę nie chciał podpisać żadnej umowy. Finał tego jest taki, że mamy dziś mnóstwo długów, mnóstwo problemów i nie wiemy już gdzie szukać pomocy. Bardzo proszę o informację, czy według Państwa jest szansa na odzyskanie tych pieniędzy?

Ważne informację, które mogę Państwu przekazać to;

– nie mamy podpisanej z tym człowiekiem żadnej umowy.

– faktura, o którą walczymy nie była przez niego podpisana (faktura została przyjęta, ale nie podpisana

– na formularzu faktury brak wyodrębnionego miejsca na podpis osoby odbierającej fakturę – my jesteśmy w posiadaniu jej kopii);

– czy w odzyskaniu pieniędzy może pomóc protokół odbioru robót?

– dziś wiemy, że człowiek ten nadal działa na rynku jako firma, buduje inną budowę.

Proszę również o informację:

– z jakimi kosztami powinniśmy się liczyć przekazując sprawę Państwu,

m.in. ile procent z wywalczonej kwoty pobieracie Państwo dla siebie;

– jak długo według Państwa może trwać cały proces odzyskania tych pieniędzy.

Będę ogromnie wdzięczna za odpowiedź.

serdecznie pozdrawiam

Gdy byłem na studiach, to ustosunkowany ojciec kolegi nagrał naszej „paczce” robotę na budowie, niby fuchę co się zowie. Kasa naprawdę wysoce motywująca a i robota, choć nie lekka, to bezpieczna. Była to robota na około dwa miesiące czasu ale gdy po dwóch dniach wciąż nie było dla nas umowy do podpisu, to założyłem czapkę i poszedłem do domu i więcej nie przyszedłem. Moje notowania spadły u tych kolegów moich z budowy, oni „robili” do końca, bez umowy. I nigdy nie otrzymali zapłaty.

Generalnie: nie pracuj bez umowy, ludzie to świnie. Jeżeli ktoś zwleka z podpisaniem umowy, idź do domu, nie łudź się.

P.S. Aha, no nie przyjmę tego do windykacji, przecież nic nie macie, żadnych dowodów.

22/02/2012

kategoria: umowy

Komentarze do 'I znowu – roboty budowlane bez umowy, czyli przestroga'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'I znowu – roboty budowlane bez umowy, czyli przestroga'.

  1. Nie martw się, ja pieniądze dostałem. Za was wszystkich.

    Podpis: Kolega z tatą.

    koleś

    22 Lut 12 17:10

  2. A to „- czy w odzyskaniu pieniędzy może pomóc protokół odbioru robót?”?

    tworzenie stron www

    23 Lut 12 10:04

  3. Może pomóc, ale zależy, kto podpisze ten protokół i czy ktoś podpisze.

    admin

    23 Lut 12 10:41

  4. mam pytanie. wykonalem usluge budowlana u klienta, wystawilem fakture z terminem platnosci do 30.06.2013 r. faktura zostala podpisana przez inwestora, niestety do tej pory nie otrzymalem zaplaty( wydaje mi sie , ze w dalszym ciagu bede mial z tym problem) faktura jest wystawiona na kwote 2650 zl.(dwatysiaceszescsetpiecdziesiatzlotych). czy skupuja panstwo dlugi(jezeli tak to w tym wypadku za jaka kwote) czy tylko pomagaja panstwo w windykacji. z gory dziekuje za odpowiedz.

    Kaz

    15 Cze 14 08:58

  5. Nie skupujemy długów a windykację prowadzimy min. od 3 tys. zł.

    admin

    15 Cze 14 09:52

Skomentuj