Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

„bankructwo a windykacja”

komentarzy 11

Ktoś wpisał w wyszukiwarce – „bankructwo a windykacja”. Jeżeli ktoś zbankrutował ale nie ogłoszono jego upadłości, to dalej można prowadzić windykację, a co do skuteczności tejże, to rzecz jasna jest generalnie kiepska w odniesieniu do bankruta. Zależy jednak często od tego, jak szczere jest to bankructwo w danym wypadku.

Chyba wciąż przeważa stereotyp bankruta – cwaniaka – oszusta który oficjalnie bankrutuje nie płacąc kontrahentom należności a w rzeczywistości pieniądze ma ukryte albo przekazał je i majątek komuś bliskiemu. Skuteczna windykacja jest wtedy trudna i nieczęsto ma miejsce, chociaż czasem udaje się odzyskać pieniądze i od takich dłużników, nieraz zadziałało zwłaszcza kreatywne i odpowiednio wymierzone upublicznianie zadłużenia, w dłuższym okresie czasu. Bierzmy jednak też pod uwagę, że mnóstwo przedsiębiorców, firm autentycznie szczerze bankrutuje. Jak pieniędzy naprawdę nie ma taki dłużnik, to Ci nie zapłaci.

Przeczytaj też: „firma zbankrutowała, jak ściągnąć należność?”

Znam przypadek, w którym dłużnik nie oddawał pieniędzy to bandyci – egzekutorzy go pobili a gdy dalej nie oddawał to go połamali… i dalej nic. Po kilku dniach bandyci dowiedzieli się od pewnych osób trzecich, że dłużnik faktycznie zbankrutował, został oszukany przez z kolei swojego kontrahenta. I wtedy zbirom podobno zrobiło się „przykro i wstyd”. No, jak mam być to końca szczery, to miałem i takie przypadki w których windykacją niekonwencjonalną (ale nie bezprawną, tylko co najwyżej nieetyczną, no może na pograniczu prawnych i bezprawnych działań) kasę odzyskałem od szczerego bankruta bo ktoś mu ją pożyczył… Nieraz miałem przelewy spłaty zadłużenia z konta osobistego od innej osoby niż dłużnik. Wtedy z kolei problem ma ten który za dłużnika dług spłacił albo pożyczył mu pieniądze na spłatę długu (przeczytaj np.: Pożyczka wzięta z banku dla kolegi – szefa któremu firma upadła). Już tak nie robię, naprawdę szkoda mi takich dłużników, nie muszę się też szarpać, kasy mam dosyć. Jest mi dzisiaj przykro, że takie przypadki miały miejsce.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

06/07/2011

kategoria: windykacja

Komentarze do '„bankructwo a windykacja”'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to '„bankructwo a windykacja”'.

  1. No proszę 🙂

    Szczerze Ci gratuluję, bo niewiele osób miałoby odwagę się przyznać, że kiedyś dla nich cel uświęcał środki, a dzisiaj już tak nie jest.

    Znam przypadek gdy człowiek wpakował się w naprawdę poważne kłopoty finansowe na ładnych kilka milionów złotych. I wierzyciele mogli go puścić z torbami bez mrugnięcia okiem.

    Ale tak nie zrobili.

    Poczekali spokojnie i z wyrozumiałością, a człowiek stanął na nogi po kilku latach i wszystko swoim wierzycielom oddał, bo po prostu jest uczciwym człowiekiem i poczuwał się do odpowiedzialności za to co robił. To, że jemu się biznes nie udał i że jego oszukali wcale nie miało w jego mniemaniu wpływu na to, że on zaciągnął zobowiązania wobec innych firm i ludzi. On podjął zobowiązania, on się deklarowała, on podpisał dokumenty – on więc wszystko spłacił. Po czasie, z gigantycznym opóźnieniem, ale spłacił. A każdy woli dostać swoje pieniądze – nawet sporo po czasie – niż obejść się smakiem i finalnie zostać wydymanym przez oszustów i cwaniaczków.

    Tacy ludzie, z charakterem i jajami są coraz większą rzadkością, ale są prawdziwą solą ziemi i zasługują na prawdziwy szacunek.

    Rex

    6 Lip 11 10:55

  2. „I wtedy zbirom podobno zrobiło się przykro i wstyd”

    Taa…, i pod tą okazję poszli się napić.

    Mądry

    6 Lip 11 11:23

  3. No pewnie, że ścierwa są że w ogóle tak robią, choć znam kilka osób którym autentycznie należałby się coś takiego.

    Co do mnie, to owszem, kiedyś cel uświęcał środki ale powiedzmy że w granicach prawa, nigdy nie doszło do rękoczynu ani nawet szarpania czy „wywiezienia do lasu”, co to to nie. A uświęcał cel środki bo nie zawsze było tak różowo jak dzisiaj, nie nie. Przez pierwsze kilka lat prowadzenia firmy było naprawdę ciężko i dalsze jej funkcjonowanie stało pod znakiem zapytania z powodu niskich dochodów a nawet nieraz strat. Liczył się dla mnie każdy wyszarpany pieniądz od dłużnika. To taka uwaga dla tych którzy chcieliby firmę windykacyjną założyć.

    admin

    6 Lip 11 11:38

  4. A ja mam pytanko natury technicznej – czy z punktu widzenia firmy windykacyjnej opłaca się składać wniosek o upadłośc spółki zoo?
    Jak dla mnie to bez sensu, bo wielkie jest prawdopodobieństwo, że się nie odzyska pieniędzy.
    Dlatego nie mogę pojąc takiej rzeczy – była sobie spółka – średnie przedsiębiorstwo, która przestała płacić zobowiązania (w tym ZUS itp). Główny udziałowiec negocjował jednak z inwestorami, którzy chcieli kupić jego udziały. Od jednego z tych inwestorów uzyskałem zapewnienie, że jeżeli dogada się co do ceny udziałów, to mnie spłaci, tak samo jak innych wierzycieli.
    Tymczasem firma windykacyjna, która miała stosunkowo niewielką wierzytelność, złożyła wniosek o upadłość, a sąd się do niego przychylił. Teraz będzie dobrze, jeżeli odzyskam jakiekolwiek pieniądze. I zastanawiam się, gdzie tu sens? Po co firma windykacyjna składała wniosek o upadłość? Nie sa to jakieś żółtodzioby, działają kilkanaście lat… Proszę o wyjaśnienie, bo mam wrażenie, że ktoś tu mnie robi w bambuko.

    co-jag

    6 Lip 11 20:20

  5. Raczej opłaca się straszyć upadłością: http://pamietnikwindykatora.pl/2011/05/06/poszukiwany-jeszcze-jeden-dlug-do-upadlosci/ 🙂 a nie faktycznie doprowadzić do upadłości. Z drugiej zaś strony możliwe że była to tylko gra na zwłokę ze strony udziałowca w porozumieniu z inwestorem (np. jego kumplem) abyście jeszcze dali spokój jego spółce, aby jeszcze mógł się nachapać…

    admin

    6 Lip 11 21:35

  6. Dzięki. Być może jest jak mówisz, o tym inwestorze zbyt dużo nie wiadomo. Tylko patrząc realnie to przed zwykłymi wierzycielami są ZUS-y, pracownicy itp. Ta firma windykacyjna nawet jak coś odzyska to nieprędko, a i tak jej wierzytelność jest stosunkowo niewielka. I zastanawiam sie, po co jej to było? Jakaś spółka bez doświadczenia mogła tak postąpić, ale profesjonaliści? Czy nie było skutecziejszych metod windykacji, skoro straszenie upadłością – o ile było – nic nie dało?
    Może jestem przewrażliwony, ale wolę prześwietlić wszystko od początku do końca niż biernie czekać, aż może syndyk coś zapłaci.

    co-jag

    7 Lip 11 01:25

  7. No, teoretycznie nie postąpili błędnie – upadłość jest, jak sądzę, (między innymi) po to aby uniemożliwić dłużnikowi zaciąganie kolejnych zobowiązań przez co zmniejszałyby się szanse wierzycieli na odzyskanie choć części należności. Upadłość ma na celu zabezpieczenie majątku dłużnika dla aktualnych jego wierzycieli. A że w praktyce zazwyczaj brakuje majątku w upadłości na choćby częściową spłatę wierzycieli, to inna sprawa. Jeżeli z upadłości nie odzyskasz pieniędzy to prawdopodobnie i w windykacji też nie odzyskałbyś (uzyskując tytuł wykonawczy i kierując sprawę do komornika).

    admin

    7 Lip 11 05:53

  8. Moja wartość wierzytelności na dzień dzisiejszy wynosi około 7000 zł,ponieważ odsetki cały czas się zmieniają.Posiadam prawomocny nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym wraz z klauzurą wykonalności wyroku wydaną przez Sąd Rejonowy w Poznaniu.Mam też drugi nakaz zapłaty na około 40000 zł ale ze względu na to że mój dłużnik drugiego wyroku nie podjął prawomocność jego się opóźnia.Jest to sprawa cywilna o oddanie pożyczki pomiędzy osobami prywatnymi.
    Pierwsza sprawa w kwietniu trafiła do komornika ale niestety, albo trafiłam na kiepskiego aplikanta komorniczego albo sprawa był atak trudna.
    Sprawa moja jest z Poznania.Dłużnik też prawdopodobnie mieszka w Poznaniu.Ale w ostatnim czasie zmienia miejsca zamieszkania i trudno za nim nadążyć.
    Kiedy składałam sprawę u komornika prowadził działalność gospodarczą niestety na dzień dzisiejszy jest zamknięta.Ale posiadam numer regonu,NIP-u,jego PESEL.
    Mam również adres zameldowania,gdzie mieszka jego żona i drugi adres prawdopodobnego zamieszkania.Posiadam również numery rejestracyjne dwóch samochodów.Jeden to samochód,który należy do firmy w której prawdopodobnie pracuje,a drugi to którym jeździł w swojej firmie produkującej meble. Według mojej wiedzy posiada również samochód osobowy.
    Posiadam również kilka jego numerów telefonów ale nie wiem czy jest szansa że któryś odbierze.
    Myślę że posiada również sprzęt RTV ale komornik nie za bardzo go zechciał zobaczyć.
    Bardzo proszę o odpowiedź czy jest jakaś szansa na zajęcie się sprawą,jak to wygląda i jak wygląda koszt takiej windykacji.

    roja

    9 Mar 14 12:31

  9. Proszę nam wysłać nr. telefonu, na maila: windykacja@grabowski.biz.pl albo mój telefon: 505 159 136

    admin

    9 Mar 14 13:17

  10. Mam wyrok z klauzulą wykonalności przeciwko mojej już nie istniejącej firmie za pracę na etacie w wys. 41 tys. ta firma była w Katowicach posiadają dość pokaźny majątek prywatny. Proszę odpowiedzieć jakie byłyby Wasze koszty od wyegzekwowanej sumy.

    Solarka

    9 Mar 14 15:38

  11. Jaką formę prawną miała?

    admin

    9 Mar 14 17:07

Skomentuj