Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Jak nie wierzyli że chcę sprzedać dług…

komentarze 4

W trakcie bezskutecznej egzekucji komorniczej prywatnej pożyczki umieściłem dane dłużnika z jego długiem na internetowej giełdzie wierzytelności. Formalnie jako dług na sprzedaż a nieformalnie po to, aby ten wpis dał mu się we znaki, dyskredytując go.

Wkrótce po umieszczeniu go, gdy poczciwe Google już zaindeksowało wpis, otrzymałem anonimowe zapytanie osoby rzekomo zainteresowanej nabyciem długu. Odpowiedziałem, że muszę zapytać klienta za ile sprzeda dług, ale wiecie, jakoś mi zeszło, zapomniałem zapytać…

Wkrótce też otrzymałem mail:

w nawiązaniu do przeprowadzonej w ubiegłym tygodniu rozmowy telefonicznej i zadeklarowanego przez Państwa  kontaktu ze strony wierzyciela odnośnie długu Pana …, uprzejmie informuję, że dotychczas nie otrzymaliśmy żadnej informacji dotyczącej warunków i ceny cesji rzeczonej wierzytelności.

Jednocześnie zwracamy się z żądaniem niezwłocznego usunięcia z Państwa strony internetowej wszelkich informacji zawierających dane osobowe Pana …. W przypadku niespełnienia przedmiotowego żądania do dnia 19.08.2009r. zmuszeni będziemy wystąpić na drogę sądową w celu ochrony dóbr osobistych Pana … ze stosownymi roszczeniami przewidzianymi przez przepisy prawa związanymi m.in. z bezprawnym i sprzecznym z prawem wykorzystywaniem oraz przetwarzaniem danych osobowych. Zmuszeni będziemy równocześnie do zawiadomienia właściwych w tym zakresie organów, co może narazić Państwa na przewidziane prawem sankcje i odpowiedzialność karną.

Przeczytaj też: Zostałem wezwany do „zaprzestania naruszeń dóbr osobistych”

Nie mam już chyba maila, którym odpisałem na powyższy (z kancelarii doradztwa prawnego; nie „kancelarii prawnej” tylko „doradztwa prawnego”), ale zaproponowałem w tymże mailu cenę za dług – pełna należność główna, pełne koszty procesu i 80% odsetek za zwłokę. Napisałem też iż czuję się zastraszony wzmiankami o odpowiedzialności karnej. W odpowiedzi otrzymałem od tej kancelarii doradztwa prawnego kolejny mail:

uprzejmie informuję, iż byliśmy poważnie zainteresowani zakupem wierzytelności przysługującej w stosunku do Pana …, niemniej Państwa postawa oraz niepoważna propozycja spowodowały, iż obecnie zmuszeni jesteśmy skoncentrować się wyłącznie na drugim aspekcie naszej korespondencji, dotyczącym żądania usunięcia danych Pana … z prowadzonego przez Państwa i upublicznionego rejestru.

Na marginesie pragniemy wyjaśnić, iż mylnie zakwalifikowaliście Państwo naszą korespondencję jako groźby, albowiem była to informacja pełniąca zarazem rolę obietnicy co do dalszych naszych kroków w przedmiotowej sprawie.

Z dużym zainteresowaniem zapoznamy się z Państwa stanowiskiem oraz argumentacją procesową o prawnej dopuszczalności upubliczniania danych osobowych oraz informacji dotyczących Pana …, albowiem Państwa poglądy przedstawione na stronie internetowej zdają się być nowatorskie i z pewnością przełamują w tym zakresie dotychczasowe stanowisko doktryny i judykatury wypracowane na gruncie właściwych, obowiązujących przepisów prawa.

Jednocześnie informujemy, iż również w rzeczonej sprawie uważamy za zakończoną korespondencję w dotychczasowej formie. Niezwłocznie przybierze ona bowiem formę właściwą dla pism procesowych.

No i tyle. Minęły prawie dwa lata i dłużnik wciąż wisi w internecie, cisza też ze strony tej kancelarii i urzędów w tej sprawie.

Przeczytaj też: „co można legalnie napisać o dłużniku w internecie”

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

05/07/2011

kategoria: rejestry długów

Komentarze do 'Jak nie wierzyli że chcę sprzedać dług…'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Jak nie wierzyli że chcę sprzedać dług…'.

  1. Może kancelaria doradztwa prawnego upadła hehe

    Anna

    5 Lip 11 08:57

  2. Zapewne kancelaria doradztwa prawnego ogranicza się do pisania szumnych pisemek. I zapewne poza produkowaniem makulatury nie mają jaj, aby cokolwiek robić. Pomijam w tym wypadku oczywistą kwestię braku podstaw.

    Rex

    5 Lip 11 09:40

  3. Gdybym nie wiedział od kogo są te pisma i ktoś zapytałby mnie, to prędzej powiedziałbym że właśnie od doradców prawnych a nie od radców lub adwokatów. Radcom i adwokatom raczej chyba obce są takie grafomańskie zapędy mające na celu tuszowanie własnych kompleksów. 🙂

    admin

    5 Lip 11 11:28

  4. Gowin dostęp do zawodów otworzy to i adwokaci z taką erudycją i wiedzą się pojawią.

    dino

    1 Lip 12 03:36

Skomentuj