Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Po przegranej apelacji. O ku…wa, ale śmieć. Sąd chyba miał rację.

komentarzy 8

Przegraliśmy (adwokat w moim imieniu) sprawę o zwrot pieniędzy, sąd oddalił naszą apelację. Jest oświadczenie podpisane przez pozwanego w którym zobowiązuje się do zwrotu pieniędzy, ale jak napisałem, skutecznie wniósł sprzeciw.

Pozwany zarzucił, że podpisanie oświadczenia zostało na nim wymuszone, żadnych pieniędzy nie pożyczał od mego klienta. Zeznał, że klienta widywał tylko na uczelni, nie znali się dobrze. Natomiast w akademiku idąc z kolegą na imprezę do innego kolegi, pomylili drzwi i chcieli wejść do pokoju mojego klienta, wywiązała się awantura, zostali wypchnięci, chciał ponownie wejść aby przeprosić, ale klient już nie otworzył drzwi. I że klient wołał że nie podaruje im tego, że ma ojca byłego milicjanta z koneksjami. I faktycznie, jak zeznał pozwany, po kilku dniach dwóch policjantów zabrało go z sali wykładowej na policję a tam ojciec klienta kazał mu podpisać oświadczenie że jest winien 10 tys. zł. i przestraszony pozwany podpisał. Pozwany powołał dwoje świadków na te okoliczność, swoich znajomych, którzy potwierdzili to przed sądem, tzn. jak został wyprowadzony z sali wykładowej przez policjantów.

Gdy przeczytałem to w uzasadnieniu wyroku sądu I instancji, to wkur..iłem się bardzo, wydawało mi się to stekiem bzdur. Aha, jedna okoliczność ewentualnie dawała jeszcze do myślenia, a mianowicie że klient naówczas mieszkał w akademiku a pozwany prywatnie wynajmował pokój i można odnieść wrażenie że stan majątkowy pozwanego był lepszy niż klienta.

Jednak jak napisałem wyżej, sąd II instancji utrzymał w mocy wyrok sądu rejonowego. I wtedy się zaczęło. Układny do tej pory klient okazał się zwykłym śmieciem, rozwydrzonym bachorem. Zaczął wymyślać na mnie, na adwokata i że on zna firmę windykacyjną „z olbrzymią skutecznością odzyskującą długi” i że oni powiedzieli ze sprawa była prosta i do wygrania bez problemów. Raz nawet zadzwonił ktoś jako rzekomo jego pełnomocnik, z pretensjami o przegraną sprawę, a mojego adwokata w sprawie cywilnej nazwał w rozmowie „obrońcą”… Gówniarz mówił też że musimy to jakoś załatwić, znaleźć sposób na wygranie tej sprawy (po definitywnym oddaleniu powództwa) i że on przyjedzie do mnie ze swoimi trzema prawnikami… Ja mu na to że nie ma o czym rozmawiać i nie mam czasu na spotkanie, nie spotkam się. A on swoje, że przyjedzie ze swoimi trzema prawnikami, żeby to ze mną załatwić :-). No to ja mu na to że nie mogę mu zabronić przyjazdu, jak chce przed firmą postać sobie z „prawnikami”. Nie zadzwonił już i nie przyjechał, jak dotąd.

Po tym zachowaniu się gówniarza pomyślałem że sądy jednak mogły mieć rację oddalając powództwo i mogło być tak, jak zeznał pozwany i jego znajomi, choć historia dziwna. Jeżeli jednak faktycznie doszło do przekazania pożyczki, to po raz kolejny wraca temat sposobu przekazania kwoty pożyczki. Gdyby pożyczka została przekazana z konta bankowego na konto pożyczkobiorcy, sprawy nie byłoby, gdyż potwierdzenie przelewu nie pozostawiałoby wątpliwości.

06/06/2011

Komentarze do 'Po przegranej apelacji. O ku…wa, ale śmieć. Sąd chyba miał rację.'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Po przegranej apelacji. O ku…wa, ale śmieć. Sąd chyba miał rację.'.

  1. A z tego zatrzymania przez policję nie zachowały się żadne „papiery”; czy była to zupełna prywata tych panów? Wymuszenia podpisów zdarzały się i zawsze będą się zdarzać, nie tylko w subtelnej formie, bywało, że ktoś komuś ordynarnie pogroził siekierą, aby coś podpisał 🙂 http://www.remitent.pl/siekiera-wymusili-podpis-na-wekslu/1850

    Lech

    6 Cze 11 08:04

  2. To była prywata o ile tak było. Jak sąd zwrócił uwagę – na policję otrzymuje się wezwanie pisemne, nie wyciągają tak z sali, chyba że ktoś uporczywie nie stawia się.

    admin

    6 Cze 11 08:21

  3. Jak widać, czasami można reprezentować cwaniaka i najprawdopodobniej oszusta. Taki to już jest Twój biznes…

    Rex

    6 Cze 11 08:33

  4. Ciekawy przypadek, bo wynika z tego, że w sprawie było słowo przeciwko słowu – a do tego słowo jakichś studencików obecnych na tym wykładzie przeciwko zeznaniom policjanta – ojca klienta i tych policjantów, którzy go z sali wyciągnęli… Rzadko w naszym kraju chyba zdarzają się podobne sytuacje.

    Trzeba spróbować w podobny sposób powalczyć w przypadku np. mandatów za wykroczenia drogowe – kto wie może też skuteczna okaże się argumentacja typu: „wysoki sądzie, może i policjanci widzieli jak wyprzedzam na podwójnej ciągłej, ale żona siedziała obok i ona potwierdza, że żadne wyprzedzanie nie miało miejsca!”

    legalista

    6 Cze 11 09:05

  5. Chyba, że ojciec klienta (i ewentualnie jego koledzy) mocno wymigiwał się od wzięcia udziału w sprawie (np. obawiając się konsekwencji składania fałszywych zeznań) albo jeżeli po prostu nie zeznawał w sprawie – w takiej sytuacji nic dziwnego, że sąd dał wiarę pozwanemu…

    A temat klienta to już zupełnie osobna sprawa – może należałoby się zastanowić nad pociągnięciem jego do odpowiedzialności za zgłoszenie sprawy obejmującej roszczenie kompletnie bezzasadne i narażenie na stratę czasu i kosztów?

    legalista

    6 Cze 11 09:17

  6. Ze strony klienta nikt nie zeznawał. Adwokat uprzedził go przed procesem że może być problem, bo pozwany powołał świadków i czy klient nie ma jakichś świadków na swoja korzyść. Ten powiedział że jego ojciec był przy przekazywaniu pożyczki ale że nie chce go mieszać w to. Nikt więc ze strony klienta nie zeznawał jako świadek. A później gówniarz zaczął się rzucać po przegranej sprawie w pierwszej instancji że on jednak powoła ojca na świadka i „przypomniał sobie” że jest jeszcze ktoś, jakiś jego kolega który przy tym był… Nie docierało do niego że już za późno na zeznania.

    admin

    6 Cze 11 09:24

  7. Jak się zastanowić bardziej, to nie ma złotego środka – gdyby w tej sprawie (zakładając, że faktycznie miała miejsce pożyczka, co w świetle tych okoliczności jest bardzo wątpliwe) było jeszcze dodatkowo wspomniane potwierdzenie przelewu z konta klienta na konto pozwanego, to pozwany mógłby po prostu obrać inną strategię procesową i kombinować ze świadkami twierdzącymi, że ok, co prawda dług był, ale wszystko elegancko zostało klientowi spłacone, oczywiście z ręki do ręki… Jeżeli klient odmawia jakiejkolwiek współpracy w sprawie, to wina za przegraną spoczywa tylko i wyłącznie na nim.

    legalista

    6 Cze 11 09:38

  8. Niezle jaja, wspolczuje…

    PogromcaWspolnot

    6 Cze 11 16:53

Skomentuj