Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Cio poeta kciał powiedzieć?

komentarzy 14

Nawiązuje do wpisu … że zastraszam upadłością nieetycznie i niekonstruktywnie… – w odpowiedzi na zamieszczone tam pismo pani mecenas, odpisałem tak:

W odpowiedzi na Pani pismo z dnia 09 maja 2011 r. które załączam, uprzejmie informuję iż naszym zdaniem wierzytelność przysługująca mi w stosunku do … Sp. z o.o,. nie jest rzekomą ale faktyczną i należycie udokumentowaną (w tym częściowymi spłatami faktur).

Ponadto ustaliliśmy, że ww. podmiot ma także przeterminowane – wymagalne zobowiązania w stosunku do podmiotu …, dysponujemy szczegółowymi danymi tych zobowiązań.

Tym bardziej więc, w mojej ocenie wniosek wierzyciela o ogłoszenie upadłości jest w tym przypadku zasadny.

Z kolei na to wyżej przedstawione moje pismo pani mecenas odpisała:

No, tu już (z całym szacunkiem dla prawników, z którymi przecież współpracuję) moim zdaniem pani mecenas przegięła. Mam prawo jako wierzyciel zgłosić wniosek o ogłoszenie upadłości czy nie mam? Mam. Czy formalne przesłanki do ogłoszenia upadłości zaistniały, czy też nie? Zaistniały, zwłaszcza w kontekście także tego innego zobowiązania które wyłowiliśmy w KRD wpisując tam dane naszego dłużnika.

Pani mecenas zdaje się w piętkę gonić i domniemywać moich intencji. Może zawnioskujemy o poddanie mnie badaniu na wykrywaczu kłamstwa, jaki jest cel który mi przyświeca? 🙂 To jej pismo wraz z tym poprzednim zamieszczonym we wpisie do którego linkuję na wstępie, a w którym bez dania konkretnych argumentów, „tajemnomądrze” pisze iż nasza wierzytelność jest rzekomą oraz że niby coś przemilczeliśmy (co???) skłania mnie do rozważań, czy nie byłoby dobrze zgłosić to do Izby Radców Prawnych. Zwłaszcza w kontekście moim zdaniem bezpodstawnego grożenia mi roszczeniami odszkodowawczymi oraz zarzucania rażącego nadużycia prawa. Nie możemy moim zdaniem mówić tu, iż wniosek o ogłoszenie upadłości został złożony w złej wierze, bowiem wierzytelność faktycznie powstała, jest udokumentowana, istnieje.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

04/06/2011

kategoria: upadłość

Komentarze do 'Cio poeta kciał powiedzieć?'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Cio poeta kciał powiedzieć?'.

  1. Adminie. To pismo nie jest przeznaczone dla Ciebie 🙂

    Ono zostało napisane dla tego, kto tej Pani płaci. Żeby wyglądało groźnie i w pięty Ci poszło. A w rzeczywistości bełkot. No, ale ten kto Panią Prawnik do pisania takich pisemek wynajął musi być zadowolony.

    bzdetnet

    4 Cze 11 21:33

  2. Zgadzam się z przedmówcą. Sensu w tym specjalnie nie ma, ale można pokazać klientowi. A z zawiadomieniem OIRP bym się wstrzymał – żadnych zasad etyki to nie narusza, po prostu słaba argumentacja i tyle.

    Pjaj

    5 Cze 11 02:50

  3. A to ja wiem, że jak ktoś płaci to trzeba się wykazać, ale bez przesady a pismo jest jednak do mnie jakby nie patrzeć. OIRP zawiadamiał nie będę bo tak szczerze mówiąc, to nie chcę szkodzić pani mecenas i nie chce mi się pisma pisać. Co najwyżej odpowiem znów, podobnie jak poprzednio – z kopią do dłużnika.

    admin

    5 Cze 11 10:07

  4. To czy wierzytelność istnieje to ew. oceni sąd gospodarczy. Jak złożysz wniosek o ogłoszenie upadłości to dłużnik odpisze że nie uznaje roszczenia bo-cośtam (cokolwiek) i twój wniosek za 1000 PLN zostanie na 99% oddalony. Wtedy też jeśli dłużnik poniesie jakąś szkodę Pani Mecenas ma zamiar pozwać cię o odszkodowanie.

    Ps. Nie dziękujcie za przetłumaczenie na ludzki o co chodzi, nie trzeba.

    Mądry

    5 Cze 11 20:48

  5. Po przetłumaczeniu na ludzki to pismo (wraz z jej poprzednim) brzmi inaczej, bo tak mniej więcej:

    „My coś wiemy czego Wy nie wiecie, ale ja Panu nie powiem, co. Niech Pan nie składa wniosku o ogłoszenie upadłości bo Pan rażąco narusza prawo i pozwę Pana o odszkodowanie”.

    admin

    6 Cze 11 04:34

  6. @Mądry, nie sądzę aby wniosek został oddalony z powodu nieuznawania roszczenia przez dłużnika, bo wiem @Admin wyraźnie napisał, iż dłużnik dokona/dokonywał częściowych spłat długu, a więc ni mnie ni więcej roszczenie uznał.

    No chyba, że jest kretynem, który płaci faktury bezpodstawnie mu wystawione. Wtedy należy się nad nim litować, ale należność tak czy inaczej uznał swoimi wpłatami…

    Rex

    5 Cze 11 21:10

  7. @Rex: spłata części zobowiązania jest uznaniem roszczenia tylko w spłaconej części i nic ponadto, przecież to oczywiste. Wszak jak dostanę zawyżony rachunek, to spłacam bezsporną część, co nie oznacza, że uznaje całość.

    Lech

    6 Cze 11 06:54

  8. No właśnie, niewłaściwe uznanie długu poprzez zapłatę jego części jest uznaniem go tylko w tej części. Sady natomiast w zależności od okazji uznają, że niewłaściwe uznanie nie jest żadnym uznaniem, jw. lub że jest uznaniem co do całości. No, ale to się okaże dopiero po procesie.

    Mądry

    6 Cze 11 07:53

  9. @Lech: szczerze mówiąc, kilkukrotnie zdarzyła mi się taka sytuacja i nigdy, ale to nigdy nie zapłaciłem nawet złotówki z faktury, której wartość się w pełni nie zgadzała z zakupionym towarem, zakupioną usługa itd. Zawsze najpierw występowałem z żądaniem skorygowania faktury – wystawieniem jej na poprawną kwotę. Dopiero po otrzymaniu takiej faktury regulowałem zobowiązanie.

    Jest dla mnie nie do pomyślenia, że można zapłacić cokolwiek za FV, która jest niezgodna z rzeczywistością. To jakiś „kosmos”, a bałagan w dokumentach gwarantowany. Kto później takie zaszłości będzie wyprowadzał w dokumentacji księgowej, jeżeli nie wyjaśni tego od razu? To totalny bezsens.

    Rex

    6 Cze 11 08:40

  10. Zgada się, a częściowa zapłata faktury nie bez kozery określana jest jako „niewłaściwe uznanie długu”.

    admin

    6 Cze 11 08:42

  11. No właśnie tak mi się wydaje.

    Poza tym znam tylko jeden przypadek, kiedy konsument lub firma musi opłacić fakturę nawet gdy opiewa na zawyżoną kwotę. I jest to w przypadku usług lub dostaw świadczonych periodycznie. Np. dostawy energii elektrycznej, usługi telekomunikacyjne. Dopiero po opłacenia takiej spornej FV należy złożyć reklamację co do jej wysokości.

    W każdym innym przypadku i zwłaszcza w sytuacji, gdy są to zakupu jednorazowe, nigdy nie zapłaciłbym ani złotówki do FV, z której wartością się nie zgadzam, bowiem pomijając wszystko inne, odmowa zapłaty do takiej FV jest brakiem uznania wynikającego z niej zobowiązania.

    Dla mnie jest to proste i tak działam zapewne nie tylko ja, ale każdy rozsądny człowiek.

    Rex

    6 Cze 11 09:14

  12. To fantastycznie, że dla ciebie jest to proste i logiczne. Praktyka sądowa jest jednak nieco odmienna.

    Mądry

    6 Cze 11 09:39

  13. @Mądry – nie będę dyskutował z tym jaka jest praktyka sądowa, bowiem sądy są (podobno) niezawisłe i ich ocena sytuacji może się diametralnie różnić od rzeczywistości i prawdy.

    Tak już po prostu jest, że składając pozew w sprawie jasnej i klarownej – wydawać by się mogło – można ją z kretesem przegrać, bowiem sąd jest niezawisły i stwierdzi coś innego, niż to czego oczekiwalibyśmy w oparciu o dowody i dokumenty.

    Rex

    6 Cze 11 09:48

  14. Dlatego też w Polsce warto spory rozstrzygać poza sądem – polubownie. Mniej nerwów, kosztów i czasu straconego.

    Rex

    6 Cze 11 09:49

Skomentuj