Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Słabo udokumentowana należność

komentarzy 11

I taki mail:

Dzień dobry. Wczoraj natrafiłem na Waszą stronę internetową, ponieważ szukam kogoś, kto pomoże odzyskać mi pieniądze za wykonaną usługę. Jest to kwota 9 tys. Wykonałem tynki gipsowe w domu jednorodzinnym w Radomiu na zlecenie osoby, ktorej to zadanie powierzył właściciel nieruchomości, a osoba ta znalazła podwykonawcę – czyli mnie. Niestety nie podpisaliśmy żadnej umowy. Jedyne co mam to właściciela domku, który poświadczy, że faktycznie to ja wykonałem tą pracę, chłopaków, którzy ze mną pracowali, i smsy od tego oszusta ktory zapewnia ze wykona przelew za prace i wyciągi z konta ze te pieniadze od jesieni jeszcze do mnie nie dotarly. W jednym z takich smsów napisał, że ma nagraną pożyczkę w jakimś radomskim biurze pożyczkowym ale jeszcze nie przelali mu i że z tej pożyczki mi zapłaci – -było to miesiąc temu i dalej nic. Moje telefony jesli odbiera to oczywiscie obiecuje oddac dlug i na obietnicach sie konczy. Podejrzewam ze nic sobie z tego nie robi. czuje ze nie jestem pierwsza oszukana przez niego osoba. prosze o odpowiedz czy w takiej sytuacji mam szanse na odzyskanie tych pieniedzy?

Powiedz Pan, dlaczego. Dlaczego nie spisaliście umowy. Nie wiem co konkretnie w tych sms-ach pisze ten dłużnik, czy konkretne kwoty wymienia czy po prostu pisze tylko „zapłacę Panu” i tyle (np. pięć złotych to też zapłata), a więc dlaczego nie spisaliście umowy?

Czy bał się Pan że jak będzie Pan nalegał na podpisanie umowy, to straci Pan zlecenie, bo wykonawca się obrazi i da Panu do zrozumienia że jest bliski rezygnacji z Pana usług jako podwykonawcy? Jeżeli tak, to niech spie…ala, to znaczy że coś śmierdzi. Z powodu braku dokumentacji odrzucam z 50% podobnych zleceń i tacy wierzyciele prawdopodobnie figę z makiem dostaną. Panie, przecież trzeba myśleć choć trochę.

A może dłużnik takie zaufanie wzbudzał, że aż głupio Panu było mówić o umowie, nawet nie przyszło to Panu do głowy? Tak, ujmująca powierzchowność to częsty atut oszustów.

Ja nie wiem czy i jakie ma Pan szanse na wygrany proces z tymi sms-ami i świadkami. Ja ryzykował nie będę wykładania własnej kasy na koszty procesu i w razie przegranej jeszcze obciążenia mnie kosztami strony przeciwnej jeśli pozwany zatrudni profesjonalnego pełnomocnika, czyli prawnika.

01/06/2011

kategoria: dowody

Komentarze do 'Słabo udokumentowana należność'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Słabo udokumentowana należność'.

  1. Ze tez ten zleceniodawca sie nie boi, ze kiedys trafi na jakiegos „krzepkiego” wykonawce…

    PogromcaWspolnot

    1 Cze 11 20:16

  2. Idę o zakład, że chodziło o to, żeby było „bez VAT”

    kjonca

    1 Cze 11 19:23

  3. Możliwe. Teraz będzie za to bez niczego.

    Niczego nie bedzie!

    admin

    1 Cze 11 19:39

  4. Widzę, że idee Kononowicza Ci nie obce są 🙂

    Rex

    1 Cze 11 20:14

  5. No ale jest jeszcze możliwość wystawienia faktury, potem wezwania do zapłaty?

    DG

    2 Cze 11 07:37

  6. Fakturę to trzeba mieć do czego wystawić 🙂

    Jeżeli nie ma umowy, to raczej nie ma do czego tej FV wystawić i odbiorca może po prostu stwierdzić, że ta FV jest jakimś nieporozumieniem i po prostu nic z nią nie robić. A jak wiemy FV bez podpisu odbiorcy jest warta mniej niż zero jako dowód istnienia wierzytelności…

    Rex

    2 Cze 11 08:00

  7. No ale jakiś sposób to jest. Pójdzie się do sądu. Uzyska się nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym. Tamta osoba złoży zarzuty albo nie. Nie złoży w terminie i po kłopocie 😉 Poza tym jak będą zarzuty do nakazu to odbędzie się rozprawa i będzie można toczyć boje.

    DG

    2 Cze 11 19:10

  8. Nie zapominaj jednak że to powód musi udowodnić że przysługuje mu należność od pozwanego a nie pozwany, że nie przysługuje. jednak co do samego nakazu zapłaty, to owszem, sąd wyda nakaz nawet na podstawie niepodpisanej faktury.

    admin

    2 Cze 11 19:17

  9. Jakby był nakaz dłużnik by nie był taki pewny. Będą zarzuty to Sąd będzie chciał przesłuchać strony i prawdopodobnie wszytko wyjdzie na jaw.

    Jeżeli to by była pierwsza sprawa cywilna dłużnika to wierzyciel ma prawdopodobnie wygrane. Wystarczy, że radca będzie mówić na sali, że dłużnik jest złodziejem, oszustem itp. to się zagotuje i po kłopocie.

    Po pierwszej sprawie cywilnej dłużnicy są zdruzgotani. Ktoś przed Sądem ich zwymyśla i się łamią. To nie jest „Anna Maria Wesołowska”, tam jest spokojniej niż na cywilnych 😀

    Można też złożyć zawiadomienie na policję. Jeżeli już się uda przekonać policjanta, żeby przyjął zgłoszenie jest OK. Fakt, że zostanie odrzucone ale dłużnik jako świadek dostanie wezwanie. Jako świadek musi się stawić i mówić prawdę. Gdyby był oskarżonym „prawdy nie musi mówić” 😉 Wierzyciel poda swoją wersję, ma świadków. Dłużnik powie co innego. Może się zdarzyć, że dostanie zarzuty ale za składanie fałszywych zeznań 😀

    Pęknie i zapłaci. Może w ratach albo całość. Odpowiednie podejście 🙂

    DG

    4 Cze 11 10:06

  10. Za wymyślanie, wyzwiska i krzyki sąd ukarze grzywną i się skończy a jak to nie pomoże to usunie z sali i tyle.

    Świadkowie pouczeni o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, zapewne często mają to za nic i łżą w najlepsze.

    admin

    4 Cze 11 10:16

  11. Źle mnie zrozumiałeś. Nie mówię o wymyślaniu czy krzykach. Wystarczy kilka prostych stwierdzeń, że dłużnik jest oszustem itp. Zagotuje się i będzie OK 🙂

    DG

    7 Cze 11 09:59

Skomentuj