Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

To sobie sam opublikuj, nie musisz się prosić i płacić

komentarze 2

Czasem dzwonią ludzie i pytają czy można by u nas w internecie opublikować ich wierzytelność, ich dłużnika, żeby się denerwował i zapłacił. No, my mamy giełdę wierzytelności tylko dla długów które akurat windykujemy. Kiedyś owszem, publikowaliśmy odpłatnie długi poza naszą windykacją, ale za dużo roboty było z formalnościami w stosunku do opłaty jaką pobieraliśmy i daliśmy sobie z tym spokój. Telefonujący w sprawie publikacji wierzytelności żalą się że tak jest wszędzie gdzie dzwonią i nikt nie chce im pomóc.

Z tego co wiem to jest (albo było) przynajmniej kilka internetowych giełd wierzytelności którym można było zlecić publikację długu, ale nie ważne. Ludzie, wiecie co to takiego blogi na darmowych platformach blogowych? Takie jak blogger.com, blox.pl i inne? Zakładasz darmowego bloga na takiej platformie i tworzysz pierwszy wpis (notkę blogową) będącą publikacją długu. Założenie bloga i utworzenie wpisu zajmie Ci kilka minut. Google szybko zaindeksuje Twój wpis o dłużniku i nikt nie będzie musiał go szukać po giełdach wierzytelności – wystarczy że wpisze jego dane w Google i pojawi się link do Twojego wpisu o nim – link do Twojego bloga. Masz więc za darmo publikację dłużnika i zarazem firmowego bloga – aby administracja blogów nie czepiała się, że bloga założyłeś tylko w celu opublikowania długu, to wrzuć na tegoż bloga także jakąś notkę o Twojej firmie. Firmowe blogi to ostatnio modna rzecz. A jak będziesz miał następnego dłużnika to też sobie go wpiszesz na bloga, kilka minut roboty – w tytule informujesz że jest dług na sprzedaż firmy x z siedzibą gdzieś tam, jaką kwotę Ci zalega a w treści nieco szczegółów.

I sprawa załatwiona, nie musisz się nikogo prosić i płacić za publikację. A prowadzenie bloga jest dziecinnie proste. Co jakiś czas możesz dodawać na bloga nowe notki o tym co nowego w Twojej firmie, zamieścić uśmiechnięte gęby Twoich pracowników podczas jakiegoś pier..lonego (korporacyjnego) integracyjnego grilla ;-), potencjalni klienci (i dostawcy też) będą widzieć że coś się dzieje, firma się rozwija i raczej nie upada. No tak, też będą Cię – Twoją firmę wstukiwać w Google, niech widzą na pierwszym miejscu firmowy blog z pier…oną sielanką ;-). To istotny element pablik rilejszyn. A, kolejny dłużnik? No to dawaj go na bloga…

Publikowanie długów w internecie powoli, powoli staje się coraz skuteczniejszym sposobem windykacji. Jednak jeszcze sporo czasu minie zanim każdy przedsiębiorca będzie sprawdzał w Google potencjalnego kontrahenta, póki co więc warto też wpisywać dłużników do KRD. Liczba przedsiębiorców mających dostęp do tego rejestru wzrasta w szybkim tempie, wiem coś o tym.

28/05/2011

kategoria: rejestry długów

Komentarze do 'To sobie sam opublikuj, nie musisz się prosić i płacić'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'To sobie sam opublikuj, nie musisz się prosić i płacić'.

  1. A czy wierzyciel(os. fizyczna) może dłużnika (os. fizyczna) też umieścić jego dane osobowe i pełny adres zamieszkania na stronie internetowej( czy to nie koliduje z ustawą o ochronie danych osobowych )?

    kqs

    4 Cze 11 23:07

  2. Myślę że w sytuacji gdy dług potwierdzony jest tytułem wykonawczym (i ewentualnie jak jeszcze postępowanie egzekucyjne jest bezskuteczne) to można publikować, jednak na wszelki wypadek my nie podajemy dokładnego adresu a jedynie miejscowość i ulicę. Nie podajemy też nr PESEL a jedynie rok urodzenia dłużnika.

    admin

    5 Cze 11 10:03

Skomentuj