Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Dzwoniła pani z banku spółdzielczego, bo w guglach wpisała…

komentarze 2

No, wygląda na to że (niektóre) banki sprawdzają już nie tylko w Biurze Informacji Kredytowej, w Związku Banków Polskich, w Krajowym Rejestrze Długów tudzież w innych BIG-ach. Kiedyś, może z rok temu zadzwoniła do mnie pani z banku spółdzielczego gdyż ich klient starający się o kredyt dla firm figuruje na naszej giełdzie wierzytelności jako dłużnik, a jakże.

Trochę mnie to zdziwiło na początku, bo generalnie wiarygodność jakiegoś wpisu w internecie może być dyskusyjna, choć nie w tym wypadku (mam tytuł wykonawczy przeciwko temu dłużnikowi). Z drugiej jednak strony szybko uzmysłowiłem sobie, że przecież podobnie jest w przypadku KRD, gdzie dopisywanie zależy wyłącznie od dopisującego (domniemanego) wierzyciela który też może przekazać informacje nierzetelne.

Swoją drogą ciekawa sytuacja  z tym dłużnikiem, bo podejrzewam że etap sprawdzania go w Google miał miejsce już po sprawdzeniu go przez bank we wspomnianych na wstępie bazach. Czyli, facet nie figurował ani w KRD, ani w BIK a ni w ZBP i zapewne otrzymałby kredyt gdyby nie mój o nim wpis w internecie. Usłużnie przesłałem pani z banku skany tytułu wykonawczego oraz pisma od komornika jako dowody rzetelności wpisu. W takiej sytuacji nie powinni mu kredytu przyznać i mam nadzieję że nie przyznali. Szczerze już nie pamiętam o którego dłużnika chodziło i czy w końcu odzyskałem od niego pieniądze.

08/05/2011

kategoria: rejestry długów

Komentarze do 'Dzwoniła pani z banku spółdzielczego, bo w guglach wpisała…'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Dzwoniła pani z banku spółdzielczego, bo w guglach wpisała…'.

  1. Te giełdy wierzytelności, o którysz piszesz – czy to są jakieś globalne platformy, czy np. firmy windykacyjne organizują swoje?

    Kalina

    8 maja 11 14:19

  2. Takie powiedzmy otwarte na wpisy zewnętrznych podmiotów też chyba są ale my mamy własną i tak jak piszesz, firmy windykacyjne mają własne giełdy wierzytelności. Oczywiście nie ma się co czarować – rzadko który dług zostaje sprzedany, liczy się ten nieformalny cel – piętnowania dłużnika w internecie.

    admin

    8 maja 11 14:42

Skomentuj