Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Poszukiwany: jeszcze jeden dług do upadłości

komentarzy 14

Już chyba gdzieś pisałem na tym blogu, że straszenie dłużnika ogłoszeniem upadłości to dość skuteczna metoda windykacyjna, jedna z moich ulubionych, szczególnie jak chodzi o spółki z o.o. Niektórzy dłużnicy, po otrzymaniu odpisu wniosku (który jeszcze do sądu nie został wysłany :-)) płacą dług w panice.

Problemem czasem jest to że wiemy tylko o jednym długu dłużnika (tym który windykujemy). A jedna wierzytelność nie kwalifikuje do ogłoszenia upadłości – muszą być co najmniej dwie. Czasem dłużnicy o tym wiedzą (a czasem nie). W wielu przypadkach jednak możemy namierzyć „brakujący” jeszcze jeden dług takiego dłużnika – z Krajowego Rejestru Długów; dość często figurują w tym rejestrze wpisani (niedawno) przez innego wierzyciela (innych wierzycieli). Wpisujesz w rejestrze NIP dłużnika i otrzymujesz namiary na ewentualne inne jego długi umieszczone tam. Drukujesz, dołączasz do wniosku o ogłoszenie upadłości, faksujesz odpis wniosku dłużnikowi  i przyprawiasz prezesa dłużnika o palpitację serca. Maksymalnie po tygodniu sprawdzasz konto firmowe, czy jest już kasa. Spróbujcie se kiedyś, spodoba Wam się.

O:

Zaistniała niewypłacalność dłużnika, będąca podstawą do ogłoszenia upadłości w myśl art. 10 Prawa upadłościowego i naprawczego. Ustawodawca w art. 11 ust. 1 sformułował definicję niewypłacalnego stanowiąc, iż dłużnik jest niewypłacalny, jeżeli nie wykonuje swoich wymagalnych zobowiązań. Zgodnie z wykładnią tego przepisu, każdy, kto nie wykonuje swoich zobowiązań jest niewypłacalny, a zatem powinien być postawiony w stan upadłości. Taką literalną wykładnię stosuje w swoim komentarzu np. prof. F. Zedler, twierdząc iż: „każdy powinien wykonywać swe zobowiązania w terminie. Jeżeli dłużnik nie wykonuje ciążących na nim wymagalnych zobowiązań, wówczas jest niewypłacalny. Nieistotny jest rozmiar niewykonywanych przez dłużnika zobowiązań. Nawet niewykonywanie zobowiązań o niewielkiej wartości oznacza niewypłacalność. Co najwyżej można w takim przypadku oddalić wniosek o ogłoszenie upadłości na podst. art. 12”. (A. Jakubecki, F. Zedler, Prawo upadłościowe i naprawcze, Kraków 2003, s. 41-42).

hehehehe… „W przedmiotowej sprawie należy postawić w stan upadłości dłużnika X Sp. z  o.o.”…

P.S. Aha, może być tak że w te pędy zadzwoni dłużnik i zapyta – „Mam nadzieję że jeszcze nie wysłał Pan tego wniosku do sądu?!”. Odpowiadasz: „No dzisiaj rano wysłaliśmy, ale przecież można go wycofać, jak zapłacicie.”.  NIE mów że jeszcze nie wysłany.

06/05/2011

kategoria: upadłość

Komentarze do 'Poszukiwany: jeszcze jeden dług do upadłości'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Poszukiwany: jeszcze jeden dług do upadłości'.

  1. Wspaniały wpis 🙂 muszę zapytać pracodawcy czy mogę tego użyć, jako pracownik działu windykacji w prywatnej spółce 🙂

    rnlp

    6 maja 11 06:10

  2. Jak taki dłużnik ma być dalej Waszym klientem, to może lepiej nie…

    admin

    6 maja 11 06:34

  3. handlowcy sobie poradzą, znajda innych klientów 😉

    gtz

    6 maja 11 07:20

  4. Jest kilka tysięcy klientów 😉 a takich problemowych jest około 200, może więcej, ale póki co staramy się trzymać ich na wodzy 😉

    rnlp

    6 maja 11 07:39

  5. Żeby trochę ostudzić hurraoptymizm – niestety aż tak dobrze sprawa w praktyce nie wygląda. Po pierwsze sądy jednak się wzbraniają przed orzekaniem upadłości w takich sytuacjach. Gdyby czytać przepis literalnie to w przypadku nawet niewielkich długów ale przeterminowanych ponad 3 miesiące, sąd miałby obowiązek ogłaszać upadłość bez względu na kondycję finansową podmiotu. Dlatego też wielu autorów twierdzi, że niewykonywanie zobowiązań powinno mieć charakter trwały, a co najmniej mieć odpowiednie natężenie. Należy do nich m.in. współautor komentarza zacytowanego przez autora prof. Jakubecki. Po drugie jeśli dłużnik tylko wskaże w postępowaniu upadłościowym jakieś argumenty, dlaczego nie zapłacił tego konkretnie długu, sąd z reguły wniosek oddali stwierdzając, że sąd upadłościowy nie jest od rozstrzygania sporów czy wierzytelność istnieje. Robi tak często nawet w sytuacjach gdy niesporne jest, że istnieją inne wymagalne zobowiązania dłużnika – z wnioskiem o ogłoszenie upadłości może wystąpić m.in. wierzyciel, więc jeśli status wnioskodawcy (czy rzeczywiście jest wierzycielem czy nie) jest sporny, sądy na wszelki wypadek takie wnioski oddalają.

    Oczywiście dłużnicy nie muszą o tym wiedzieć, więc postraszenie wciąż może być skuteczne.

    Pjaj

    6 maja 11 08:52

  6. Oczywiście że nie muszą o tym wiedzieć… 😉

    admin

    6 maja 11 08:54

  7. A windykacja polega na „straszeniu” czy poinformowaniu o zadłużenu oraz o konsekwencjach jakie z tytułu braku płatności mogą nastąpić?

    rnlp

    6 maja 11 09:16

  8. No i niby fajnie, ale nic nie jest działaniem bez oddźwięku. Jeżeli w daną sp. z o.o. robiłem biznes przez lata, a ona ma teraz przejściowe kłopoty, to mogę to zrozumieć i poczekać – dla dobra naszej dalszej współpracy. Problemy zdarzały się, zdarzają się i będą się zdarzać praktycznie wszystkim uczestnikom biznesu. Takie lub inne. Wg. mnie nie należy pochopnie postępować.

    Miałem taki przypadek, że kontrahent, sp. z o.o. nie zapłacił w terminie kilkudziesięciu tysięcy plnów, ponieważ „szacowna instytucja publiczna” nie zwróciła mu w terminie kaucji wpłaconej w przetargu, którego oczywiście ten kontrahent nie wygrał. Zaciągnął zobowiązanie wiedząc, że termin płatności przypadnie na ponad dwa tygodnie po zwrocie kaucji. Tymczasem „szacowna instytucja publiczna” kaucję zwróciła 47 dni później. Nota bene kaucja wynosiła ponad 100 kpln.

    Rex

    6 maja 11 07:46

  9. Takie akcje jak we wpisie są dobrze w stosunku przede wszystkim do jednorazowych klientów.

    admin

    6 maja 11 08:27

  10. A no właśnie 😉 a w spółce której pracuję mamy wieloletnich kkontrahentów, więc raczej odpada.
    Ciekaw jestem jak odzyskuje należności nasza firma windykacyjna, z którą współpracujemy (jedna firma-spółka matka, z której się wyłoniło kilka innych, między innymi ta w której pracuję, oraz windykacja, oraz wiele innych 😉 )

    rnlp

    6 maja 11 08:42

  11. Z tym, że np. jak w KRD zobaczysz że wieloletni kontrahent ma ostatnio sporo długów, to bym się wtedy nie cackał, bo pewnie będzie tylko gorzej (choć sam dłużnik może mieć złudzenia jeszcze). Lepiej wyszarpać zapłatę – i wyrwać konającemu poduszkę spod głowy. Niech się nie męczy już i innych (nie pogrąża) 🙂

    admin

    6 maja 11 08:53

  12. Straszyć można pod warunkiem, że nie jest to groźba bezprawna opisana w art. 115 par. 12 k.k. Groźbą bezprawną jest generalnie straszenie popełnieniem przestępstwa bądź wszczęciem postępowania karnego nie mającego na celu ochrony praw osoby poszkodowanej (np. jak nie zapłacisz to doniosę, że jeździsz po pijanemu, ale już nie – jak nie zapłacisz, to zgłoszę przestępstwo oszustwa). Trzeba też pamiętać, że wszczęciem postępowania karnego – nawet służącego ochronie praw osoby poszkodowanej – nie może grozić adwokat i radca prawny, co wynika z kodeksów etyki (par. 16 KEA i art. 27 ust. 7 KERP). Grozić więc postępowaniem upadłościowym jak najbardziej można.

    Pjaj

    6 maja 11 10:25

  13. Dzięki 🙂 o coś takiego mi chodziło 🙂
    oj Admin Admin 😉 opuszczasz się 😉

    rnlp

    6 maja 11 11:02

  14. Jedno może być tożsame z drugim.

    admin

    6 maja 11 09:21

Skomentuj