Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Pozycjonujecie, Państwo Mecenasi?

komentarzy 57

Ja mam tyle zleceń, że np. dzisiaj nie odbieram telefonów. To między innymi zasługa świetnego wypozycjonowania strony internetowej mojej firmy windykacyjnej. Pytam, bo wiem że radcy prawni i adwokaci nie mogą (nie mogli do niedawna) reklamować się, bodaj korporacje zabraniały tego. Podobnie jak komornicy. Przy okazji, przeczytaj: Komornicy zabiegają o zlecenia

Moim zdaniem, niektórzy z Państwa za bardzo się bali tego zakazu, bo czyż nie można dodać kancelarii np. do internetowego katalogu firm ze słowem kluczowym (pozycjonującym) np. „kancelaria prawna Warszawa„? Albo czy nie może istnieć w treści jakiegoś bloga link w zdaniu np. „Problemem zainteresowała się jedna z kancelarii w Warszawie” do strony www kancelarii?

Wedle mojej wiedzy zakaz dotyczy bardziej (tylko) przechwalania się w rodzaju „w naszej kancelarii pracują jedni z najbardziej doświadczonych prawników w Warszawie”. Czy pozycjonują Państwo swe firmowe strony www?

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

04/05/2011

kategoria: prawnicy

Komentarze do 'Pozycjonujecie, Państwo Mecenasi?'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Pozycjonujecie, Państwo Mecenasi?'.

  1. Teraz jest moda na pisanie blogów przez prawników, co ma wpływać i na pozycjonowanie, i na pozyskiwanie klientów z internetu: http://e-marketingprawniczy.pl 😉

    Lech

    4 maja 11 09:01

  2. Jest to też sposób „jakiś tam” ale nie umywa się do bezpośredniego pozycjonowania jak idzie o skuteczność.

    admin

    4 maja 11 09:07

  3. Może i „jakiś tam sposób”, ale sam go ostro stosujesz w tym miejscu 🙂

    Lech

    4 maja 11 09:21

  4. Nie, bo przecież już bardzo dawno usunąłem link do strony mojej firmy. Na tym blogu linkuje tylko w ramach programów partnerskich.

    admin

    4 maja 11 09:25

  5. Ale masz linki do innych swoich stron, które są z kolei Twoim „zapleczem” pozycjonerskim do strony głównej.

    Lech

    4 maja 11 09:27

  6. Poczułem się wywołany do tablicy 🙂 Usługi prawne – zwłaszcza świadczone przez kancelarie nastawione na przedsiębiorców pozycjonuje się jednak inaczej niż firmy windykacyjne. W przypadku autora bardzo dużo klientów w ogóle nie ma kontaktu z prawnikiem i szuka wszystkiego na hasło windykacja. Nie spodziewam się natomiast dużych klientów biznesowych, którzy szukają prawnika poprzez wpisanie w googlu kancelaria prawna + miasto. Po prostu inny profil działalności. Zgadzam się z Lechem, że w takim przypadku lepiej sprawdza się marketing specjalistyczny w postaci blogów prawniczych. Swoją drogą agresywne pozycjonowanie też już niedługo będzie historią wobec zmiany zasad googla, który ma obniżać rating stron, które korzystają np. z systemów wymiany linków.

    Pjaj

    4 maja 11 09:51

  7. Ja ze dwa lata temu wypozycjonowałem stronę pewnej kancelarii adwokackiej (w zamian za uzasadnienia wyroków które były mi potrzebne na strony www). Nie wiem jak w przypadku klientów biznesowych, ale tak w ogóle to liczba klientów kancelarii wzrosła niesamowicie. Zapewne wśród nich znaleźli się też klienci biznesowi albo przynajmniej tacy którzy wrócą, bo od czasu do czasu mają jakiś problem prawny. Są jeszcze ci poszukujący doraźnie porady prawnej, ci też szukają przez internet na hasła kluczowe i też się wszak liczą jako klienci.

    Systemy wymiany linków już chyba oberwały od Google ale to coś zupełnie innego niż linki jak np. w treści bloga, czy w panelu bocznym (kilka). Te nadal się liczą i zapewne będą się liczyć – pojedyncze, tematycznie powiązane linki.

    admin

    4 maja 11 09:58

  8. Co do linków z blogów to z tego co wiem, obecnie w systemach blogowe linki są traktowane jako „no follow”, co oznacza, że boty googla nie przechodzą za ich pomocą na pożądaną stronę.

    Pjaj

    4 maja 11 10:21

  9. Linki w treści są dofollow, w komentarzach są nofollow. Wystarczy zobaczyć w kodzie strony (prawy przycisk myszy – „pokaż źródło strony”). Znam też jedna platformę blogową na której w komentarzach są dofollow.

    admin

    4 maja 11 10:25

  10. wtyczka, o której pisałam pozwala na regulowanie czy linki piszących komentarze są dofollow czy nofollow.

    Powiedzmy szczerze, wielu bloggerów nie wi o co chodzi z tym dofollow i nofollow 😉

    Katarzyna

    4 maja 11 15:58

  11. Widzę, że autor bloga lubi wywoływać do tablicy.
    Nie nie pozycjonuję strony swojej kancelarii bo pozycjonowanie na hasło kancelaria prawnicza toruń nic mi nie daje, tylko uszczupla portfel. Wolę klientów, którzy trafiają do mnie przez blogi (wiele moich wpisów jest w pierwszej „dziesiątce” danego hasła) – przynajmniej są ukierunkowani na specjalizacje mojej kancelarii.

    Co do linków – ja polecam bloggerom wtyczkę commentluv – przy autorze komentarza pojawia się link do ostatniego wpisu na jego blogu.

    Podejrzewam, że Pan widykator ma chyba jakąś prowizję od gugla za reklamę adwordsa 😉
    Pozdrawiam
    http://www.medyczneprawo.pl
    http://www.temidajestkobieta.pl

    Katarzyna

    4 maja 11 10:12

  12. Trafił komentarz Twój do spamu (pewnie dlatego że są w nim linki i już go wyłowiłem) Nie zrozumieliśmy się. Ja piszę o samodzielnym pozycjonowaniu poprzez zamieszczanie linków np. z bloga do strony www albo poprzez wpis w jakimś katalogu więc nie dajemy zarabiać Google, wręcz przeciwnie. To @Lech zapytał mnie co sądzę o AdWords więc odpowiedziałem.

    Chciałem Wam po prostu zasugerować (skuteczna w moim przypadku) i (niemal) darmową drogę.

    admin

    4 maja 11 11:02

  13. http://www.medyczneprawo.pl
    http://www.temidajestkobieta.pl

    Bardzo fajne blogi i chodziło mi właśnie np. o wstawienie na każdym linka np. „kancelaria prawna Toruń” – takie własne pozycjonowanie mam na myśli a nie przez Adwords. Wstawienie takich linków powoduje awans strony docelowej (kancelarii) na taką frazę bezpośrednio w Google.

    admin

    4 maja 11 11:51

  14. Przyznam szczerze, że nie bardzo wiem gdzie takie „linki” mogłabym na blogi wstawić.

    Katarzyna

    4 maja 11 12:39

  15. Najprędzej z boku, tak jak u mnie. Masz u siebie np. „najnowsze wpisy”, „komentarze”, wystarczy dodać sekcję „linki”.

    Dodatkowo zakładasz jeszcze ze trzy blogi z wpisami raz na trzy miesiące 😉 np. na darmowej platformie blox.pl albo/i wordpress.org i blogger.com albo choćby na onecie i też wstawiasz linki a za kilka miesięcy jesteś nr 1 na „kancelaria prawna Toruń” 😉

    admin

    4 maja 11 12:48

  16. 2900 klików miesięcznie, to niewiele. Mam taką frazę związaną z ubezpieczeniami, o podobnej wielkości, w której moja strona jest w TOP5 i jest z tego maksymalnie kilka klików dziennie.

    Lech

    4 maja 11 10:14

  17. @Pjaj – strona Kancelarii (prawie) nie jest pozycjonowana, w sumie może kilka, kilkanaście linków, wiem gdzie. W Google strona niewidoczna na kluczowe hasła + miasto w którym działa Kancelaria. Mnóstwo innych kancelarii wysoko w Google ale nie ta.

    admin

    4 maja 11 08:54

  18. A ta odpowiedź to do kogo?

    Lech

    4 maja 11 09:01

  19. A sam zacząłem, pewnie tu zajrzą.

    admin

    4 maja 11 09:04

  20. Napisałam komrntarz i wcięło….
    Oczywiście, że nie pozycjonuję Kancelarii hasłem kancelaria prawnicza toruń, szkoda mojej kasy.
    Wolę klientów, którzy trafiają do mnie poprzez blogi – są ukierunkowani na tematy, w których moja kancelaria się specjalizuje.
    Na samym początku funkcjonowania owszem miałam epizod z adwords, ale szybko zrezygnowała. Co z tego, że telefony dzwiniły, skoro potencjalny klient obdzwaniał wszystkie kancelarie, najpierw pytał czy porada jest darmowa, potem pytał o cenę, umawiał się na termin i nie przychodził.

    Katarzyna

    4 maja 11 10:55

  21. Powtarzam mój komentarz zamieszczony wyżej: „Trafił komentarz Twój do spamu (pewnie dlatego że są w nim linki i już go wyłowiłem) Nie zrozumieliśmy się. Ja piszę o samodzielnym pozycjonowaniu poprzez zamieszczanie linków np. z bloga do strony www albo poprzez wpis w jakimś katalogu więc nie dajemy zarabiać Google, wręcz przeciwnie. To @Lech zapytał mnie co sądzę o AdWords więc odpowiedziałem.

    Chciałem Wam po prostu zasugerować (skuteczna w moim przypadku) i (niemal) darmową drogę.”

    admin

    4 maja 11 11:03

  22. Teraz @Katarzyna – linków trochę więcej niż w przypadku ww. ale nie są to linki zawierające w sobie słowa kluczowe. Między innymi dlatego Twa strona również nie istnieje w pierwszej ani chyba w drugiej dziesiątce w Google na kluczowe hasła + nazwa miasta, w którym ma siedzibę kancelaria. Liczy się tylko pierwsza dziesiątka (im wyżej tym lepiej)

    admin

    4 maja 11 09:03

  23. @Kalina – to samo, albo najgorzej – najmniej linków.

    admin

    4 maja 11 09:14

  24. @Lech, to co innego, Ty wspomniałeś o bezpośrednim „robieniu marki” dlatego zaprzeczyłem.

    admin

    4 maja 11 09:29

  25. P.S. Można sprawdzić ile razy w miesiącu szukano np. kancelaria prawna Poznań, tu: https://adwords.google.pl/o/Targeting/Explorer?__u=1000000000&__c=1000000000&ideaRequestType=KEYWORD_IDEAS#search.none

    Chyba 2.900 razy – strona na pierwszym miejscu w Google na wspomniana frazę zapewne zgarnia z 50% tych zapytań, takie są fakty…

    admin

    4 maja 11 10:11

  26. No, to dla kancelarii kilka zapytań dziennie więcej a co za tym idzie pewnie tyle więcej zleceń, porad udzielonych – w tym czasem klient stały, może biznesowy. Poza tym, tak naprawdę to liczą się przede wszystkim TOP3 strony.

    admin

    4 maja 11 10:18

  27. Jak klient szuka informacji, definicji, to może i patrzy na TOP3, ale jak chce coś kupić, to już zazwyczaj wyklika dla porównania przynajmniej z pierwszej strony. Zwłaszcza, że te kilka stron przed moją, to nie są strony sprzedażowe, tylko informacyjne.

    Lech

    4 maja 11 10:20

  28. Ja wiem z doświadczenia że okresowe spadki poza TOP 3-4 powodowały gwałtowny spadek (bardzo irytujący) telefonów i maili z zapytaniami.

    admin

    4 maja 11 10:21

  29. A co sądzisz o linkach sponsorowanych?

    Lech

    4 maja 11 10:26

  30. Nie mam zdania, wydaje mi się że jeśli strona jest ciekawa tudzież zawiera interesujący – hit produkt to mozna spróbować. Np. na tym blogu % użytkowników powracających to ok. 40%, czyli kampania AdWords mogłaby mieć sens – pozyskałbym użytkowników z których wielu będzie zaglądać tu ponownie.

    admin

    4 maja 11 10:30

  31. P.S. Do tego pozycjonować można jeszcze „radca prawny Poznań”, „porady prawne Poznań”, „prawnik Poznań” – i … telefony się urywają.

    admin

    4 maja 11 10:19

  32. Być może – tyle, że jak przyjdzie do podania stawki to te urywające się telefony znikną 🙂

    Pjaj

    4 maja 11 10:23

  33. To tak samo może być w przypadku innych kanałów marketingowych.

    admin

    4 maja 11 10:26

  34. To nie do końca prawda – z inną stawką liczą się przedsiębiorcy, z inną osoby fizyczne. Inaczej podchodzisz go stawki, gdy dane kancelarii dostałeś z polecenia i spodziewasz się określonej kwoty, inaczej jeśli tak naprawdę nic nie wiesz o kancelarii, do której się udajesz.

    Pjaj

    4 maja 11 10:34

  35. To zapewne w wielu przypadkach prawda, co piszesz, jednak twierdzę że jest wiele firm które też poprzez Google szukają kancelarii. Poza tym przedsiębiorca i osoba fizyczna też, czasem po prostu musi skorzystać z usług prawnych. Za wysoka stawka? To zadzwoni do innej kancelarii i usłyszy taką samą. Z tymi poleceniami, pocztą pantoflową, to myślę że nie jest to aż tak istotny kanał. Naprawdę uważam, że poprzez Google w usługach prawnych jest kawał tortu do wyrwania w tym biznesowego.

    admin

    4 maja 11 10:41

  36. @Rex – więc jest Pan w niewielkiej grupie klientów, którzy najpierw pytają prawnika o specjalizację, a dopiero potem o cenę usługi.

    Katarzyna

    4 maja 11 12:41

  37. Ja też nie pozycjonuję swojej strony www, choć może skorzystam z sugestii co do linków 🙂

    Natomiast zauważyłam, że liczba telefonów i maili wzrosła, gdy moja kancelaria znalazła się w pierwszej „20” (tj. na pierwszej stronie w katalogu kancelarii z 20 wynikami przy domyślnym ustawieniu) na regionalnym portalu. Jest coś zatem na rzeczy z byciem na topie 🙂

    Najlepszy klient to taki, który wie, czego chce i czego oczekuje. Dlatego cieszy, że pojawia się grupa takich osób, jak p. Rex 🙂

    K.

    Kalina

    4 maja 11 13:24

  38. @admin: jako osoba fizyczna i właściciel firmy, mam w swoim telefonie numery do ośmiu prawników – specjalistów z różnych dziedzin. Niestety życie mnie nauczyło, że brak prawnika, to BARDZO kosztowny brak. Jednocześnie wszystkich mam z polecenia, i nie wszyscy są z mojego miasta, co ma znaczący wpływ na koszt usług.

    Rex

    4 maja 11 12:34

  39. Mnie wystarcza jedna kancelaria radców prawnych i jeden adwokat. Podejrzewam że sami radcy wystarczyliby, ale niech tam.

    admin

    4 maja 11 14:31

  40. Musisz jednak pamiętać, że zakres tematyczny spraw masz dosyć ograniczony. Oczekujesz tylko sprawnego prowadzenia postępowań sądowych i to też dość jednowymiarowych – sprawy o zapłatę stosunkowo niespornych należności. Wielu przedsiębiorców potrzebuje kancelarii biegłych w prawie spółek handlowych, nieruchomości, podatkach, prawie pracy czy zamówieniach publicznych. Jedna osoba nie jest w stanie być na bieżąco we wszystkich tych dziedzinach, więc albo zatrudnia się dużą kancelarię zatrudniającą prawników ogarniających wszystkie te obszary, albo ma się specjalistów od poszczególnych zagadnień.

    Pjaj

    4 maja 11 15:10

  41. Pani Katarzyno, niestety doszedłem do tego dopiero po bolesnej nauczce 🙂

    Życie uczy również tego, że prawnik, prawnikowi nierówny. Dlatego wolę zapłacić więcej temu, który specjalizuje się z interesującym mnie zakresie, niż zlecić sprawę takiemu, który ma niższą stawkę, ale za to dość ogólne pojęcie w interesującej mnie materii.

    Rex

    4 maja 11 12:45

  42. @ Rex

    Zgadzam się z Katarzyną – naprawdę cieszy, że tacy ludzie jak Pan się pojawiają. Niestety wciąż nie jest to norma. Natomiast jeśli chodzi o prawników z innych miast – dzisiejsza technika pracy na odległość w zasadzie znacząco usuwa ograniczenia wynikające z odległości. Oczywiście nic nie zastąpi osobistego spotkania raz na jakiś czas, ale bieżącą pracę w zasadzie można wykonywać wyłącznie via mail, fax czy telefon.

    Pjaj

    4 maja 11 13:00

  43. @Rex – pozostaje Panu tylko przejrzeć nasze blogi i dopisać kilku mecenasów do swojej listy.

    Odnośnie traktowania porady prawnej jako usługi – często niestety zdarza mi się słyszeć „zapłacę Pani, jak Pani sprawę wygra”, albo „przecież myśmy tylko rozmawiali i tyle to kosztuje”.
    Edukacja, Edukacja i jeszcze raz edukacja społeczeństwa

    Katarzyna

    4 maja 11 15:55

  44. @Pjaj: pracę można wykonywać zdalnie i tak robi jeden z moich panów mecenasów. Spotykamy się jednak za każdym razem gdy zlecam jego kancelarii nowy temat, celem przedyskutowania wszelkich szczegółów sprawy. Wszelkie dokumenty przekazuję zaś w formie skanów mailem – szybko i skutecznie – a kolejne kroki procesowe lub proceduralne konsultujemy telefonicznie.

    @Katarzyna, @Kalina, @Pjaj: według mnie, podstawowa przyczyna w złym podejściu ludzi do prawników tkwi w starym poglądzie jacy to prawnicy są drodzy, niedostępni itd. Tymczasem świadczone przez nich usługi powinny podlegać i podlegają coraz bardziej prawu popytu i podaży. No i na całe szczęście usługi prawne zaczynają być traktowane jak każde inne usługi, np. usługi informatyczne.

    Rex

    4 maja 11 15:06

  45. @Katarzyna – ponieważ ingorantia iuris nocet, przeglądam Państwa blogi z uwagą i staram się porządkować swój stan wiedzy, chociażby po to aby wiedzieć o czym i jak rozmawiać z prawnikami 🙂

    Co do usługowego charakteru porad prawnych: jeżeli świadczy się usługę doradztwa lub porady prawnej, to klient płaci właśnie za tzw. „rozmowę”. Jeżeli jednak klient zleca prawnikowi/kancelarii prowadzenia sprawy, to od stron zależy jak się umówią w kwestii płatności.

    Według mnie najlepszym jest system wynagradzania za wyniki – tak też za usługi prawne – zastępstwo. Oczywiście nie dotyczy to samego doradztwa bez prowadzenia sprawy.

    Sam kiedyś popełniłem błąd niedoprecyzowania warunków zlecenia, i mimo, że samo zlecenie sprawy kancelarii kosztowało mnie kilkanaście tysięcy złotych, to oprócz tego kancelaria wystawiła mi FV na 1500 + VAT za dojazd 120km do innego miasta na rozprawę. Nadmienię tylko, że mecenasowie pojechali na rozprawę i z powrotem ze mną – moim autem i w pełni na mój koszt 🙂
    A w warunkach ustalonych telefonicznie i mailowo było jasno określone, że kancelaria wystawi mi FV na 2000 + VAT i w przypadku wygrania sporu 10% wartości uzyskanego odszkodowania.
    Wystawili FV za jedno, za drugie i jeszcze za dojazd, czego w umowie nie było.

    Dlaczego jestem za systemem wynagradzania od wyników? Ponieważ po prostu tak jest uczciwie. Jeżeli ktoś jest dobrym specjalista w danej dziedzinie, to jest w stanie określić sprawę i jej możliwości rozwojowe. Wtedy nie ma problemu z wynagrodzeniem uzależnionym od wyników. Jeżeli nie jest, to chętnie sprawę weźmie, ale dla klienta różnie ona może się skończyć. W takim przypadku prawnik nie powinien się za taką sprawę brać.

    Wiem o czym piszę – w ten sposób znajomy prezes spółki zasięgając „pomocy prawnej” kancelarii w sfinalizowaniu kontraktu „uwalił” kontrakt na 922.000 EUR.
    Na koniec kancelaria wykpiła się od odpowiedzialności i jeszcze wystawiła FV.

    Edukacja jest więc konieczna, ale w każdym zakresie, bowiem świadczenie usług np. prawnych w oderwaniu od realiów konkretnej sprawy czy uwarunkowań jest bezsensem.

    Zgadzam się, że przy dużych tematach, tak jak w mojej branży, można stosować kamienie milowe i rozliczać wykonaną pracę etapami, ale wg. mnie nigdy w oderwaniu od tej pracy.

    Rex

    4 maja 11 16:24

  46. Osobiście uważam, że w przypadku spraw jednorazowych (nie w ramach stałej obsługi prawnej) najlepszym rozwiązaniem jest stawka godzinowa – płaci się wyłącznie za pracę prawnika w oparciu o przedstawione przez niego zestawienie. Oczywiście zestawienie często podlega negocjacjom, jeśli klient uważa, że na daną czynność poświęcono zbyt dużo czasu. Swoją drogą doświadczenie uczy, że godziny są często obcinane, a nigdy nie dopisywane, więc klient nie musi się obawiać nadużyć w tym temacie. Uzależnienie wynagrodzenia od wyniku moim zdaniem może dotyczyć jednak niewielkiej kategorii spraw o sporym ryzyku ale i sporych potencjalnie zarobkach. Wówczas prawnik jest w stanie zaryzykować całkowitą utratę zarobku w zamian za perspektywę wynagrodzenia dużo wyższego niż w przypadku standardowego rozliczenia.

    Pjaj

    4 maja 11 17:23

  47. Wynagradzanie za wynik sprowadza się do dzielenia z klientem ryzyka za jego decyzje – i OK, może tak być. Jednak dla niektórych klientów „wygrana” oznacza nie tylko prawomocny korzystny dla nich wyroku, lecz również rzeczywistą realizację roszczenia (najczęściej zapłata)/ściagnięcie kosztów. A to już ociera się o podział ryzyka wypłacalności dłużnika, na co nie mamy zupełnie wpływu. Można się tak umówić, ale wówczas warto zaprzyjaźnić się z jakimś skutecznym windykatorem 🙂

    Swego czasu wydawało mi się, że klienci będą zawodoleni, gdy zaproponuje im się – w dużej części – rozliczenie za wynik sprawy. Tymczasem wzbudzało to raczej podejrzenia, że coś jest nie tak – że niby za „stałe” wynagrodzenie nie będziemy się starać. Trochę pokrętne, wiem, do dzisiaj mnie to dziwi.

    Kalina

    4 maja 11 19:33

  48. No i trzeba zaznaczyć, że honorarium wyłącznie jako pactum de quota litis jest zakazane.

    Katarzyna

    4 maja 11 19:56

  49. Ano właśnie. Dlatego ja buduję relację w oparciu o dwa składniki 🙂

    Rex

    4 maja 11 20:46

  50. Oczywiście 🙂 Dlatego piszę o rozliczeniu za wynik „w części”.

    Kalina

    5 maja 11 08:02

  51. Myślę @Rex, że zapłata wyłącznie za efekt spowodowałaby iż prawnicy niechętnie podejmowaliby się prowadzenia spraw trudnych, niepewnych. Dlatego uważam że optymalnym rozwiązaniem w przypadku np. zastępstwa procesowego jest zaliczka a reszta stawki po uzyskaniu tytułu wykonawczego.

    admin

    4 maja 11 16:46

  52. Ja myślę, że wszystko jest kwestią umowną. Przy małych i niskokosztowych zleceniach płacę 100% po zakończeniu sprawy. Przy większych po pierwszym terminie płacę część, a resztę po zakończeniu całej sprawy. Robię tak, gdyż uważam, że kancelaria to biznes jak każdy i jako profesjonaliści są w stanie minimalizować ryzyko i maksymalizować zysk/wygraną. Poza tym w biznes wpisane jest ryzyko, więc skoro ja ponoszę ryzyko (czasami bardzo duże) prowadząc swój biznes, to kancelaria ma go nie ponosić prowadząc swój?

    Poza tym, podkreślę jeszcze raz – to jest kwestia umowy.

    Rex

    4 maja 11 17:29

  53. „wtyczka, o której pisałam pozwala na regulowanie czy linki piszących komentarze są dofollow czy nofollow.”

    Linki dofollow w komentarzach mogą przyciągnąć (i przyciągną ani chybi) spamerów którzy poprzez link w nick-u, dodając (bezwartościowe) komentarze, będą pozycjonować na potęgę swoje strony, często niezwiązane z tematyką bloga. Dlatego nie zdecydowałbym się na tę opcję u siebie.

    Dlatego mam nofollow w komentarzach a dofollow we wpisach i w panelu bocznym – jest to domyślne ustawienie chyba wszystkich (większości) skryptów oraz darmowych platform blogowych.

    admin

    4 maja 11 16:33

  54. dlatego trzeba mieć dobre zabezpieczenie antyspamowe 😉

    Katarzyna

    4 maja 11 18:22

  55. Wtyczka antyspamowa Akismet sprawdza się dość dobrze a spamów dodawanych ręcznie nie powinno być wiele z racji właśnie linków nofollow.

    admin

    4 maja 11 18:25

  56. Link nofollow zawiera tzw atrybut nofollow czyli np. „rel=’external nofollow'” Gdyby był bez tego atrybutu to byłby dofollow a więc taki za którym podążają boty i pozycjonującym stronę do której linkuje.

    admin

    4 maja 11 16:58

  57. P.S. Dodam jeszcze że jak chodzi o tego bloga to liczę na ok. 20.000 użytkowników dziennie tak do końca roku więc na strony Komentujących powinno być przekierowywane sporo ruchu z bloga – poprzez linki w nickach.

    admin

    4 maja 11 18:18

Skomentuj