Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Dobry zwyczaj, nie pożyczaj. Ty komuś.

komentarzy 6

W zasadzie to w załączonym niżej e-mailu nie ma nic szczególnego, jest to jednak przykład dość typowego „cyrku”, „katorgi” jakiej doświadczają prywatni pożyczkodawcy którzy zdecydowali się pomóc komuś znajomemu. Przytaczam ten e-mail po to aby zniechęcić, tak, zniechęcić Was do pomagania innym poprzez udzielenie pożyczki.

Zwracam się do Państwa z zapytaniem, czy będzie możliwe skorzystanie z Państwa usług w poniżej opisanej sytuacji i oraz jak oceniają Państwo wstępnie szanse na odzyskanie pożyczki. Jako osoba prywatna pożyczyłam znajomemu łącznie 14 000 zł. Obydwie pożyczki (10 000 zł i 4 000 zł) są potwierdzone umowami, a otrzymanie pieniędzy przez pożyczkobiorcę pokwitowane. Z dodatkowych dokumentów mam do jednej z przeterminowanych pożyczek potwierdzenie wykonania przelewu na konto pożyczkobiorcy, oraz wezwanie do jej zapłaty (nadanie listu poleconego). Obydwoje jesteśmy mieszkancami województwa podlaskiego – mieszkam w Łapach, a znajomy – pozyczkobiorca w Choroszczy.

Ale powinnam zacząć od początku. Pożyczyłam znajomemu pieniądze w ubiegłym miesiącu- były to dwie pożyczki.
-Pierwsza pożyczka to była kwota 10 000 zł. Przy pożyczce została spisana umowa w dwóch egzemplarzach (w dn. 07.03.2011), w której określono też termin spłaty do 01.05.2011. Spłata miała wynosić dokładnie tyle, ile pożyczka- 10 000 zł (czyli bez żadnego wynagrodzenia- odsetek dla mnie). W umowie, sporządzonej przeze mnie po jednym egzemplarzu dla kazdej ze stron, napisałam że kwotę znajomy otrzyma przelewem. Jednak jak się spotkaliśmy, to znajomemu bardzo zależało na czasie i dlatego w dniu podpisania umowy wypłaciłam z konta 1 000 zł (z bankomatu) i 8 000 zł (z banku) i po dołożeniu 1 000 zł „z portfela”, całość przekazałam znajomemu (10 000 zł) do „ręki”. Otrzymaną gotówkę znajomy pokwitował (podpisał oświadczenie, że w dniu 07.03.2011 otrzymał pieniądze i zobowiązuje się do zwrotu zgodnie z umową pożyczki). Nie było przy tym żadnych świadków.
– Druga pożyczka to była kwota 4 000 zł. Okazało się, że mój znajomy ze względu na pewne opóźnienia od kontrahenta, potrzebował pilnie tą dodatkową kwotę na kilka dni (o czym dowiedziałam się drugiego dnia po pożyczeniu mu pierwszej kwoty). Zgodziłam się i sporządziliśmy drugą umowę pożyczki (dnia 08.03.2011r.) z terminem spłaty do 17.03.2011 r. W umowie zaznaczono że pieniądze przekazno przelewem i dnia następnego, tj. 09.03.2011r. znajomy podpisał oświadczenie, że otrzymal pieniądze na konto. Tak jak przy pierwszej umowie, kwota ma być zwrócona mi bez odsetek. Termin spłaty drugiej pożyczki minął 17.03.2011. W środę, t.j. 16.03.2011, wieczorem zadzwoniłam do znajomego z pytaniem czy wysłał mi pieniądze. Powiedział mi, że pieniądze wysłał przelewem w środę, tj. 16.03.2011, popołudniu, więc w czwartek, tj. 17.03.2011 r., powinnam je otrzymać- najpóźniej popołudniem. W piątek rano sprawdziłam konto i niestety, nie było wpłaty. Po zadzwonieniu do znajomego, powiedział że to sprawdzi i że oddzwoni. Popołudniu powiedział mi (podczas rozmowy telefonicznej), że zrobił błąd w numerze mojego konta i stąd nie otrzymałam pieniędzy. Ale powiedział, że w poniedziałek pieniądze wrócą do niego i zrobi przelew. Nie byłam przekonana do jego tłumaczenia i było to zwodzenia mnie, ale nie miałam wówczas innej możliwości niż poczekać. W poniedziałek, t.j. 21.03.2011, popołudniu dzwoniłam do niego i potwierdził, że zrobił przelew. We wtorek wyjechałam służbowo do Niemiec i w czwartek popołudniu wróciłam i sprawdziłam konto – nadal nie miałam pieniędzy. Od czwartku, t.j. 24.03.2011, znajomy nie odbierał moich telefonów ani nie odpowiadał na smsy. Od naszego wspólnego znajomego usłyszałam, że prawdopodobnie od kilku osób pożyczył on pieniądze i nikt z nim nie ma kontaktu. W dniu 26. 03.2011 r. wysłałam na jego adres zameldowania (i zamieszkania) listem poleconym wezwanie do zapłaty przeterminowanej pożyczki (4000 zł), z nowym terminem jej oddania (przelewem) do 31.03.2011. W wezwaniu zaznaczyłam, że brak zwrotu będzie skutkował pozwaniem do sądu.
Nastepnego dnia w niedzielę- 27,03.2011- spróbowałam pojechać do niego do domu i spróbowac tak się z nim skontaktować. Udało mi się go zastać (dzrwi otworzyłam jego matka i po chwili on wyszedł na podwórko). Powiedziała, że przez kilka dni był na wyjeździe i nie miała z sobą telefonu. Dalej twierdził że wysłał mi pieniądze i że w poniedziałek będę miała je na koncie. Powiedziałam mu że nie wierzę w jego tłumaczenia i ma oddać mi zaległe pieniądze (powiedziałam tez, że ta druga pożyczka musi być zapłacona na czas gdyż w maju mam wiele płatności- o czym go informowałam jak pożyczałam mu pieniądze). On jeszcze raz potwierdził, ze pieniadze będę miała na koncie w poniedziałek. Powiedziałam, że jesli nie będzie pieniędzy w poniedziałek na koncie, to we wtorek ma oddać mi osobiście. Podał mi tez drugi numer telefonu komórkowego, pod którym miał być dostępny. Potwierdził tez że na pewno odda mi pieniądze, bo otrzyma pieniądze z jakiejś transakcji zagranicznej, która miała być sfinalizowana o połowy kwietnia. Nie wspomniałam mu że wysłałam mu wezwanie do zapłaty.
Popołudniu zadzwoniłam do niego i on odebrał telefon- poprosiłam go o wysłanie mi potwierdzenia wykonanego przelewu (chociaż nie uwierzyłam że zrobił jakikolwiek przelew). Następnego dnia nie odbierał już telefonów, zadnego, a nie nie mam z nim żadnego kontaktu. Próbowałam dowiedzieć się od znajomych czy nie mają z nim kontaktu, to znów usłyszałam że on ma chyba powazne kłopoty (nie powiedziałam znajomym w z jakiego powodu szukam kolegi).
Mam przeterminowaną jedną wierzytelność znajomego, ale wszystko wskazuje, że on nie zwróci żadnej pożyczki lub będzie odwlekał w czasie. Stąd moje zapytanie do Państwa. Chociaż do terminu spłaty drugiej pożyczki jest jeszcze czas (do 01.05.2011r.), ale zważywszy na obecne zachowanie znajomego (brak kontaktu), mogę mieć duży problem z odzyskaniem polubownym moich pieniędzy i wolę możliwie wcześnie i z pomocą profesjonalistów przygotować się i podjąć odpowiednie działania. Jeżeli chodzi o wypłacalnosć znajomego, to prowadzi on jednoosobową działalność gospodarczą jako osoba fizyczna, ale nie znam szczegółów. Sama nie wiem czemu tak łatwo pożyczyłam mu te pieniądze- uwierzyłam, że ma powazne ale tylko chwilowe kłopoty i potrzebuje na trochę pieniędzy…. ale to teraz nie wazne.

Proszę o odpowiedź na mojego maila- czy w ogóle widzą Państwo jakąś szanse na odzyskanie długu i ewentualnie jakie kroki mogę podjąć,.

No ku…wa nie pożyczajcie nikomu kasy!!! Ja wiem że jako windykator, działam niniejszym wbrew swoim branżowym interesom, ale mam to gdzieś. Od pożyczania są banki tudzież parabanki.  No, chyba że zabezpieczysz spłatę pożyczki na hipotece nieruchomości pożyczkobiorcy. A nie tak, bez żadnego zabezpieczenia – ten dłużnik zapewne ma w ch…j długów już i to nie byle jakich bo skoro działalność gospodarczą prowadzi to pewnie ma już zaległości względem ZUS i podatkowe. Te zaś korzystają z pierwszeństwa w zaspokajaniu w egzekucji.

11/04/2011

kategoria: pożyczki prywatne

Komentarze do 'Dobry zwyczaj, nie pożyczaj. Ty komuś.'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Dobry zwyczaj, nie pożyczaj. Ty komuś.'.

  1. Wszystko jest dla ludzi, pożyczki również. Jak obracasz się wyłącznie wśród dłużników, to nic dziwnego, że możesz mieć spaczony obraz. Jakbym się obracał wśród prostytutek, to też pewnie potem nie uwierzyłbym żadnej kobiecie. Prawda jest taka, że należy realnie oceniać czyjeś możliwości, ja na przykład mam znajomych, którym pożyczyłbym te kilkanaście tysięcy (przecież to nie jest aż taki majątek) bo wiem, że nie są bankrutami. Oczywiście nie „na gębę”, ale to już inna sprawa.

    Lech

    11 Kwi 11 11:16

  2. Lech, a skąd możesz wiedzieć czy nie są bankrutami? Czytasz ich wyciągi z konta? Daj spokój. Mam znajomego, o którym też by nikt nie powiedział, że jest bankrutem. Facet prowadził jedną firmę i myślał o otwieraniu drugiej, jeździł Audi za 200 tysięcy i miał piękne mieszkanie; drogie ciuchy, zawsze lubił się pokazać na imprezie (drogie prezenty), obwieszony złotem. Owszem, zarabiał jakieś pieniądze, ale popadł w kłopoty i co się okazało – mieszkanie było wynajęte (on je tylko urządził), auto w leasingu a firma zalegała w ZUS i US na pokaźne kwoty. Minęły 4 miesiące i facet nie ma ani apartamentu, ani auta za 200 tysięcy, złoto też sprzedał a na imprezy już nie chadza żeby się pokazać tylko ew żeby odnowić znajomości z tymi, których olał kiedy sodówka uderzyła mu do głowy. No i co. Też bardzo dobry znajomy, wszystkim dookoła się wydawało, że śpi na forsie. A bankrut.

    KamilR

    11 Kwi 11 20:10

  3. Podpisuję się wszystkimi czterema kończynami. Sama dostałam nauczkę. Pożyczyłam koleżąnce z innego miasta 10 lat temu 1000 zł.Nigdy mi ich nie oddała. Potem kontakt się urwał..Zmieniła adres, telefon. Przypadkowo spotkałysmy się niedawno. Była baardzo miła, gościła mnie nawet u siebie mówiła, że tak jej głupio, że mi nie oddała tych 1000 zł – ale dalej nie odddawała.A potem…któregoś dnia zapytała czy bym jej nie mogła pożyczyć pieniędzy! Przypomniałam o długu, widać było że nie w smak jej to i od tej pory znowu zaczęła mnie unikać. Na dodatek nie zwróciła nawet 150 zł, które jej z wahaniem ale zostawiłam na odebranie i wysłanie mi czegoś od miejscowej krawcowej która nie zdążyła zrobić przed moim wyjazdem. Teraz już nie mam ani pieniędzy ani koleżanki ( nie odbiera telefonów). Na stary dług mam przelew, ale umowy nie- a zresztą i tak przedawnione a te 150 zł oczywiście na gębę i nawet świadków nie ma. No chyba jakby zażądać zwrotu przez telefon i nagrać rozmowę.., ale czy to będzie uznane za dowód?

    Ela

    1 maja 11 16:18

  4. Jak z tytułu przelewu wynika że to pożyczka i jeszcze nie minęło 10 lat, to można by pisemnie wypowiedzieć umowę pożyczki i wezwać ja przedsądowo do zapłaty o następnie wnieść pozew. Co do nagranej rozmowy telefonicznej to nie wiem, zależy chyba od uznania sądu.

    admin

    1 maja 11 16:26

  5. Niestety.. pożyczka była w 1999 r, aw tytule przelewu jest „wiadomo” bo to jest a raczej chyba była tzw. dobra koleżanka…przerąbane. Dobry zwyczaj nie pożyczaj.

    Ela

    1 maja 11 16:33

  6. Słowo „wiadomo” może oznaczać zarówno udzielenie pożyczki jak też i jej zwrot…

    admin

    1 maja 11 17:08

Skomentuj