Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Gugli się bardziej boją niż KRD a ja za mało biegam

1 komentarz

Kolejny dłużnik po bezskutecznym komorniczym postępowaniu egzekucyjnym zadzwonił z prośbą abyśmy usunęli go z internetu jako dłużnika i że będzie płacił dług. Tym razem nie trzeba było wiele czasu, zadzwonił wkrótce po otrzymaniu informacji o tym że figuruje na internetowej giełdzie wierzytelności. To już może i dziesiąty przypadek kiedy wpis w internecie działa. W przypadku KRD tego typu reakcji po wpisie jest znacznie mniej w przypadku takich trudnych dłużników.

No i dłużnik poprosił o usunięcie go z internetu i że on będzie spłacał. Mówię mu że tak dobrze to nie ma, że niech spłaci to zniknie z internetu, tak to działa. Albo niech spłaca w ratach to jego zadłużenie będzie pomniejszane we wpisie. Ostatecznie jednak poszedłem nu na rękę o tyle, że dokona wpłaty pierwszej raty i ja go usunę z internetu ale jeśli spóźni się z wpłatą każdej kolejnej raty (według ustaleń pisemnych jakie dokonamy) to znów go umieszczę w internecie i już nie usunę dopóki nie spłaci całości.

Nie jestem zadowolony z siebie – z tych ustępstw , zbyt miękki się staję. Może powinienem więcej biegać, staję się później bardziej asertywnym na resztę dnia.

27/02/2011

kategoria: rejestry długów

1 komentarz do 'Gugli się bardziej boją niż KRD a ja za mało biegam'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Gugli się bardziej boją niż KRD a ja za mało biegam'.

  1. Bo i do googli więcej osób zagląda, niż do KRD 🙂

    kolega po fachu

    27 Lut 11 06:27

Skomentuj