Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Kredyt dla sumiennego przełożonego

1 komentarz

Taka historia:

W nawiązaniu do naszej dzisiejszej rozmowy poniżej opis mojego przypadku. Ponad 3 lata temu dla kolegi w potrzebie na swoje nazwisko zaciągnąłem dwa kredyty o łącznej kwocie 29 796 zł. Po kilku miesiącach kredyty te były zamienione na inne ponieważ nie byłem w stanie spłacać wysokich rat. Wiedziałem, że kolega ma przejściowe problemy finansowe, ale był zawsze człowiekiem sumiennym, uczciwym i zawsze wywiązywał się ze swoich zobowiązań więc nie miałem podstaw do tego, żeby nie wierzyć jego zapewnieniom, że dług w krótkim czasie (max 3-ch miesięcy według jego zapewnień) zostanie zwrócony. Stało się inaczej. Jak się dowiedziałem później jego długi wobec banków, (długi spowodowane przez hazard!) były ogromne i nie był w stanie spłacać rat kredytów własnych ani też tych zaciągniętych przeze mnie dla niego.

Kolega jest współwłaścicielem mieszkania M-3, ~…m2, w którym aktualnie zamieszkuje wraz z rodziną: żoną i trójką dzieci (pełnoletnie: ,,,. … i … lata, uczące się) oraz współwłaścicielem mieszkania M-3 ~…m2, (mieszkanie w części nie wiem dokładnie jakiej) odziedziczone po zmarłym ojcu, aktualnie w mieszkaniu zamieszkuje matka w/w). Na większe mieszkanie jego szwagier (również dla niego!) zaciągnął kredyt hipoteczny, aktualnie w wysokości około połowy wartości tego mieszkania. Kolega ma również kilkanaście wyroków (może postępowań, dokładnie tego nie wiem) komorniczych z powodu nie spłacania kredytów. Zajęcia komornicze na dzień dzisiejszy nie dotyczą jednak tych mieszkań (jedno – prawdopodobnie ze względu na hipotekę bankową), lecz wyłącznie jego pensji. Swoją wypłatę jednak zabezpieczył on w ten sposób, że sądownie uzyskał zasądzenie alimentów na dzieci i żonę (pracującą, z dobrymi dochodami), no i oczywiście zgodnie z prawem musi mieć minimum, które otrzymuje co miesiąc. Wielokrotnie próbowałem wyegzekwować dług i wielokrotnie rozmawiałem z dłużnikiem. W rozmowach ze mną nie kwestionował zobowiązań wobec mnie, ale twierdził, że nie ma pieniędzy, żeby spłacać mojego zadłużenia. Nie chciał również pisemnie potwierdzić istniejącego stanu. Rozmawiałem również z nim i jego małżonką jakiś czas temu sugerując sprzedaż mieszkania i zwrot pieniędzy, bezskutecznie. Wiem, że na dzień dzisiejszy czują się bezkarni i uważają, że nikt nie jest w stanie odebrać im tych mieszkań  (nawet sądownie) więc reakcje na jakiekolwiek prośby, groźby i urzędowe pisma (otrzymali pismo z firmy windykacyjnej) są żadne z ich strony.

Aktualnie sytuacja wygląda tak, że oddałem tą sprawę do firmy windykacyjnej z Rzeszowa z której działań nie jestem zadowolony ponieważ na początku zapewniali mnie o szybkiej windykacji (około trzy miesiące), a trwa to już około pół roku bez jakiegoś postępu.  Udało mi się uzyskać pisemne oświadczenia dłużnika o przejęciu w/w pieniędzy oraz uznanie tego długu. Mimo to po prawie pół roku firma tylko wysłała pismo z wezwaniem do zapłaty i propozycją ugody (oczywiście nie uzyskując żadnej reakcji dłużnika). Ostatnio, po kolejnej mojej interwencji telefonicznej, przygotowują dokumenty do sądu z tym, że prawniczka zajmująca się tą sprawą nie wiedziała dokładnie jakie ma dokumenty ode mnie i jaki dokument przygotować.

Moje pytania są następujące:

– czy bylibyście Państwo zainteresowani poprowadzeniem tej sprawy (czy w ogóle jest sens próbować!), jeśli tak

– czy mogę zrezygnować z obecnej firmy i w jaki sposób (oczywiście prześlę podpisane przeze mnie upoważnienie)

– czy na tym etapie jest możliwa sprzedaż długu, jeśli tak czy bylibyście Państwo

zainteresowani kupnem

– czy możliwe jest potraktowanie tej sprawy jako wyłudzenie, ponieważ znając swoją sytuację dłużnik musiał zdawać sobie sprawę z tego, że nie odda pieniędzy

– dłużnik w czasie powstania tej sytuacji był moim przełożonym, czy możliwe jest potraktowanie tego jako nadużycie wobec mnie ( próbował nakłonić również do zaciągnięcia dla niego kredytu innego podwładnego)

Dwa ostatnie pytania wynikają nie z chęci zemsty i posłania dłużnika do więzienia, lecz może zagrożenie inną karą skłoniłoby go do spłaty długu.

Bardzo proszę również o podanie kosztów  związanych z poprowadzeniem tej sprawy. Nadmieniam, że bardzo istotne jest dla mnie, żeby wszystkie płatności były regulowane po windykacji długu, ponieważ z w/w powodów moja sytuacja finansowa jest dramatyczna.

No co tu dużo pisać, trzeba być asertywnym i czujnym. Już chyba kiedyś pisałem na tym blogu, że pozory mylą. Kiedyś jeden mój kolega wypowiedział taką „sentencję” – „Im ktoś milszy i sprawia jak najlepsze wrażenie, tym bardziej może Cie wypier..ić”. Coś w tym jest. No wywiązywał się ze swoich zobowiązań, był sumienny, ale gdzie? No w pracy, aby zapunktować przed z kolei swoim przełożonym, aby trzymać w kupie team, itp. ! Wiesz, ilu np. prezesów ma drugie, mroczne życie, twarz…

18/02/2011

kategoria: praca

1 komentarz do 'Kredyt dla sumiennego przełożonego'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Kredyt dla sumiennego przełożonego'.

  1. Zlicytować oszustowi mieszkanie. Troche to potrwa, ale sukces murowany 😉

    PogromcaWspolnot

    19 Lut 11 09:44

Skomentuj