Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Wynajem; pani Maria i łysi kolesie

komentarze 3

Taki mail:

Chcialbym przedstawic na poczatku swoja sprawe i spytac sie czy Panstwo by mi pomogli. Szukalem w tamtym roku lokalu wraz ze znajomym  na warsztat on na serwis motocyklowy ja na tapicerke. objechalismy duzo roznych ofert ale nic… i nagle pojawil sie lokal na trakcie lubelskim zadzwonilismy pod numer ktory wisial na bramie odrazu odezwala sie pani maria ktora nas oprowadzila po terenie warsztatu i samym lokalu ktory byl do wynajecia. Lokal byl ogolnie do remontu ale cena byla w porzadku i musielismy w koncu sie na cos zdecydowac. chcielismy wziasc ten lokal co wynikalo z rozmowy z pania ktora sie przedstawila jako wlascicielka. pani maria od razu chciala jakas zaliczke w formie kaucji ktora wynosila 3 miesieczny czynsz. my nie chcielismy stracic okazji i pojechalismy po pieniadze. najpierw zaplacilismy po 1000 (czyli razem 2000) co zostalo pokwitowane na  kartce. Uzgodnilismy od razu zeby pani przygotowala dokumenty wlasnosciowe i wstepna umowe. pani maria zapewniala rowniez zwrot kaucji, podlaczenie pradu skonczenie remontu lokalu itd.

Na drugi dzien doplacilismy reszte tej kaucji( 4000 tys zl). pani maria wydawala sie w porzadku. Minelo pare dni a bylismy tylko w kontakcie telefonicznym zeby sie umowic na podpisanie umowy i pokazanie nam dokumentow wlasnosci. pani maria zaczela zwlekac z dokumentami wlasnosciowymi pytala sie czy jej niewierzymy… to zaczelismy sie cos domyslac ze pewnie cos nie tak z tym lokalem. waldek dowiedzial sie od jakiegos znajomego policjanta ktory przegladal akta zwiazane z ta dzialka, ze z tym lokalem to niewiadomo kto jest wlascicielem. mielismy zle przeczucie. jakas sasiadka rozmawiala z waldkiem i tez mowila na ta Marie ze to nie jej ze to oszustka itd. ktoregos dnia doszlo w koncu do spotkania z babka pokazala nam jakis akt notarialny ktory niby upowazania ja dzialac w imieniu syna. a syn jest niby tym spadkobierca. ja poprosilem babke zeby nam wypisala kwitek ze zaplacilismy po 3000 tys kaucji ( jest to przekreslone tzn napisane na kwocie 2000, 6000. zeby nie bylo jakiegos przekretu nagralem rozmowe na komorce. pani maria przyjechala wogole z jakimis lysymi kolesiami i już wiedzielismy ze lepiej tego lokalu nie brac. powiedzielismy ze musimy sie zastanowic nad umowa i ze damy znac jesli sie zdecydujemy. nie chcielismy podpisac umowy bo jak ma nam ktos przyjsc po paru miesiacach i powiedziec dowidzenia ze to niej jej lokal to lepiej sie tam nie wprowadzac. po paru dniach zadzwonilem do pani mari ze nie bierzemy lokalu a ona stwierdzila ze kaucja w tym przypadku nalezy sie jej. Takie jest prawo biznesu i ze ona wziela te pieniadze jako zaliczke w razie czego jak nie wezmiemy tego lokalu. potem mowila ze mozemy sie jednak dogadac ze jak znajde kogos na ten lokal to nam odda albo jak ona kogos znajdzie to tez nam odda. a pozniej juz wogole nie odbierala telefonu ani ode mnie ani od znajomego… I dotej pory nieodzyskalismy pieniedzy, to bylo ok. rok temu mamy wszystkie dokumenty. Prosze napisac czy Panstwo zajeli by sie ro sprawa i jak by wyglądała nasza wspolpraca. tzn jakie koszty.

Może łysi kolesie są na zawołanie do odstraszania klientów którzy już kaucję wpłacili… I tak właśnie babka zarabia sobie na tych co się nie zdecydowali, ciekawe ilu już takich było. „Niezły” pomysł na biznes.

10/02/2011

kategoria: najem

Komentarze do 'Wynajem; pani Maria i łysi kolesie'

Subscribe to comments with RSS

  1. bierzesz ? czy odpuszczasz łysych ? :]

    melepele

    10 Lut 11 18:51

  2. Nie borę, ale nie chodzi o łysych. Pewnie w 1/5 spraw jakie prowadzę są jacyś „łysi” przynajmniej w tle.

    admin

    10 Lut 11 19:54

  3. Frycowe uiszczone. Moze sie czegos naucza…

    PogromcaWspolnot

    11 Lut 11 00:04

Skomentuj