Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Jak straciłem kolegę. No nie, nie kolegę. Znajomego.

komentarzy 12

Z nudów kiedyś wpisywałem w Google imiona i nazwiska znajomych, kto tylko przyszedł mi do głowy. I po wpisaniu któregoś z kolei patrzę, a ten jako dłużnik w internecie figuruje, z opisem że dług z wyrokiem i komorniczą egzekucją bez efektu. Miejscowość zamieszkania ta sama. Zadzwoniłem i upewniłem się że to on co do rocznika (później jeszcze co do innych danych, faktów).  A ja kiedyś byłem z osobą towarzyszącą u niego w górach w daczy i tam go po raz pierwszy widziałem a potem kiedyś jeszcze raz w barze przez przypadek, trochę pogadaliśmy, grzecznościowo. No i kupiłem ten dług za 50% ceny i komornik na mój wniosek zajął się jego tym domkiem w górach. Nie trzeba było licytować, ten dłużnik – znajomy sam zapłacił. Potem obsmarowywali mnie, że „świnia” jestem. A ja tylko dwa razy w życiu widziałem go a na tej imprezie to składałem się razem z innymi na żarcie i picie. Ciekawe jakby on / oni znaleźli się w takiej sytuacji – poczuli nosem 40 tysięcy do zarobienia na długu. Poszukaj i Ty.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

20/01/2011

Komentarze do 'Jak straciłem kolegę. No nie, nie kolegę. Znajomego.'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Jak straciłem kolegę. No nie, nie kolegę. Znajomego.'.

  1. Trzeba bylo kupic dlug na jakas swoja zaufana osobe, mialbys i znajomego, i pieniadze, i nie zostalbys obsmarowany 🙂

    kolega po fachu

    20 Sty 11 08:27

  2. Ja mam to gdzieś. Tak samo może się zdarzyć, że ktoś zleci mi windykację od kogoś kto był moim klientem. Facet miał dług, komuś nie oddawał pieniędzy chociaz jak widac mógłby, ktoś przez niego mógł nie miec na przysłowiowy chleb. Jakoś nikt z tych znajomych naszych nie powiedział ze to on jest świnia a taki jest fakt.

    admin

    20 Sty 11 09:15

  3. Jestem pewny,że każdy z tych osób które Cię „obsmarowały” zrobiłaby to samo będąc na Twoim m-scu!
    Widzą Ciebie jako „złego” zapominając o zarodku całej tej historii! Absurd!

    savannah

    20 Sty 11 09:52

  4. Oczywiście że tak by zrobili. A najprędzej ci którzy najbardziej mieli mi to rzekomo za złe. Prawdopodobnie przede wszystkim zazdrościli mi.

    admin

    20 Sty 11 09:57

  5. P.S. Oczywiście nic mu nie ukradłem, nie wymusiłem, po prostu zgodnie z prawem odzyskałem dług który powinien zapłacić.

    admin

    20 Sty 11 09:58

  6. Nie mnie jednak zachowałeś się świńsko szukając długów po znajomych no kur… Co jak co, ale po co to robiłeś to nie wiem. Jak widać bardziej liczy się dla ciebie kasa niz znajomy. Taki powinien byc tytul tego wpisu. typowy polaczek z ciebie. a może jeszcze matke albo ojca poszukaj. jak ten z rosji chlopaczek co doniosl na swoich rodzicow… porazka

    O tak

    20 Sty 11 12:18

  7. No, ale porównanie… Typa unikającego zapłaty długów którego dwa razy w życiu widziałem z … rodzicami.

    admin

    20 Sty 11 12:30

  8. P.S. Napisałem, że z nudów ich wpisywałem. Nie szukałem ich jako dłużników.

    admin

    20 Sty 11 12:31

  9. Z tego co napisał kolega „admin” to nie był jego koleżka z którym „nie jedną gorzałę w życiu wypił” tylko człowiek którego spotkał „dwa” razy a to w-g mnie zasadnicza różnica…

    savannah

    20 Sty 11 12:56

  10. hmm…
    tematy/y [windykacyjne] powoli rozpoznaje. Stad moge zadawac wiele laicznych pytan – dla Was glupich. Dlug odkupiles od wierzyciela?

    miś

    20 Sty 11 20:08

  11. Dług kupiłem tak, od wierzyciela który nie mógł go odzyskać od tego dłużnika. Nie wiedział że ten nieuczciwy dłużnik tylko udaje że nic nie ma a o 100 km od miejsca zamieszkania ma domek. I ja ten dług kupiłem i odzyskałem.

    admin

    20 Sty 11 21:19

  12. dziękuję za odpowiedź 🙂

    miś

    21 Sty 11 19:42

Skomentuj