Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Ach, ci zakochani… 100 tys. bez pokwitowania…

komentarze 4

Taki mail z samego rana, przy kawie przeczytany:

Mam pytanie w sprawie odzyskania dlugu bez umowy, bo nie jestem pewna czy podejma sie panstwo tego zadania. Bylam w zwiazku z mezczyzna przez kilka lat w tym okresie postanowilismy otworzyc wspolny biznes pod warszawa, przez 4 lata zarabialam na wspolny biznes i w sumie oddalam mu na dzien dzisiajszy ponad 100 tys zl. Nigdy nie podpisalismy zadnej umowy ani nie zawarlismy zwiazku malzenskiego, On otworzyl sklep, w 2009, sklep ten jest teraz czescia sieci w polsce. Okolo roku temu rozstalismy sie. Przy rozstaniu postanowilismy ze bedzie mi oddawal zainwestowane pieniadze czesciami.

Najpierw caly czas sie pytal ile dokladnie jest mi winien pieniedzy, przez ok 6 miesiecy odciagalam z dokladna kwota, (mialam zapisane kwoty ktore dawalam mu w ciagu kilku lat). nasza korespondencja i jedyna dokumentacja to maile. (oraz takze wszelkiego rodzaju poufna dokumentacja miedzy nim a spolka franczyzodawca z przed otwarcia naszego sklepu ktora do mnie wysylal mailami zebym wiedziala co sie dzieje ze sklepem, problemami itd )…. w jednym z maili napisalam do niego ze podliczylam,,,,, i jest mi winiem „TYLE” (dla celow bezpieczenstwa nie podaje narazie kwoty dokladnej)), on pdpowiedzial „ok…. ma nadzije ze bylam sumienna w podliczeniach i zgadza sie z tym  ze jest i winien „tyle” i obowiazuje sie zaczynac splacac on stycznia 2011 (1000$ misiecznie), okolo listopada odezwal sie do mnie i powiedzial, ze jego czy nasz sklep nie zarabia i nie moze mi nic zaplacic,,,,, moze uda mu sie od lutego. Mam dosyc obszerna korespondencje z  nim z ktorej wynika, ze on mi wysylal moje zainwestowane pieniadze czessciami w ciagu tego roku……. Chcialabym od panstwa odpowiedz, czy podjeli by sie panstwo windykacji,

Z gory dziekuje

PS, pisze maila bo stwierdzilam ze jest to lepszy sposob na rozpoczecie korwspondencji w porownaniu do telefonu

Czyli mamy zdaje się 100 tysiaków przekazanych bez pokwitowania, bez umowy. Błąd – tego chyba nie trzeba wyjaśniać, dlaczego. Z drugiej strony są jednak maile jako dowody w sprawie. Jaka jest (jaka może być) ich wartość dowodowa w sprawie o zapłatę przed sądem – czy sąd weźmie takie dowody pod uwagę?  Trudno jednoznacznie określić. Może udałoby się w tym wypadku namówić dłużnika do napisania porządnego zobowiązania na kartce.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 1 Ocena średnia: 5]

18/01/2011

kategoria dowody

Komentarze do 'Ach, ci zakochani… 100 tys. bez pokwitowania…'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Ach, ci zakochani… 100 tys. bez pokwitowania…'.

  1. Jestem pełen podziwu – pierwsze i trzecie miejsce w google na słowo windykacja 🙂

    BTW: windykacje po tytule wykonawczym też prowadzisz na postawie cesji?

    kolega po fachu

    18 Sty 11 08:18

  2. Oj ale Ty jakąś inna firmę niż moja masz na myśli 😉 😉 😉

    Tylko cesja, niech żyje cesja…

    admin

    18 Sty 11 08:26

  3. „Oj ale Ty jakąś inna firmę niż moja masz na myśli”

    A to przepraszam 🙂

    „Tylko cesja, niech żyje cesja…”

    Czyli notariusz i nowa klauzula?

    kolega po fachu

    18 Sty 11 08:31

  4. Jak ma iść sprawa do komornika, to tak – poświadczenie u notariusza własnoręczności podpisu i po nowa klauzulę.

    admin

    18 Sty 11 08:38

Skomentuj