Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Chciałby zlecić windykację bez dokumentów

komentarze 4

Dzień dobry.

Dzień dobry.

Chciałbym zlecić windykację.

Jaka kwota jest do odzyskania i za co, z jakiego tytułu?

20 tysięcy złotych, z pożyczki.

No można by się tym zająć ma Pan już wyrok czy póki co umowa pożyczki bez wyroku?

No problem w tym że nie mam żadnych dokumentów, znałem się z dłużnikiem od dawna i przekazałem mu pieniądze bez pokwitowania.

Ale ja nie mogę przyjąć takiego zlecenia, bałbym się z tym cokolwiek robić. Wie Pan, jak dłużnik będzie chciał, to powie że to on Panu pożyczył a nie Pan jemu (patrz też wpis: Kto komu pożyczył? – przyp. admina) tylko że też nie ma potwierdzenia. I co wtedy?

Aha. No to co mi pozostaje, chyba prokuratura tylko, nie?

No ale wie Pan, on w prokuraturze może powiedzieć to samo, że to on Panu pożyczył bez potwierdzenia a nie Pan jemu.

A.., to do widzenia.

No, do widzenia.

09/01/2011

kategoria: dowody

Komentarze do 'Chciałby zlecić windykację bez dokumentów'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Chciałby zlecić windykację bez dokumentów'.

  1. Przyjmuje takie sprawy – zwykle jest wówczas chociaż potwierdzenie przelewu pożyczki, choć przy kwocie powyżej 500zł to nie jest dowód, bo wymagana jest forma pisemna.

    Nie ma się czego bać, dochodzenie takiej pożyczki to nie przestępstwo. Tylko uczulam wierzyciela, że sprawę można łatwo przegrać i wyraźnie mówię o powstałych wówczas kosztach (opłata sądowa, koszty zastępstwa dla strony przeciwnej, jakieś grosze dla mnie).

    A bardzo często się udaje.

    Raz miałem przedawnioną sprawę sprzed 9 lat, dłużnik wniósł piękne zarzuty oparte na samej usłudze, ale zapomniał o przedawnieniu. Zarzuty okazały się nieprzekonujące dla sądu i sprawa została wygrana. Zatem niech żywi nie tracą nadziei 😉

    kolega po fachu

    9 Sty 11 11:34

  2. Za dużo jest jeszcze naiwnych ludzi na świecie…

    ahahah

    9 Sty 11 11:59

  3. On nie miał zupełnie nic. Pisząc „bałbym się” miałem na myśli skierowanie pozwu itp., on nawet świadka nie miał.

    admin

    9 Sty 11 12:03

  4. „A bardzo często się udaje.

    Raz miałem przedawnioną sprawę sprzed 9 lat, dłużnik wniósł piękne zarzuty oparte na samej usłudze, ale zapomniał o przedawnieniu. Zarzuty okazały się nieprzekonujące dla sądu i sprawa została wygrana. Zatem niech żywi nie tracą nadziei.”
    I niech nie tracą, zresztą nieżywi również.
    Nie mam władzy ustawodawczej, ale jest co najmniej kilka przepisów k.c., które mogłyby ulec zmianie. Np. przedawnienie orzekane z urzędu (przez sąd) uwolniłoby sądy od milionów spraw, ale po co byłaby potrzebna w polskim systemie prawnym rzesza osobników w togach. Awizo w skrzynce jako dowód doręczenia – nieporozumienie. A dziedziczenie długów, po nieznanych krewnych to istne kuriozum.

    wilemm

    15 Sty 11 19:33

Skomentuj