Doradca

bezpłatne porady prawne i finansowe

Brak obowiązku podpisywania faktur. Trochę wyobraźni…

komentarze 2

Zniesienie obowiązku podpisywania faktur przez nabywców nie wyszło na dobre wielu sprzedającym, wręcz przeciwnie. Mam wiele zapytań ze strony klientów o windykację należności w żaden sposób nieudokumentowanych. Ani podpisanej faktury, ani dokumentu zwanego „wz” potwierdzającego wydanie towaru, ani protokołu odbioru, ani potwierdzenia salda, ani częściowej spłaty na konto firmowe wierzyciela (a propos, dobre konta firmowe są tutaj) czyli dosłownie nic co potwierdzałoby dokonanie sprzedaży towaru, wykonanie usługi. W przypadku sprzedaży (takich przypadków jest najwięcej)  wystarczyłaby jako dowód podpisana przez nabywcę – już dłużnika faktury i mielibyśmy zaakceptowany przez niego rachunek czyli dowód w sprawie jak się patrzy. Niestety często nie ma nic a gdy dopytuję się o dowody i zwracam uwagę na to że faktura jest niepodpisana, to prawie zawsze słyszę, zniecierpliwionym, pouczającym głosem „No przecież faktur od dawna nie trzeba podpisywać, to Pan o tym nie wie?!”

Ludzie, myślcie trochę jak nie chcecie zbankrutować. Faktur owszem, nie trzeba już podpisywać jeżeli chodzi o kwestie księgowe, podatkowe, ale dochodzenie roszczenia to osobny temat. Jeżeli dojdzie do postępowania sądowego, to dłużnik może wnieść sprzeciw od nakazu zapłaty a w nim podnieść że do transakcji nie doszło, że on towaru nie otrzymał. No i co? Słyszę wtedy często od klientów że dłużnik na pewno ujął ją w kosztach. A skąd Pan wie, pytam wtedy. Może nie ujął, żeby śladów nie zostawiać, nie mając zamiaru zapłacić wiedząc, że wierzyciel nie ma dowodów. A jeżeli nawet ujął fakturę w kosztach to nie jest to żaden niezbity dowód, czytałem kiedyś uzasadnienie wyroku w którym sąd tak stwierdził. Dłużnik na przykład może bronić się, że mając wiele faktur wpisał w koszty omyłkowo i tę – bezpodstawnie wystawioną.

A w sądzie to jest tak że to Ty jako wierzyciel musisz wykazać (gdy dłużnik kwestionuje istnienie wierzytelności) że wierzytelność powstała a nie dłużnik że nie powstała, to chyba logiczne.

Oceń wpis:
[Liczba głosów: 0 Ocena średnia: 0]

01/01/2011

kategoria: faktura

Komentarze do 'Brak obowiązku podpisywania faktur. Trochę wyobraźni…'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Brak obowiązku podpisywania faktur. Trochę wyobraźni…'.

  1. Dokładnie mam to samo. Jeden klient wystawia faktury na usługi (takie, których potem się nie sprawdzi, czy zostały wykonane, bo to branża reklamowa) i na moje uwagi, że może by jakąś umowę zawarł, albo jakikolwiek podpis, bo inaczej to w sądzie nie wygramy, odpowiada „niech sąd sprawdzi, że klient zaksięgował tę fakturę”…

    kolega po fachu

    6 Sty 11 14:41

  2. Czasami trudno o podpis na fakturze, np. wysyłka towaru z fakturą kurierem. Ale można to zabezpieczyć stosowną umową, nie budzącym wątpliwości zamówieniem, fakturą proforma potwierdzającą wpłatę zaliczki lub wręcz wysyłką towaru (realizacją usługi) po otrzymaniu całej należności. W takich okolicznościach podpis to przysłowiowy kwiatek do kożucha.

    wilemm

    15 Sty 11 21:13

Skomentuj